statystyki

Piotrowska - Oliwa: Gospodarka nakazowo-rozdzielcza, czyli deja vu AD 2015

autor: Grażyna Piotrowska-Oliwa03.03.2015, 07:33; Aktualizacja: 03.03.2015, 09:06
Grażyna Piotrowska-Oliwa, członek rady nadzorczej Mediatelu

Grażyna Piotrowska-Oliwa przedsiębiorca, była prezes PGNiGźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Gdyby przyjrzeć się przekazom medialnym z ostatnich tygodni, wyłoniłby się obraz zdominowany przez informacje z rozkręcającej się kampanii wyborczej, dyskusji na temat różnych konwencji i zdarzeń niekiedy nieistotnych. To łatwiejsze tematy niż przyjrzenie się temu, co się dzieje w gospodarce. A wydarzenia ostatnich tygodni wymagają podsumowania i spojrzenia na nie kompleksowo.

Wydarzenia w sektorze górnictwa węglowego pokazały nie tylko siłę związków zawodowych, lecz także kompletny brak pomysłu na restrukturyzację sektora i sposób przeprowadzenia niezbędnych reform. Sun Tzu mówił, że nie należy zaczynać wojny, której nie można wygrać. A mieliśmy zdetonowanie bomby na terenie przeciwnika i dopiero później rozpoczęło się mobilizowanie wojska i gwałtowne szukanie składów broni. Po drugiej stronie były świetnie od lat przygotowane, zwarte szeregi. Klęska była „oczywistą oczywistością”, a cena za pokój okazała się ekstremalnie wysoka. Tym bardziej że problem nie został zakopany na wieki. Nieboszczyk pozostawiony na powietrzu wcześniej czy później znowu zacznie brzydko pachnieć. Takiego błędu nie popełnił kilkanaście lat temu wicepremier Janusz Steinhoff. Niepamiętającym (lub wolącym nie pamiętać) przypomnę, iż zamknięto wtedy ponad 20 kopalń, przy zachowaniu relatywnego spokoju społecznego. Tyle że wtedy osoby odpowiedzialne za sektor przeprowadziły mobilizację i zgromadziły zapasy broni przed otwarciem frontu (czytaj: dialog społeczny rozpoczęły na wiele miesięcy przed wdrożeniem koniecznej reformy). Nie potrafię zrozumieć, czyja – przynajmniej od maja zeszłego roku – nadmierna pewność siebie lub przekonanie o nieomylności sprawiło, że nie zwrócono się o pomoc do osób mających unikatowe doświadczenie. Pycha kroczy przed upadkiem. A ten, trzeba przyznać, był dla rządzących naprawdę bolesny. Jak bardzo będzie bolesny dla podatników, a koniec końców także dla górników, to się dopiero okaże.

Sytuacja w sektorze górniczym dobitnie pokazuje, jaką karykaturą stało się coś, co w Ministerstwach Skarbu Państwa i Gospodarki szumnie nazywa się „nadzorem właścicielskim” i „poszanowaniem praw akcjonariuszy mniejszościowych”. Wyobraźmy sobie np. niemiecki rząd fundujący swoim obywatelom podobny spektakl, jak w przypadku naszej reformy górnictwa. Ogłoszenie zamykania kopalń wywołuje (chyba nietrudną do przewidzenia?) gwałtowną reakcję – to co robimy? Sypiemy pomysłami jak z rękawa: o utworzeniu specjalnej strefy ekonomicznej, o połączeniu kopalń ze spółkami energetycznymi itp. Co jeden pomysł to ciekawszy, a wspólny mianownik jest taki – to propozycje rzucane bez analiz i bez żadnego wcześniejszego przygotowania od strony możliwości (i sensowności) wdrożenia. Trudno wyobrazić sobie np. Niemców działających w takiej prowizorce zarządczej.

O tym, że nadzór właścicielski poległ na całej linii, świadczy to, że problemy w Kompanii Węglowej, KHW czy JSW nie pojawiły się przecież z dnia na dzień, a rozwiązania szukano tak późno. Dla sektora prywatnego to niewyobrażalne, by wobec zmieniających się trendów rynkowych nie podejmować stosownych działań naprawczych w firmie. Unikanie odpowiedzialności i typowa dla rządzących prokrastynacja doprowadziły wszystkich aktorów tego dramatu do ściany. Wobec kryzysu opinia publiczna jest karmiona deklaracjami o analizach dotyczących konsolidacji sektora i o konsultacjach ze związkami zawodowymi firm energetycznych (de facto spółek giełdowych, w których free float, a więc akcjonariusze mniejszościowi, są obecni nie tylko duchem). Kolejne terminy mijają, a konsolidacja czegokolwiek może zaraz okazać się ledwie zacieśnioną współpracą. Minister wycofuje się rakiem ze swoich zapowiedzi, a dziesiątki tysięcy pracowników firm energetycznych przez kolejne miesiące zamiast koncentrować się tylko na pracy, będą drżeć o swoją przyszłość, bo nie ma nic gorszego niż niepewność. Wszystko to świadczy o kompletnym chaosie, działaniu ad hoc i braku jakiejkolwiek długoterminowej strategii na funkcjonowanie kluczowych dla państwa sektorów.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane