Jak finansować młode, raczkujące dopiero firmy, których rozwój przynosi straty i jest niemal pewne, że w przypadku znakomitej większości z nich straty te będą się tylko powiększać w warunkach słabej unijnej gospodarki? Nowa strategia dotycząca finansowania strat-upów zawiera na to pytanie rewolucyjne odpowiedzi.

Najważniejsze, by wykreować popyt na ich finansowanie – stwierdza dokument. Zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym, czyli z pieniędzy podatników. Szczególnie w tych państwach, w których podatnicy nie ponieśli kosztów ratowania sektora bankowego na początku kryzysu. Dotyczyć ma to szczególnie tej grupy podatników, którzy ze względu na niskie dochody, a w związku z tym i niskie oszczędności, sami nie zaangażują ich w finansowanie tego sektora – prywatne bądź też za pośrednictwem funduszy zbiorowego inwestowania, gdyż nie mają z czego.

Komisja twierdzi, że do segmentu strat-upów mylnie zaliczane były dotąd jedynie małe firmy. Dlatego strategia obejmuje także wielkie przedsięwzięcia infrastrukturalne, ze względu na ich potencjał w generowaniu strat w przyszłości. Nieoficjalnie wiadomo, że z tego powodu o konsultacje w sprawie dokumentu poproszony został szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Polska została w ten sposób wyróżniona ze względu na swoje szczególne doświadczenia, a jako przykład modelowego strat-upu podawany jest Stadion Narodowy w Warszawie, zbudowany na Euro 2012. Obiektowi temu, sposobom jego finansowania, rosnącym kosztom realizacji, zarządzaniu i modelowi biznesowemu generowania strat poświęcone jest osobne case study w aneksie do dokumentu.

Z innych źródeł wiadomo, że KE rozważa, czy postanowień traktatu nie można potraktować na tyle elastycznie, by nakłonić Europejski Bank Centralny do rozpoczęcia kolejnego etapu „łagodzenia ilościowego” polegającego tym razem na skupowaniu akcji i obligacji strat-upów bezpośrednio w ofercie publicznej lub w ramach private placement. EBC miałby kupować co najmniej 20 proc. każdej emisji, ale gdyby na papiery emitentów nie było żadnych chętnych, wtedy jego zaangażowanie miałoby się zwiększyć nawet do 100 proc. Problem w tym, że do Unii należą także państwa pozostające poza strefą euro i mające swoje banki centralne. Gdyby te nie zostały zobowiązane do podobnych zakupów, programy prowadzone przez EBC mogłyby naruszać zasady konkurencji. Bowiem straty generowane byłyby tylko w państwach strefy euro, a nie solidarnie w całej Unii, a więc kraje takie jak Polska byłyby wyraźnie poszkodowane.

Pragnący zachować anonimowość wysoki urzędnik jednej z unijnych dyrekcji generalnych odpowiedzialnej za ostateczną redakcję dokumentu poinformował, że nie została jeszcze przesądzona kwestia, w jaki sposób stworzyć zachęty dla szeroko rozumianego sektora finansowego, a więc banków, funduszy inwestycyjnych, private equity, firm brokerskich, ubezpieczeniowych, a zwłaszcza funduszy emerytalnych, by zaangażowały się w finansowanie strat-upów. Prawdopodobnie nie zostaną tu zastosowane rozwiązania nakazowe, lecz takie regulacje, które zmienią aktualne strategie inwestycyjne na bardziej oczekiwane przez gospodarkę.

Dokument obnaża w tym miejscu gospodarczą szkodliwość krótkoterminowych strategii inwestycyjnych polegających na realizacji zysków (take profit), gdy ceny zakupionych aktywów wzrosną do założonego pułapu, i zamykania strat (stop loss), kiedy spadną.

– Takie procykliczne zachowania uczestników rynków finansowych uważamy za niedopuszczalne. Regulacje, które proponujemy, muszą zmienić strategie inwestycyjne, zwłaszcza jeśli chodzi o wzrostowy i przyszłościowy segment strat-upów. Będziemy dążyć do tego, by zostały zastąpione przynoszącymi korzyści rozwijającej się gospodarce strategiami stop profit i take loss – powiedziało dobrze poinformowane źródło w KE.