statystyki

Dorn: Okręty i pociski. Ból głowy i kłopot

autor: Ludwik Dorn06.05.2015, 07:45; Aktualizacja: 06.05.2015, 08:44

Okręty podwodne wraz z pociskami manewrującymi o zasięgu ok. 1000 km byłyby dla Polski kosztowną, ale najbezpieczniejszą platformą dla siły odstraszania, bo najtrudniej byłoby je zniszczyć uderzeniem prewencyjnym.

Reklama


 Ministerstwo Obrony Narodowej wystąpiło do rządów Francji i USA z zapytaniem o możliwość zakupu odpowiednio Missile de Croisiere Naval (MdCN) i tomahawków. Praktycznie oznacza to nie wybór rakiety, ale okrętu podwodnego z rakietami, gdyż Francja chce nam rakiety manewrujące sprzedać, ale tylko wraz ze swoimi okrętami Scorpene, a tomahawki w przypadku ich nabycia byłyby związane z niemieckimi okrętami U-212A.

Wszyscy obserwatorzy procesu decyzyjnego w MON są zgodni co do tego, że największym przeciwnikiem pozyskania rakiet manewrujących o większym zasięgu i jednocześnie największym zwolennikiem zakupu niemieckich okrętów podwodnych U-212A jest dowództwo Marynarki Wojennej RP. Przyczyny niechęci MW do okrętów podwodnych z pociskami manewrującymi są dosyć proste. Ich pozyskanie uczyniłoby z MW centralny element polskiego systemu obrony, spowodowałoby skupienie na niej uwagi politycznych decydentów i wzrost wymagań. Skończyłoby się obecne dolce far niente, za czym nikt nie tęskni.

Jeśli chodzi o preferencje MW dla niemieckich okrętów podwodnych, to mają one już wieloletnią i nie całkiem chlubną historię obejmującą m.in. powołanie bez wiedzy szefa MON zespołu, którego celem było pozyskanie wyprodukowanego przez Niemcy dla Grecji U-214 i tworzenie faktów dokonanych poprzez podawanie do publicznej wiadomości informacji, że decyzja o zakupie niemieckiego okrętu podwodnego de facto zapadła. Nie insynuuję tu żadnych związków natury korupcyjnej. Niemcy to państwo od nas silniejsze, sąsiad sojusznik z NATO i państwo bałtyckie. Rozbudowane kontakty między Bundesmarine a MW są więc całkiem naturalne, a w takich kontaktach partner silniejszy zawsze urabia partnera słabszego w swoim interesie.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (2)

  • eremita(2015-05-06 14:32) Zgłoś naruszenie 00

    hmmm... taki znawca jak Dorn nie wie, że nie ma już żadnego Dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych (w tym również Dowództwa Marynarki Wojennej) bo je Pan Prezydent ze swoim "Szogunem" raczyli rozp...irzyć przy aktywnym udziale posłów polskiego Sejmu? hmmmm...

    Odpowiedz
  • Johny(2015-05-07 20:03) Zgłoś naruszenie 00

    No cóż, panu Dornowi nie są potrzebne ani okręty podwodne ani Marynarka Wojenna ale partia do której mógłby wstąpić a w której ktoś by go chciał. Pompowany przez lobby francuskie, z zasady antyniemiecki, zatracił gdzieś zdrowy rozsądek. Kogo Pan panie Dorn chce odstraszyć kilkoma rakietami z głowicami konwencjonalnymi, bo chyba nie Putina. On tylko czeka na powód żeby zasypać nas bombkami A, B, C ... To że okręty francuskie są za duże, awaryjne, nie mają funkcjonującego AIP i pod wieloma innymi względami gorsze od niemieckich wie każdy znający się na rzeczy. Z wyjątkiem pana Dury, Kistera i pompowanych przez nich polityków ze skłonnościami do teorii spiskowych i megalomanii. Żałosne wypociny skończonego polityka. Wkrótce bye-bye panie Dorn!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama