Propozycje pomocy kredytobiorcom, które usłyszeliśmy wczoraj, to kpina. Można domniemywać, że część uwiązanych kredytami Polaków uzna, że to zawsze jakaś woda na ich młyn, ale powiedzmy sobie szczerze – to tylko woda na młyn banków, które na frankowym zamieszaniu na pewno nie stracą. Przeciwnie, tych kredytobiorców, którzy mają realne problemy ze spłatami rat, będą próbowały do siebie przywiązać jeszcze bardziej. Upraszczając, może zdarzyć się tak, że sprzedadzą im jeszcze więcej, pogrążając w kłopotach już na dobre.

Marcin Hadaj

Marcin Hadaj

źródło: DGP

Gra na czas instytucji finansowych w realnym problemie frankowym zaczyna dziwić szczególnie w kontekście spadających od niedawna kursów banków. Sektor szczególnie się tym nie przejmuje, bo przecież straty zawsze można zastąpić zwiększonymi prowizjami, obniżonym oprocentowaniem lokat albo dziesięcioma nowymi opłatami. Przecież to takie proste. Ciekawe, jak długo będzie to tolerował wybrany w ostatnią niedzielę prezydent Duda?