Przez ostatnie 25 lat polska gospodarka nieustannie znajdowała się na ścieżce wzrostowej. Zawdzięczała to przede wszystkim zdolności do absorpcji i komercyjnego wykorzystania zagranicznej myśli i technologii oraz niskim kosztom pracy. Ale ten patent na wzrost gospodarczy i rozwój wyczerpuje już swoje możliwości. Przyszłością Polski ma być innowacyjna gospodarka.

Problem jest jeden – kto i w jaki sposób ma uruchomić to nowe koło zamachowe?

Czy Polska może być krajem innowacji?

Nad tym zastanawiali się eksperci na Europejskim Kongresie Finansowym podczas panelu dyskusyjnego pod patronatem Dziennika Gazety Prawnej „Modele finansowania i prowadzenia projektów w obszarze innowacji oraz reindustrializacji przez spółki strategiczne”.

Uczestnicy dyskusji zauważyli, że punkt startu dla nowej ścieżki rozwoju Polski jest dobry, mamy już bowiem dużo środków i przyzwoite know-how, jak zarządzać procesami innowacyjnymi. Tylko kto ma dać impuls, by te środki i mechanizmy uruchomić?

Dr Adam Czyżewski z PKN Orlen przywołał historyczne już, ale wciąż aktualne doświadczenia amerykańskie, gdzie zalążkiem rewolucji technologicznej były państwowe nakłady na finansowanie badań podstawowych. – Dysponując odpowiednimi środkami państwowymi, kolejne rządy USA miały wizję, jakie cele i w jaki sposób można będzie osiągnąć dzięki innowacjom. Takimi „nośnikami” polityki innowacyjnej były m.in. program podboju kosmosu, potem gwiezdnych wojen Ronalda Reagana czy ochrona zdrowia – mówił Czyżewski.

Według niego ZSRR, a potem Rosja też miały pewne wizje i strategię innowacyjną, jednak tam, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, efekty badań podstawowych, a potem wynalazki nie trafiły do gospodarki, ponieważ nie było mechanizmu przekładania badań na nowe użyteczne technologie. – Rola państwa w procesie innowacyjnym jest nie do przecenienia, ale trzeba to robić z głową – skonstatował ekspert PKN Orlen, wskazując, że również w Polsce zadania państwa w tej dziedzinie powinny być przemyślane, skoncentrowane na wybranych celach, a wsparcie konsekwentne i długoterminowe.

Daniel Boniecki z firmy doradczej McKinsey zwracał uwagę, że polskie branże innowacyjne wytwarzają ok. 2 proc. PKB, podczas gdy we Francji jest to 6 proc. – To powinno się zmienić po 2025 r. – mówił stanowczo ekspert McKinseya. Ale nie nawoływał do innowacyjnego szturmu. Zalecał ostrożność i rozważną politykę finansowania. – Państwo powinno tylko ustanawiać reguły gry w tym biznesie, np. poprzez politykę podatkową itp., a ciężar aktywnego tworzenia innowacji powinny wziąć na siebie uniwersytety, ośrodki badawcze i wiodące firmy – przekonywał.

Z przedmówcami zgodziła się Patrycja Zielińska, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). W jej przekonaniu bez środków publicznych niewiele można w innowacjach i reindustrializacji zdziałać. – Wsparcie państwa jest polskim firmom potrzebne – podkreślała podczas dyskusji wiceprezes ARP.

Agencja w ubiegłym roku stworzyła strategię innowacyjności dla polskich firm, powołała też spółkę ARP Venture, która dzięki posiadanym środkom będzie miała za zadanie wspierać projekty innowacyjne we wstępnej fazie ich rozwoju. ARP Venture, jak informowała Patrycja Zielińska, już weszło kapitałowo w trzy innowacyjne, ale ryzykowne projekty.

Z tej aktywności ARP zapewne w niewielkim stopniu skorzysta Polska Grupa Energetyczna (PGE). Jej wiceprezes ds. rozwoju Dariusz Marzec, zabierając głos w dyskusji, przekonywał, że rola państwa w procesie tworzenia innowacji powinna zasadniczo sprowadzać się do proinnowacyjnej polityki podatkowej i inwestycyjnej oraz oddziaływać na sektor komercyjny przez takie ciała jak Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) czy ARP. – Najgorszą rzeczą byłoby, gdyby państwo decydowało, komu i na co przyznać środki – wskazywał Marzec.

Wiceprezes PGE zaznaczył, że jego firma, lider rynku energetycznego, po raz pierwszy w swojej historii zdecydowała, że innowacje są rzeczą kluczową w strategii biznesowej. Opracowana strategia innowacji opiera się na idei, by firma inwestowała w te innowacje, które mają na celu podniesienie wartości spółki. – Innowacje mają przede wszystkim zwiększać nasze przychody lub obniżać koszty – tłumaczył Marzec. Dodał, że PGE interesują przede wszystkim innowacje, które w skali grupy dadzą efekty liczone w setkach milionów złotych.

Nie tylko wynalazki

Dyskutanci zwracali uwagę, że innowacje to pojęcie bardzo szerokie i zdefiniowane jako zmiana jednego sposobu działania na inny, bardziej efektywny. Dotyczy nie tylko wynalazków czy nowych technologii produkcji, ale także np. handlu czy logistyki itp.

Na ten aspekt polityki innowacyjnej zwracał szczególną uwagę Dariusz Kasprzyk, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). – Przy tak zdefiniowanym terminie innowacji widzę rolę banku, ale też państwa. Tylko bowiem konsekwentna polityka państwa w zakresie finansowania da efekty, ponieważ w tej dziedzinie potrzebne są czas i cierpliwość. A tych brakuje w spółkach, zwłaszcza giełdowych, w których przeważa patrzenie krótkowzroczne – przekonywał Kasprzyk.

BGK wspiera innowacje m.in. poprzez swój fundusz, który pomaga kapitałowo tym polskim firmom, które przejmują innowacyjne spółki za granicą.

Potrzebne projekty z firm

Prezes BGK zwracał w dyskusji uwagę, że na rynku niewiele jest ciekawych projektów innowacyjnych. Poza tym część z nich wychodzi z instytucji, które przede wszystkim próbują udowodnić potrzebę swojego istnienia, natomiast ich aktywność merytoryczna jest niewielka. – A my jako państwowy bank musimy każdy projekt obejrzeć ze wszystkich stron i mieć stuprocentowe przekonanie co do jego wartości i przydatności dla naszego kraju – stwierdził.

Patent na pojawienie się większej liczby innowacji pokazał Stefan Zimny z Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej. – Trzeba inwestować w kadrę inżynierską oraz w inkubatory przedsiębiorczości. To one powinny być pośrednikiem między nauką a przemysłem. Tak się dzieje w Niemczech – przekonywał. Zimny wskazał firmę Google jako tę, która za źródło innowacji wzięła właśnie inkubatory, małe firmy i start-upy.

Zgodził się z tym Adam Czyżewski, ale jego zdaniem bazą rozwoju opartego na innowacyjności powinny być badania podstawowe finansowane przez państwo. – To są klocki, z których firmy będą komercyjnie korzystać, prędzej czy później. Wiele odkryć nagrodzonych Noblem znalazło zastosowanie po wielu, wielu latach, ale one były i czekały na wykorzystanie. Tak to powinno działać – podkreślał Czyżewski.

Ekspert zwracał uwagę, że takich klocków, np. w postaci tranzystorów, jest sporo w branży IT, a w energetyce ich nie ma. Od ponad 50 lat bazuje ona na technologiach znanych, takich jak spalanie, wiatr, słońce. – Moim zdaniem to państwo powinno stworzyć warunki do powstania takich klocków także w energetyce – mówił Czyżewski i podawał przykłady USA czy Izraela, gdzie branżowe klocki to domena państwa.

Jak wspierać i kogo?

Daniel Boniecki jest przekonany, że kluczem do sukcesu naszej polityki innowacyjnej jest wskazanie priorytetów. I to bez znaczenia, czy liderem w danym obszarze lub projekcie będzie państwo, czy też podmiot prywatny. Z drugiej jednak strony, według Bonieckiego, to państwo, mając udziały w wielu strategicznych firmach, może oddziaływać na ich strategię i realizowane przez nie cele długookresowe.

Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że wspierać należy start-upy i niewielkie firmy innowacyjne, a nawet pomysły studentów. Tak już robią Enea, PGNiG czy PGE.

Drugim pomysłem na proinnowacyjne działania są fundusze inwestycyjne, na które łoży wielu udziałowców i dlatego ryzyko się rozkłada. A wiadomo, że statystycznie jedynie co dziesiąty czy ósmy pomysł czy projekt ma szansę powodzenia.

Dariusz Marzec zapewniał, że PGE ma już kontakty i listy intencyjne z tego typu funduszami, nawiązuje też współpracę z innymi firmami w branży, a także z NCBiR. – Bierzemy udział w działaniach, które są korzystne dla naszego biznesu. Opieramy się technologicznie na spalaniu węgla, dlatego głębsze wejście np. w energetykę słoneczną byłoby podcinaniem gałęzi, na której siedzimy – przekonuje Marzec.

PGE chce pracować nad nowymi, niskoemisyjnymi rozwiązaniami, ale opartymi na produkcji energii elektrycznej z węgla. – Jeśli tu dorobilibyśmy się dobrych rozwiązań, to moglibyśmy je eksportować np. do Indii, Chin czy krajów Afryki, gdzie nadal energetyka oparta jest na tym paliwie – stwierdził Marzec.

Zdaniem Adama Czyżewskiego, żeby dobrze wybrać cele, które należy wspierać, Polska musi przede wszystkim, podobnie jak cała Unia Europejska, mieć wizję na najbliższe dziesięciolecia, która byłaby wytyczną dla działań innowacyjnych. – Czy taką wizją może być Europejska Unia Energetyczna? – pytał ekspert.