Transatlantyckie Partnerstwo Handlowe i Inwestycyjne (TTIP) to umowa handlowa budowana z myślą o małych i średnich firmach po obu stronach Atlantyku. Regulacja, zniesienie barier celnych i pozataryfowych barier handlowych oraz ma otworzyć przed nimi nowe rynki zbytu i stworzyć największą na świecie strefę wolnego handlu.

Zwolennicy umowy podkreślają, że pozwoli to polskim firmom wejść mocniej na rynek amerykański. Polska miałaby też skorzystać na zniesieniu barier w eksporcie gazu łupkowego z USA. Optymiści uspokajają też w sprawie budzącej największe kontrowersje klauzuli ISDS, dotyczącej rozwiązywania sporów na linii państwo-inwestor. Także polskie rolnictwo wg nich nie ma powodów do obaw, bo wzrost konkurencji będzie skutkować lepszą ofertą dla konsumenta a przez to niższymi cenami.

Przeciwnicy powołują się na wnioski z raportu amerykańskiego Tufts University z którego wynika, że TTIP spowoduje zmniejszenie PKB w Europie, utratę ok. 600 tysięcy miejsc pracy, spadek przychodów budżetowych i niepewność finansową. Krytycy podkreślają, że TTIP nie jest porozumieniem o wolnym handlu sensu stricte, ale „spadkiem po kolonializmie”, który ma zlikwidować bariery w przepływie towarów, ale przede wszystkim zadbać o upowszechnienie mechanizmu ISDS. Europejscy rolnicy obawiają się amerykańskich molochów w rodzaju Monsanto czy American Fried Chicken , które tylnymi drzwiami mogą wprowadzić do Europy i Polski GMO oraz żywność naszpikowaną antybiotykami. Przywołują też doświadczenia Meksyku 20 lat po wprowadzeniu umowy NAFTA, co skutkowało utratą 1,6 mln miejsc pracy w sektorze rolniczym.

Kandydatom na prezydenta RP gazeta prawna.pl postawiła osiem takich samych pytań dotyczących ich stanowiska na temat TTIP:

1. Czy TTIP jest szansą dla małej i średniej przedsiębiorczości w Polsce i Europie?
2. Która branża w Polsce i w jaki sposób może na tej umowie skorzystać?
3. Czy w zamian za gaz z USA, który miałby nas uniezależnić od dostaw z Rosji, warto wchodzić w umowę TTIP?

4. Czy, znając dotychczasowe konsekwencje mechanizmu ISDS w umowach m. in. z USA, Polska powinna akceptować tę klauzulę w TTIP? Czy państwo nie będzie przegrywać z korporacjami ponadnarodowymi?
5. W jaki sposób po zniesieniu barier i dokonaniu regulacji ustrzec polskie rolnictwo przed zalewem towarów z USA, często gorszych (GMO), ale tańszych (vide: doświadczenia Meksyku)
6. Czy należy obawiać się ograniczenia praw pracowniczych?
7. Podobieństwo przy wprowadzaniu ACTA w 2012 roku nasuwa różne obawy. Jak uspokoić wyborców?
8. Na jakich warunkach byłaby możliwa ratyfikacja tej umowy?

Poniżej prezentujemy odpowiedzi kandydatów, którzy zechcieli zabrać głos w tej sprawie:

ADAM JARUBAS

1. Małe i średnie przedsiębiorstwa mogą potencjalnie skorzystać na umowie TTIP ze względu na spodziewane zmniejszenie barier proceduralnych (administracyjnych) i zniesienie negatywnego wpływu ceł na eksport. Pamiętać należy jednak, że wysokość ceł na rynku amerykańskim jest relatywnie niższa niż na innych rynkach tego kierunku. W mojej ocenie potrzebna jest duża przejrzystość negocjacji TTIP i szczegółowa analiza bilansu korzyści i strat dla europejskiej gospodarki. Na dzień dzisiejszy, to jest końcówkę 9 rundy negocjacji, znaków zapytania w mojej ocenie wciąż jest dużo.

2. Na tej umówię skorzystają eksporterzy, a więc w dużej mierze może to być na przykład przemysł spożywczy. Należy jednak liczyć się z trudną, nierówną konkurencja w branży przemysłu ciężkiego i chemicznego, ze względu na duże różnice w cenach energii, a ten czynnik jest znacząco niższy w USA niż na rynku europejskim.

3. To w ogóle nie jest ekwiwalentne działanie. Dostawy gazu z USA są dla nas bardzo pożądane i powinniśmy dyplomatycznie zabiegać o możliwość importu taniego gazu z USA, ale TTIP powinniśmy traktować bardzo poważnie. Umowa ta ze względu na przewidywane wielomiliardowe skutki dla wymiany handlowej UE-USA nie może być traktowana jako karta przetargowa w innej sprawie.

4. ISDS dla Polski niewydajne się szczególnie groźny, ponieważ jego konsekwencje maja dotyczyć wyłącznie regulacji i sytuacji na terenie Polski. Jak dotąd w sporach z firmami amerykańskimi Polska radziła sobie dobrze, ale właśnie ISDS jest we Francji i Niemczech najbardziej krytykowanym elementem związanym z umową TTIP. Powinniśmy w tym wypadku równie głęboko analizować ryzyka podnoszone przez gospodarki tych krajów.

5. Powinniśmy zabezpieczać nasz rynek dostępnymi metodami ochrony fitosanitarnej i przepisów krajowych. Regulacje handlowe nie wyłączają możliwości kreowania przepisów dotyczących ochrony jakości żywności na naszym rynku.

6. Nie, w tym zakresie umowa nie wpłynie na rynek. Niemniej w zakresie swobody przepływu usług warto zwracać uwagę na to, by konkurowanie z rozwiniętą konkurencyjne ofertą USA w zakresie np. Audiowizualnych nie prowadziło podstronę europejskiej do zbyt drapieżnej konkurencji. W generalnym ujęciu jednak nie widzę zagrożeń akurat w dziedzinie praw pracowniczych

7. Nie powinniśmy żadnych kroków w tej sprawie podejmować pochopnie. Powszechnie znane założenie strony amerykańskiej, zmierzające do zakończenia negocjacji w rytm kampanii prezydenckiej w USA nie powinno być wyznacznikiem tempa działania przez stronę europejską. Doświadczenia z ACTA sprawiają, że analizy, o których pisałem powyżej powinny być szczególnie uważne. Uspokaja opinię publiczną przede wszystkim dobry, dokładny dostęp do informacji na temat zakresu i przebiegu negocjacji. To musimy społeczeństwu wytłumaczyć.

8.Przede wszystkim musimy zakreślić cel bezpieczeństwa naszej produkcji poprzez analizę konkurencyjności Europy w stosunku do USA w poszczególnych sektorach. Podpisywanie porozumienia nawet z cieniem prawdopodobieństwa, że oznacza to słabszą pozycję europejskiej strony, w mojej ocenie jest niemożliwe. Powinniśmy zadbać w pierwszej kolejności o konkurencyjność europejskiej gospodarki by moc zmierzyć się z umową TTIP.

JANUSZ KORWIN-MIKKE

1. Sama idea wspólnego rynku z USA, bez ceł, dodatkowych opłat i ograniczeń związanych z możliwością inwestowania przez zagraniczne podmioty w Polsce (i vice versa) jest bardzo dobrym pomysłem. Po pierwsze, zagraniczni inwestorzy stworzą nowe miejsca pracy w Polsce, zwiększając również popyt wewnętrzny, częściowo zahamują emigrację kadr, które dziś nie są w stanie znaleźć pracy w Polsce, lub którym obecny rynek nie oferuje wystarczająco atrakcyjnych warunków płacowych. Po drugie, rynek amerykański jest bardzo chłonny w odniesieniu do nowych produktów i technologii. Dobrze skonstruowana umowa TTIP może być szansą rozwoju, w szczególności dla małych i średnich przedsiębiorstw, startupów, dla których obciążenia związane z handlem transgranicznym i koszta wejścia na nowy rynek (czy to ze względu na konieczność dostosowania produktu do innych wymogów prawnych, czy też ze względu na cła i dodatkowe koszta) są nieporównywalnie bardziej problematyczne, niż to ma miejsce w przypadku dużych firm i korporacji, dysponujących już zakumulowanym kapitałem. Nie możemy jednak opierać się tylko na ustaleniach TTIP. Mamy szansę przejąć część inwestycji, w konkurencji z innymi państwami, jeśli po najbliższych wyborach dokonamy głębokich reform liberalizujących gospodarkę oraz przystąpimy do uproszczenia VAT oraz likwidacji podatku CIT i PIT, zastępując je ewentualnie w okresie przejściowym mniej inwazyjnymi podatkami, np. wielokrotnie postulowanym przez różne środowiska (w tym CAS), podatkiem od funduszu płac. Trzeba również zaznaczyć, że istnieją liczne kontrowersje, które wiążą się z brakiem jawności procesu negocjacji nad poszczególnymi punktami umowy, jak i z treścią obecnej implementacji TTIP, a która to w wersji finalnej, poza wymuszeniem częściowej liberalizacji gospodarczej, może wprowadzić wiele ograniczeń w dostępie i możliwości konkurowania wg reguł rynkowych, w wybranych sektorach gospodarki. Jeżeli w finalnej wersji umowy TTIP znajdzie się klauzula ISDS oraz niekorzystne zapisy dotyczące praw autorskich i patentowych - niektóre branże mogą zostać narażone np. na “trolling patentowy”, kosztowne procesy, które mogą zniszczyć firmy z sektora MSP i prowadzić do monopolizacji przez silniejsze i bardziej zasobne podmioty zagraniczne. Klauzula ISDS może również, w pewnym sensie podważyć suwerenność Polski, cedując egzekutywę lokalnego prawa na rzecz zewnętrznych, niezależnych od państw trybunałów arbitrażowych.

2. Wszelkie branże, które aspirują do miana innowacyjnych, w szczególności: branża IT, elektroniczna, chemiczna, materiałowa, biotechnologiczna, mechaniczna itp. Całkiem możliwe, że cała gospodarka zyska również nowe, tanie źródła energii - gazu i paliw, bowiem po zniesieniu ceł, eksport paliw z USA może okazać się bardziej opłacalny, a nasz przemysł - bardziej konkurencyjny.

3. Dostęp do tanich surowców z USA jest istotną korzyścią. Pragnę jednak zauważyć, że dostawy taniego gazu czy ropy z USA do Polski można zabezpieczyć również w ramach indywidualnej umowy z USA, dotyczącej obrotu paliwami w ramach wspólnego rynku europejskiego lub też w formie umowy z innymi państwami, spoza UE (np. Norwegią). Jednym z priorytetów mojej prezydentury będzie podjęcie wszelkich możliwych działań, by uniezależnić Polskę energetycznie od Rosji, a przy tym zapewnić Polsce dostęp do tańszych źródeł gazu oraz alternatywnych źródeł pozyskiwania energii zarówno na rynku lokalnym, jak i we współpracy z innymi państwami, niezależnie od dalszego kierunku rozwoju sytuacji.
Całkiem niedawno Litwa podpisała umowę z USA na dostawy skroplonego gazu do swojego gazoportu “Niepodległość”, ich rząd nie potrzebował do tego celu umowy TTIP. Dostęp do taniej energii jest podstawą gospodarki, a jej cena wpływa bezpośrednio na końcową cenę produktu, a więc i na jego konkurencyjność na światowych rynkach. Nie może się to jednak odbywać, z narażeniem warunków rozwoju innych gałęzi gospodarki, opartych n.p. na wynalazczości i pracy intelektualnej.

4. Dotychczas Unia Europejska nie zdecydowała się na załączenie klauzuli ISDS w TTIP. Postanowienia te zostaną wprowadzone dopiero w “finalnej fazie negocjacji” z USA. Nie wiemy więc, dokładnie co się znajdzie w końcowej wersji. Zatem całkiem możliwe, że ISDS zostanie wykreślone bądź też - zostanie zastąpione innym rozwiązaniem. Nie mogę, jako prezydent - działać w celu uszczuplenia suwerenności Polski i pozbawiać nas podstawowych atrybutów, które tę suwerenność i równość wszystkich wobec prawa, gwarantują.

5. Żywność GMO już w chwili obecnej znajduje się w obrocie w państwach UE, w tym na terenie Polski. Ponieważ obrót tego typu żywnością regulują przepisy Unii Europejskiej nie możemy nałożyć barier celnych, ani zabronić jej sprzedaży, jeśli jest oznakowana zgodnie z przepisami rozporządzenia (WE) nr 1829/2003. Ze względu m.in. na różnice jakościowe nie obawiam się jednak, że amerykańskie produkty wyprą polskie z rynku. Wręcz przeciwnie - widzę możliwość dalszej ekspansji i rozwoju polskiego rolnictwa, poza granice naszego kraju, szansę na akumulację kapitału, modernizację i zwiększenie wydajności produkcji, przy zachowaniu wysokiej jakości i przystępnej ceny, bowiem tego rodzaju produkty (“bez GMO”) są preferowane w Polsce, a ostatnio również cieszą się rosnącą popularnością w USA. Powtórka meksykańskiego scenariusza w naszym przypadku wydaje się być mało prawdopodobna. Nie mamy się więc czego bać, ponieważ już teraz podbijamy ten rynek naszymi produktami

6. Nie, nie powinniśmy się obawiać ograniczania praw pracowniczych. Jestem zdania, że prawa przysługujące zarówno pracodawcy jak i pracownikowi powinny wynikać tylko i wyłącznie z treści spisanej przez nich umowy. Związki zawodowe powinny posiadać podobny status prawny do tego, jaki dziś posiadają stowarzyszenia.
Oznacza to, między innymi, że ich działalność powinna być finansowana tylko i wyłącznie z dobrowolnych składek członków. Ustawowa płaca minimalna powinna zostać zlikwidowana. Wynagrodzenia nie powinny być regulowane odgórnie, a wynikać z właściwości gospodarki. Określone stawki mogą negocjować reprezentanci takiego stowarzyszenia, z upoważnienia członków, tak jak przykładowo dziś agencje pośrednictwa pracy negocjują stawki w imieniu swoich pracowników.

7. Przede wszystkim należy upublicznić cały proces prowadzenia negocjacji. Nie może być tak, że pewna grupa osób z Komisji Europejskiej dyskutuje za zamkniętymi drzwiami, po czym - głowy poszczególnych państw stawiane są pod murem, z zero-jedynkową alternatywą: “albo weźmiesz całość z dobrodziejstwem inwentarza, albo wykluczysz swoje państwo z klubu”. Tymczasem w mediach już teraz pojawiają się naciski. Były dowódca sił NATO w Europie, admirał James Stavridis twierdzi wręcz, że prezydent Władimir Putin "nienawidzi TTIP". Znamiennym jest, że hasło zostało szybko podchwycone przez jednego z głównych propagandzistów i populistów PO - Pawła Zalewskiego, który dudnił niczym echo w pustej studni, na łamach Polska Times: “Nic zatem dziwnego, że Kreml robi wszystko, aby do tej umowy nie dopuścić”. Bagatelizowanie problemu i pokpiwanie podgrzewa jedynie atmosferę niepewności i wzmaga dalszą nieufność do instytucji państwa polskiego oraz samej instytucji UE, która to najwyraźniej (nie po raz pierwszy) dokonuje gwałtu na transparentności procesów negocjacyjnych i legislacyjnych. Dlaczego obywatel miałby szanować i traktować poważnie państwo polskie, gdy obecni przedstawiciele aparatu tego państwa traktują go lekceważąco?

8. Warunkiem sine qua non jest usunięcie z umowy TTIP klauzuli ISDS, która podważa fundamenty suwerenności państwa. Moje wątpliwości będą również budzić ew. zapisy .dotyczące zaostrzenia dotychczasowych praw autorskich, obowiązujących na terenie Polski (z przecieków wynika, że postuluje się wydłużenie ochrony do 100 lat) i patentowych, czy też “tylne furtki”, umożliwiające wprowadzenie cenzury (dostawcy internetu monitorujący ruch w sieci, ograniczający dostęp do wybranych stron). Ostateczną decyzję będę mógł podjąć dopiero po ujawnieniu finalnej wersji TTIP i po dokładnej analizie jej treści, w porozumieniu z zapleczem doradczym oraz po zapoznaniu się ze zdaniem przedstawicieli zainteresowanych stron.

Powyższe odpowiedzi powstały przy konsultacji z Sekcją Analiz Merytorycznych KORWiN.
http://sam.partiakorwin.pl

PAWEŁ KUKIZ

Temat TTIP nie jest mi zbyt dobrze znany, więc nie chcę się w tej kwestii autorytatywnie wypowiadać. Nie mogę jednak być entuzjastą umowy, która tylnymi drzwiami chce wpuścić do Polski ACTA. Nie udało się to kilka lat temu, więc teraz wymyślono inny sposób.

Kiedy w 2012 roku usiłowano wprowadzić ACTA, byłem chyba jedynym artystą, który głośno się temu sprzeciwiał. Nie odnosiłem się bezpośrednio do postanowień dokumentu, ale krytykowałem utajniony sposób negocjowania. Wskazywałem też, że to porozumienie wcale nie powstało by zabezpieczyć interesy twórców.

I choć kusząca była myśl o większych wpływach z tantiem, to przyszła też refleksja, że zamknięta droga do Internetu, w sytuacji gdy większość mediów w Polsce należy do właścicieli zagranicznych, oznacza brak wolności . Stanąłem więc po stronie wolności a nie pieniędzy”.

JANUSZ PALIKOT

1. Otwarcie nowego rynku jest zawsze szansą dla biznesu, ale naiwnością byłoby oczekiwanie, że akurat małe i średnie przedsiębiorstwa – i akurat polskie – skorzystają na tym najbardziej. Choć oczywiście korzyści, jakie według europejskich negocjatorów mamy osiągnąć z TTIP trafią również do Polski i do małych firm. Generalnie jestem więc umiarkowanym zwolennikiem TTIP.

2. Rolnictwo – pod warunkiem że przestaniemy być tylko dostawcami surowców dla zagranicznego przemysłu spożywczego. Jeżeli zamiast wspierać tworzenie wielkich gospodarstw postawimy na jakość i wykorzystamy rosnącą popularność produktów regionalnych i organicznych, będziemy mogli zaoferować Amerykanom coś czego nie mają.

3. Gdyby chodziło tylko o ucieczkę od rosyjskiego gazu – nie. Sposobem na uniezależnienie się od gazu rosyjskiego nie jest zastąpienie go amerykańskim (bo to też może się skończyć zależnością) tylko rozwój odnawialnych źródeł energii. To jest jednak zadanie na kilkanaście lat. Zanim je wykonamy, możliwość zakupu taniego gazu z USA pozwoli obniżyć ceny energii i da impuls dla rozwoju

4. Oficjalne stanowisko Ministerstwa Gospodarki jest takie, że rozwiązania ISDS zawarte w TTIP są dla Polski bardziej korzystne niż obecne, wynikające z zawartego w 1990 roku dwustronnego traktatu z USA. To tylko potwierdza, że jak najściślejsza integracja w ramach UE jest polską racją stanu, bo sami nie jesteśmy partnerem dla poważnych graczy.

5. Jeśli Polacy będą zarabiać więcej – ustawa o tworzeniu miejsc pracy i wzroście wynagrodzeń jest podstawową częścią mojego programu – to nie będą musieli kupować złej żywności.

6. O ten aspekt bym się akurat nie martwił: TTIP jest umową negocjowaną przez UE, a w większości krajów Unii pozycja pracowników jest lepsza niż w Polsce. Unijni negocjatorzy wychodzą więc z pozycji o twardszych niż moglibyśmy oczekiwać.

7. Nie o uspokojenie wyborców tu chodzi, ale o sprawienie, by europejskie przepisy o ochronie danych były przestrzegane przez Amerykanów. W dużej mierze zależy to od tego, czy Unia będzie politycznie silna i zintegrowana, czy też USA będą w stanie rozgrywać poszczególne państwa członkowskie przeciw sobie.

8. Poczekajmy na zakończenie negocjacji. Tak jak w biznesie trzeba patrzeć na całość porozumienia, a nie na jeden jego aspekt.

PAWEŁ TANAJNO

1. Nie jest szansą. TTIP zabije małą i średnią przedsiębiorczość, promując wyłącznie globalne koncerny.

2. Żadna branża na tym nie skorzysta. Umowa ta ma przyspieszyć kolonizację Polski przez zachodnie korporacje.

3. Gaz z USA jest tak realny, jak brak wiz do USA.

4. ISDS to całkowite zrzeczenie się suwerenności przez państwo, jest niezgodny z art. 4 ust. 1. Konstytucji RP - "Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu."

5. Nie da się tego zrobić.

6. Oczywiście. Korporacje nie potrzebują praw pracowniczych, tylko niewolników.

7. Nie dadzą się uspokoić, TTIP upadnie.

8. Ratyfikacja tej umowy jest nieakceptowalna.