Niespełna 1,7 mln złożonych oświadczeń o przystąpieniu do OFE do piątku plus te, które nadejdą pocztą w tym tygodniu, to efekt czterech miesięcy, w czasie których Polacy mogli decydować, dokąd pójdzie ich składka emerytalna.

Wygrani:

OFE

OFE

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

ZUS należy do wygranych z dwóch powodów. Po pierwsze, mniejsza od oczekiwanej pół roku temu liczba zapisanych do OFE to mniejsza składka, która trafi do funduszy, a więc lepszy wynik finansowy zakładu. Przyszłoroczna składka, której dotyczył wybór, wyniesie ok. 13 mld zł, z tego ok. 2 mld zł trafią do OFE, reszta do ZUS, zmniejszając deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Ale choć 31 lipca zamknięto możliwość wyboru dla już ubezpieczonych, to nadal mają ją osoby rozpoczynające pracę. Także wśród nich przewagę nad OFE ma ZUS. – Tylko 10 proc. z nich wybrało OFE, 90 proc. ZUS – chwali się prezes Zbigniew Derdziuk.

ZUS skorzystał też w inny sposób. O niemal połowę zwiększyła się liczba klientów, którzy założyli profil na Platformie Usług Elektronicznych, dla zakładu najwygodniejszej i najtańszej formie kontaktu z klientami. Przed rozpoczęciem okienka transferowego korzystało z niej 525 tys. osób. 1 sierpnia już 750 tys.

Minister finansów to kolejny wygrany. Mniejsza od zakładanej liczba osób w OFE daje Mateuszowi Szczurkowi nieco luzu w finansach. – Mniej będziemy musieli dokładać do FUS z budżetu. To dobra wiadomość dla podatników – cieszy się wiceminister finansów Izabela Leszczyna. W tym roku oznacza to deficyt budżetowy mniejszy o blisko 2 mld zł, a deficyt sektora finansów publicznych o 0,125 proc. PKB. Z pozoru to niewiele, ale może zdecydować, obok wpływów podatkowych wynikających z wyższego wzrostu gospodarczego, o tym, że już w tym roku zejdziemy z deficytem sektora finansów publicznych do wymaganych przez Brukselę 3 proc. PKB. W 2015 r. dotacja do ZUS będzie mogła być niższa o 11 mld zł, co daje komfort przy konstruowaniu budżetu.

Największe OFE. Choć fundusze tracą wielu klientów, to największym udało się zatrzymać więcej uczestników niż reszcie. Pomogło wysyłanie listów do klientów, lecz także fakt, że to marki znane z innych produktów finansowych. Do dwóch największych, ING i Avivy, należało do tej pory 34 proc. wszystkich uczestników OFE. Teraz skupiają ponad 46 proc. tych, którzy zadeklarowali pozostanie w OFE.

Przegrani:

Filar kapitałowy systemu emerytalnego, czyli OFE jako całość, traci pozycję tak w systemie emerytalnym, jak i na rynku finansowym. Choć wartość aktywów w OFE to nadal 150 mld zł, z czego większość ulokowana jest w akcjach, to mniejsza składka oznacza mniejsze możliwości inwestowania. A od października zaczyna działać suwak. Czyli przestaje płynąć do OFE składka osób, którym zostało najwyżej 10 lat do przejścia na emeryturę, a OFE będą wyprzedawały stopniowo ich aktywa i przekazywały do ZUS. Od tego, kiedy suma pieniędzy przekazywanych do ZUS przewyższy zarabiane przez aktywa OFE i wpływające w ramach składki zależy to, kiedy wyczerpie się inwestycyjna nadwyżka funduszy. Eksperci szacują ten okres na 2 d0 4 lat. Dlatego ponowna możliwość wyboru między OFE a ZUS za dwa lata zdecyduje o być albo nie być OFE. Groźba unicestwienia wisiała nad nimi już teraz, ale gorący finisz w zapisach odsunął zagrożenie – likwidację II filaru.

Giełda. Mniejsze możliwości inwestycyjne funduszy oznaczają negatywny wpływ na giełdę. Już obecnie widać, że OFE coraz chętniej lokują oszczędności za granicą: akcje zagranicznych firm w portfelu funduszy to ponad 7 mld zł. W ciągu kilku lat coraz mniej będzie trafiało na giełdę. – Gdy przepływy finansowe są ujemne, nie ma powodu do szukania nowych aktywów. Pieniądze będą inwestowane w większe, bardziej płynne spółki, więc te mniejsze i mniej płynne będą miały gorzej – zauważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Mniejsze OFE zagrożone. Za ogólne osłabienie sytuacji II filara mogą zapłacić najmniejsze fundusze. Może je czekać konsolidacja. – Ekonomika podpowiada, że tak powinno być, ale czy tak się stanie – nie wiadomo. Po co się konsolidować, jeśli nie wiadomo, ile lat będzie istniał ten system? – mówi Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku. To oznacza, że jeśli dojdzie do konsolidacji, to zapewne będzie miała ona kształt fuzji, by ograniczyć koszty działania funduszy, a nie wykupu z uwagi na trudność z wyceną.

Trzeba odbudować wiarę w system

O czym mówi liczba osób, które zdecydowały się na OFE?

Odpowiedź jest trudna. Bo ważniejsza od liczby osób, które zdecydowały się na podzielenie swojej składki i przesyłanie jej części do OFE jest dewastacja systemu. Istota zła polega na tym, że te obie części powinny działać tak samo, bo system jest powszechny.

Trzeba było zostawić OFE ze zmniejszoną składką lub zlikwidować, ale by rozwiązanie obejmowało wszystkich?

Najlepiej byłoby zostawić to okrojone OFE dla wszystkich. Zło które się stało nie jest tylko związane z przesunięciem pieniędzy do ZUS. Zostało zniszczone zaufanie do systemu emerytalnego. Efektem przepychanki OFE czy ZUS jest fakt, że ludzie stracili przekonanie, że on może działać.

A będzie działał?

OFE to tylko element reformy emerytalnej , ale nawet po niekorzystnych zmianach, które zostały wprowadzone nie ma istotnego zagrożenia dla kogokolwiek, niezależnie od dokonanego wyboru. Ale najważniejsze nie dać sobie zrobić wody z mózgu propagandzie.

Propagandzie przeciwników czy zwolenników OFE?

Ona była i tu i tu. 90 procent tego co było wypowiadane po obu stronach miało niewiele sensu.

II filar w wydaniu kapitałowym przetrwa?

Mam nadzieję, że tak, bo to potrzebny element w systemie. Ale nie bardzo wierzę, że role części kapitałowej powszechnego systemu emerytalnego uda się odbudować.

W którym kierunku powinny pójść zmiany w systemie?

Powinniśmy domagać się objęcia wszystkich jednolitym powszechnym systemem emerytalnym. Z jednej strony to problem emerytur mundurowych i górniczych oraz rolniczych. Te problemy należy rozwiązać inaczej, ale rozwiązać je trzeba. Nowszy problem to rosnąca liczba osób pracująca na nieoskładkowanych umowach. To korzystane dziś dla pracowników czy przedsiębiorców, ale oznacza wielkie zagrożenie dla pracujących na takich umowach.