statystyki

Powrót z ziemi chińskiej do Polski. To koniec azjatyckiej taniej siły roboczej?

autor: Bartłomiej Mayer05.05.2015, 08:08; Aktualizacja: 05.05.2015, 08:29
maszyna do szycia

Część koncernów odzieżowych poszukuje kontrahentów w innych azjatyckich państwach, np. Wietnamie czy Kambodżyźródło: ShutterStock

Azja staje się coraz droższa. Rodzime firmy w poszukiwaniu nowych miejsc, w których mogłyby zlecać produkcję, wracają nad Wisłę

Reklama


Światowa branża odzieżowa od wielu lat masowo korzysta z azjatyckich, głównie chińskich, szwalni. To standard. Gros sprzedawanych dziś w Europie T-shirtów, koszul, sukienek, spodni czy kurtek uszyli właśnie Azjaci. Jeszcze niedawno produkcja odzieży w Chinach gwarantowała stosunkowo dobrą jakość, a przy tym była tania. Problem w tym, że w ostatnich latach koszty znacznie wzrosły, szczególnie zaś podrożała robocizna. – Kiedyś miesięczny koszt utrzymania szwaczki w chińskim zakładzie, który jest w stanie spełnić normy jakościowe, wynosił 200–300 dol., teraz jest to już co najmniej 500 dol. A te wymogi płacowe pracowników stale rosną, przeciętnie o kilkanaście procent rocznie – wyjaśnia Sebastian Kadelski z firmy Mount, właściciela marki HiMountain. Powód jest prosty. Praca w azjatyckiej szwalni czy w fabryce przy produkcji obuwia nie należy do łatwych ani bezpiecznych (chodzi m.in. o hałas oraz styczność z chemikaliami). – Coraz częściej pracownicy nawet po kilku czy kilkunastu miesiącach odchodzą z fabryk i szukają zajęcia np. w bardzo szybko rozwijającym się w Chinach sektorze usług. A wyszkolenie nowych robotników również kosztuje – dodaje Kadelski.

Dlatego też część koncernów odzieżowych poszukuje kontrahentów w innych azjatyckich państwach, np. Wietnamie czy Kambodży. Ma to jednak ten minus, że technologiczny poziom tamtejszych zakładów jest niższy, co podnosi koszty kontroli i utrzymania wysokiej jakości. Wielu firmom przeniesienie tam produkcji z Chin po prostu się więc nie opłaca.

Kolejny kłopot, zwłaszcza polskich przedsiębiorstw, wynika z rozliczeń walutowych. – Większość zakupów na Dalekim Wschodzie dokonywana jest w walucie amerykańskiej. Z uwagi na obserwowaną od zeszłego roku deprecjację złotego do dolara zanotowaliśmy wyższe koszty zakupu w Azji – przyznaje Marta Chlewicka, p.o. rzecznik prasowy LPP, jednego z największych polskich koncernów odzieżowych.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (1)

  • Daro(2015-05-05 09:52) Zgłoś naruszenie 00

    U nich rośnie kilkanaście procent rocznie. To z naszym przyrostem to niedługo my staniemy się chińczykami europy - albo już nimi jeteśmty...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama