"(...) Oczywiście, jakby to była deflacja wynikająca z gwałtownych spadków popytu, tak, jak w czasie wielkiego kryzysu lat 30., to ta historia wyglądałaby inaczej, bo wiele bardziej groźnie. Ale jak mamy do czynienia z sytuacją, gdzie bez tego cyklu surowcowego i tak ta inflacja jest niska, a z cyklem surowcowym prawdopodobnie będzie się wahać w najbliższych 5-10 latach, może i dłużej, gdzieś od plus 1 do minus 1, to w gruncie rzeczy żyjemy w innym świecie - bardzo stabilnych cen i niskiego wzrostu" - powiedział Winiecki.

Członek RPP wskazał, że obecna lub już kolejna RPP powinna zastanowić się nad nowymi punktami orientacyjnymi w polityce pieniężnej.

"Ja mniej więcej rok temu (...) zwróciłem uwagę na to, że być może jeśli nie ta, to następna RPP będzie musiała - moim zdaniem - zastanowić się nad tym, w jaki sposób potraktować przyszłą politykę pieniężnej i jakie powinny być jej punkty orientacyjne, ponieważ koncepcja bezpośredniego celu inflacyjnego w warunkach inflacji około zera praktycznie rzecz biorąc do nikąd nie prowadzi, a na pewno nie pozwoli podbić tej inflacji do poziomu, który mamy zapisany w naszych pracach poświęconych polityce monetarnej" - powiedział.

"Ja uważam, że rzeczywiście ten inny świat, w którym żyjemy praktycznie oznacza, że my tego celu inflacyjnego takiego, jaki mamy w tej chwili, nie osiągniemy. Jestem za tym, że jeżeli go obniżymy, to w gruncie rzeczy niewiele korzyści mamy z tego. Myślę, że trzeba zastanowić się nad innym podejściem do polityki monetarnej, wyznaczeniem sobie innych celów. Ale do tego potrzebna jest dłuższa dyskusja i wyłonienie się pewnego konsensu" - dodał Winiecki.

Członek RPP stwierdził, że jest spokojny o wzrost gospodarczy w Polsce w najbliższym czasie.

"Tak. Ja ze zdumieniem słuchałem i czytałem wypowiedzi czasami wręcz panikarskich na temat tego, co tu się będzie działo w najbliższym czasie i jakie tu remedia stosować. Skoro to, co do mnie docierało w postaci statystyk i badań ankietowych, które pokazują tę sytuację w najbliższej perspektywie (...) z tego absolutnie nie wynikało, że nam grozi jakaś zapaść" - powiedział.

"Dla mnie było to zaskakujące - myślenie w takich kategoriach, ze względu na to, że ja nie widziałem ku temu podstaw. Te 3 proc. plus będziemy mieli i w tym roku i w przyszłym roku. Cudów nie będzie. Inflacja będzie około zera. Skoro ta inflacja waha się od plus 1 do minus 1 w moim wyobrażeniu, to w gruncie rzeczy jakieś lokalne wydarzenia mogą tu zadziałać, że to będzie plus 0,5 albo minus 0,5" - dodał.