statystyki

Mroczek o przetargu na śmigłowce: Mówienie, że powinien wygrać Świdnik lub Mielec to jest dopiero skandal

autor: Maciej Miłosz25.08.2015, 07:14; Aktualizacja: 25.08.2015, 08:25
Czesław Mroczek, wiceszef MON, fot. Wojtek Górski

Czesław Mroczek, wiceminister obrony narodowej odpowiedzialny za modernizację armiiźródło: DGP

- Zamieszanie wokół kontraktu jest świadomie kreowane przez związki zawodowe i przedstawicieli firm, które odpadły z postępowania. A prawda jest taka, że nie spełniły one wymagań - uważa Czesław Mroczek, wiceszef MON. 

Reklama


Jak to jest, że firma produkująca bezzałogowe statki powietrzne (BSP), która trzy lata temu nie wywiązała się z przetargu dla MON, startuje teraz w podobnym postępowaniu? I to razem z państwową Polską Grupą Zbrojeniową?

Ministerstwo jako zamawiający nie dobiera podmiotom gospodarczym partnerów w ich działalności. Badamy zaś, czy oferenci spełniają wymagania danego postępowania. Tak jest też w przypadku postępowania na dostawę BSP. Każdy oferent musi spełnić wymagania formalnoprawne. Będziemy też badali zdolność oferentów do wykonania przedmiotu zamówienia. Ministerstwo nie może decydować o składzie konsorcjów, jakie się ubiegają o kontrakty. Należy też pamiętać, że ważnym aspektem tego postępowania jest ustanowienie w krajowym podmiocie potencjału do produkcji, serwisowania i remontów bezzałogowców.

Nie ma choćby niepisanej czarnej listy, na którą trafiają podmioty, które nie wywiązują się z umów?

Zakaz ubiegania się o dane zamówienie musi mieć oparcie w przepisie prawa. Powiedziałem już, że wnikliwie sprawdzimy, czy wszyscy uczestnicy spełniają wymagania. W omawianym postępowaniu w trybie konkurencyjnym biorą udział tylko krajowe podmioty przemysłu zbrojeniowego. Jeśli chodzi o PGZ, to fakt, że mamy do czynienia z podmiotem państwowym, gdzie MON odegrało dużą rolę przy jego konsolidacji, nie oznacza, że podejmujemy biznesowe decyzje w imieniu tej firmy. Ujmę to szerzej, naszym celem jest zbudowanie przemysłu konkurencyjnego, który musi zabiegać o kontrakty od MON, a nie takiego, który posiada pewność, że je dostanie. Tylko w takich warunkach polski przemysł jest w stanie stworzyć produkty mogące konkurować na świecie. Inaczej będziemy kupować gorsze i droższe niż to, co będzie dostępne na świecie. Dlatego nam zależy, by PGZ wygrywała w konkurencyjnych postępowaniach. A jeśli nawet postępowanie polega na negocjacjach z jednym wykonawcą, bo tylko jeden podmiot ma zdolność do wykonania zamówienia, to oferta też musi być dobra. W przeciwnym razie zostanie odrzucona. Tak się stało z ofertą spółek pegazowskich w poprzednim postępowaniu na modernizację czołgów Leopard.

Zaraz, zaraz – to dlaczego za ćwierć miliarda złotych kupujemy bez przetargu w Mesko amunicję, która ponoć się rozpada na poligonach? Bez konkurencji PGZ najprawdopodobniej zostanie zlecona budowa okrętów Czapla i Miecznik. To zaprzeczenie pana słów.

Absolutnie nie. My nie odbierzemy produktów, które nie spełniają norm jakościowych.

Amunicja do leopardów się rozpada.

Jeżeli ona nie będzie spełniać parametrów, to na tym kontrakcie Mesko straci i cały PGZ straci. My zbudowaliśmy system bezstronnej analizy produktów i będziemy go konsekwentnie stosować.

O tej amunicji mówią żołnierze, którzy z niej strzelają.

Sprawdzę to. O ile wiem, dotyczyło to pojedynczych przypadków amunicji ćwiczebnej, kilka sztuk z 9 tysięcy, i problem ten został już rozwiązany. Ale nie zmienia to faktu, że budujemy wnikliwy, rzetelny i obiektywny sposób oceny produktów kupowanych przez MON. Wracając do PGZ – grupa musi być jakościowo dobra, bo inaczej nie będziemy od niej kupować. Zwiększamy nakłady na badania i rozwój polskich technologii, program modernizacji sił zbrojnych musi być impulsem rozwojowym dla nauki i przemysłu. Ale z drugiej strony nie ma i nie będzie zgody na kupowanie rzeczy niepotrzebnych armii bądź złej jakości tylko dlatego, że są produkowane w Polsce.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (6)

  • tak jest, to skandal !!!(2015-08-25 14:46) Zgłoś naruszenie 10

    zwłaszcza jak sie wzięło w łapę.

    Odpowiedz
  • Polak(2015-08-25 09:35) Zgłoś naruszenie 10

    skandal to jest wtedy gdy nie popiera się swojej gospodarki, swojego przemysłu i kupowanie pendolino, śmigłowce itd za granicą

    Odpowiedz
  • Taki mninister ...(2015-08-26 18:05) Zgłoś naruszenie 10

    ... to jest dopiero skandal ! Zapomniał pan komu pan służy panie Mroczek ? Polsce, panie Mroczek, Polsce. Skandal to jest wtedy gdy wygrywają zagraniczne firmy mające fabryki za granicą. Jakoś Niemcy, Francja, UK czy USA albo i Rosja nie boją się faworyzowania krajowych wytwórni choćby to były tylko montownie, i nie boją się nakazywania korzystania z krajowych poddostawców.

    Odpowiedz
  • 963(2015-08-25 09:11) Zgłoś naruszenie 00

    Wszyscy wszystkim zarzucaja dojdzie do tego ze zarzucac beda ze rope trzeba wydobywac z pod ziemi.hahaha.

    Odpowiedz
  • obywatel x(2015-08-25 14:54) Zgłoś naruszenie 00

    Do Polak: ale zdajesz sobie sprawe że Mielec i Świdnik to nie są już polskie firmy tylko zagraniczne montownie? i właśnie taką samą montownie otworzy Airbus w jeszcze rzeczywiście polskich zakładach w Łodzi.. Proste pytanie, lepiej mieć w Polsce dwa czy trzy zakłady produkujące śmigłowce?

    Odpowiedz
  • elect(2016-09-09 17:10) Zgłoś naruszenie 00

    Ma facet tupet

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama