Z taką skalą negatywnych zachowań ze strony przedsiębiorców, jak przy kontrolach zmierzających do wyeliminowania odwróconego łańcucha dystrybucji, nigdy się nie spotkaliśmy – mówi rzecznik głównego inspektora farmaceutycznego Paweł Trzciński.

Leki do kontroli

Leki do kontroli

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Zdarzają się przypadki, w których naszym inspektorom grozi się śmiercią. Każdorazowo zgłaszamy takie zdarzenie organom ścigania – informuje.

Nielegalny wywóz produktów leczniczych z kraju jest bowiem obecnie jednym z najlepszych źródeł zarobku, także – a być może przede wszystkim – dla zorganizowanych grup przestępczych.

– Uczciwi przedsiębiorcy – koncerny farmaceutyczne czy hurtownie – przekonują, że prowadzą odpowiedzialny biznes. Ale nigdy nie przekonają do swoich racji, jeśli jednocześnie grupy przestępcze zainteresowane obrotem hurtowym leków będą paliły samochody czy groziły śmiercią tym, którzy je zwalczają – mówi farmaceuta z wieloletnim stażem, który w wielu kwestiach doradzał Ministerstwu Zdrowia (teraz już nie wypowiada się pod nazwiskiem).

Jak wskazuje poseł PO Rajmund Miller, nazywanie wielu osób trudniących się nielegalnym wywozem leków mianem przedsiębiorców jest nieporozumieniem.

– Trzeba powiedzieć wprost: to przestępcy. I należy ich traktować jak przestępców – twierdzi parlamentarzysta.

Walka o miliardy

Wartość nielegalnie wywożonych z Polski leków szacuje się na ok. 1 mld zł rocznie. Proceder ten nazywa się odwróconym łańcuchem dystrybucji: apteka zamiast sprzedawać leki pacjentom, odsprzedaje je do hurtowni i w efekcie trafiają one na Zachód. Tymczasem jedyny prawnie dopuszczalny model to łańcuch, w którym lek od producenta trafia do hurtowni, następnie do apteki, by ostatecznie znaleźć się u pacjenta.

Inspekcja farmaceutyczna w ostatnich latach nasiliła kontrole i wypracowała wiele nowych metod. Od niedawna inspektorami mogą być również informatycy, a nie tylko farmaceuci. To jednak ciągle za mało.

– Podczas czynności kontrolnych dochodzi do czyszczenia danych systemowych, np. z komputerów na oczach inspektorów znikają dane „czyszczone” zdalnie z jednostki głównej zlokalizowanej często poza kontrolowaną placówką – podaje Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Apteki dokonują też możliwie największej liczby przesunięć międzymagazynowych, jakie są dopuszczalne w ramach jednej spółki.

– Chodzi o to, aby jak najbardziej utrudnić kontrolę. Inspektor musi krok po kroku śledzić, jaką drogę przebywa produkt. A to w wyjątkowych przypadkach może trwać nawet miesiącami – wyjaśnia poseł Rajmund Miller.

W wielu przypadkach inspekcja farmaceutyczna nie może kontroli przeprowadzić wcale. Przedsiębiorcy, po dużej transakcji wywozowej, składają bowiem wnioski o wygaszenie zezwoleń na prowadzenie aptek i hurtowni farmaceutycznych, by uciec od odpowiedzialności. Często za zamkniętymi drzwiami nielegalne działania są nadal prowadzone. Nieraz apteki lub hurtownie są jednak zakładane tylko po to, aby dokonać jednej dużej transakcji. Po jej zakończeniu otwierany jest nowy podmiot.

Nowe – trochę lepsze

Remedium na wiele problemów ma być nowelizacja ustawy – Prawo farmaceutyczne, która zacznie obowiązywać 12 lipca 2015 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 788). Ustawa, potocznie zwana antywywozową, nałoży na przedsiębiorców – hurtownie farmaceutyczne i apteki – nowe obowiązki. Będą oni musieli regularnie raportować o swoich stanach magazynowych. Ustawodawca nałożył także na przedsiębiorców prowadzących hurtownie obowiązek informowania głównego inspektora farmaceutycznego o zamiarze wywozu leków poza Polskę. GIF będzie mógł się sprzeciwić takim planom, jeśli uzna, że eksport mógłby zaszkodzić pacjentom.

– Sądzę, że dzięki nowym przepisom istotnie uda się ograniczyć wywóz leków – uważa Rajmund Miller.

Ustawa ma jednak też słabe punkty. Problemem może być choćby coraz popularniejsze tworzenie przychodni, których jedynym celem jest wywóz leków. Potwierdza to zresztą stanowisko GIF opublikowane w ostatnich dniach: szczególnie niebezpieczny jest proceder tworzenia podmiotów leczniczych, których celem jest wystawianie zapotrzebowania na produkty lecznicze, a nie przyjmowanie pacjentów”. Inspekcja farmaceutyczna nie dysponuje bowiem uprawnieniami dotyczącymi nadzoru nad ordynacją lekarską i funkcjonowaniem poradni.

Brakuje też odpowiedniej współpracy między organami państwa. Jak wskazuje GIF, już w 2011 r. apelował on do ministra finansów o wsparcie w postaci zmian w ustawie o kontroli skarbowej (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 41, poz. 214 ze zm.): chodziło o dodanie organów inspekcji farmaceutycznej do katalogu podmiotów uprawnionych do uzyskiwania informacji skarbowej. Inspekcje oczekiwały też, że w walkę z odwróconym łańcuchem dystrybucji zaangażują się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Bezskutecznie.

– Jestem jak najbardziej za tym, aby inspekcja farmaceutyczna była bezwzględna wobec nieuczciwych przedsiębiorców. Ale konieczne jest, aby dla uczciwego biznesu kontrole cechowały się większą pewnością. Obecnie najwięcej zależy od tego, kto personalnie kontroluje hurtownię lub aptekę – uważa Maciej Bieńkiewicz ze Stowarzyszenia Eksporterów Równoległych.

Dodaje, że dobrze by było, gdyby interpretacja jednego inspektora była taka sama jak drugiego. Niestety zdarza się, że uznawana przez jednych kontrolerów interpretacja okazuje się po kilku latach błędna zdaniem innych. To zaś oznacza dotkliwe konsekwencje finansowe dla hurtowników.

Import docelowy. Jak sprowadzić farmaceutyki pochodzące z zagranicy GazetaPrawna.pl