Zawarte między krajami członkowskimi a Parlamentem Europejskim porozumienie przewiduje, że każdy kraj albo do końca 2018 r. wprowadzi opłaty za plastikowe torby, albo zobowiąże się, iż średnie ich roczne zużycie do końca 2019 r. wyniesie 90 sztuk, a do końca 2025 r. 40 sztuk na osobę. Oznacza to, że niedawna propozycja unijnych decydentów została uznana za zbyt restrykcyjną. Ograniczała się do wprowadzenia opłat.

Obecnie cel redukcyjny dla Polski może wydawać się nie do osiągnięcia. Polacy, obok Portugalczyków, przodują wśród państw UE w liczbie wykorzystanych foliówek. Zużywamy ich prawie 450 rocznie na głowę. Średnia unijna wynosi 200.

– Pierwotne sformułowanie KE dotyczące obowiązków państw członkowskich było dosyć ogólnikowe. W kwietniu tego roku swoje zdanie przedstawił Parlament Europejski. Europosłowie oczekiwali wprowadzenia rzeczywistej i proporcjonalnej opłaty za lekkie plastikowe torby na zakupy – tłumaczy Maciej Białek, prawnik w praktyce infrastruktury i energetyki kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

Jednak w ostatecznym brzmieniu projektu państwom pozostawiono pewną dowolność. Jeżeli tylko dany kraj będzie w stanie spełnić wymogi redukcyjne – np. dzięki kampaniom reklamowym – nic nie stoi na przeszkodzie, aby nie obciążał mieszkańców dodatkowymi opłatami.

Wątpliwości wobec takiego rozwiązania zgłaszała Komisja Europejska. Jej przedstawiciele zaznaczali, że w niektórych państwach kłopotliwa może być weryfikacja, czy zużycie zostało ograniczone. Kilka krajów nie prowadzi dokładnych statystyk.

Jak pisaliśmy niedawno, ograniczenia nie będą dotyczyć wszystkich foliówek. Objęte nimi mają zostać jedynie lekkie plastikowe torebki na zakupy o grubości poniżej 50 mikronów.

– Otwarte pozostaje pytanie, czy istnieje jakakolwiek realna alternatywa wobec wprowadzenia odpłatności. Im bardziej ambitne założenia – a te unijne bez wątpienia są ambitne – tym trudniej wyobrazić sobie ich realizację bez zastosowania instrumentów ekonomicznych – konkluduje mec. Białek.