statystyki

Afera taśmowa: O co chodzi politykom, gdy mówią o gospodarce?

autor: Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki24.06.2014, 07:35; Aktualizacja: 24.06.2014, 08:20
Podsłuch - nagranie

Zamieszanie z Polimeksem, o którym mówi minister Karpiński, miało finał kilka tygodni po nagranej rozmowieźródło: ShutterStock

Personalia, kompetencyjne spory. Parytety płci, ale też inwestycje za granicą – to się liczy w państwowych firmach, wynika ze stenogramów z rozmów polityków i menedżerów, jakie opublikował „Wprost”.

Reklama


Z rozmowy Jacka Krawca, prezesa Orlenu, z ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim i wiceministrem skarbu Zdzisławem Gawlikiem

O zamieszaniu wokół Polimeksu

WŁODZIMIERZ KARPIŃSKI: „No Jaskóła [Konrad Jaskóła, były prezes Polimeksu] zaczął, a teraz ma wejść moja koleżanka Bieńkowska [...] Elka, jak już się wgryzła w te sprawy, no to dostała w pałę tą draką”.

Omówienie: W połowie stycznia wybuchł spór między Polimeksem-Mostostalą a Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie realizowanych przez firmę budów odcinków autostrad A1, A4 i drogi S69. Spółka wypowiedziała kontrakty, a bezpośrednim pretekstem było nieprzedstawienie przez GDDKiA zabezpieczenia zapłaty za roboty budowlane. Chodziło o 2 mld zł. Polimex zażądał przedstawienia takiego zabezpieczenia, bo twierdził, że GDDKiA nie odpowiadała na roszczenia finansowe konsorcjum (któremu przewodniczył), co groziło długotrwałymi procesami w sądach.


Pozostało jeszcze 93% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (1)

  • Dimitr Wrażliwy(2014-06-24 08:14) Zgłoś naruszenie 00

    Poker amatorów - (poniedziałek, 23 czerwca 2014 r.)

    "Gracie w cudzej grze" - powiedział premier Donald Tusk do opozycji. I ma racje w stu procentach!
    Pewnego dnia, już nikt dokładnej daty nie pamięta, chłopcy Donka zasiedli do pokerowego stolika. Ktoś potasował karty, ktoś rozdał i poszło. Chłopcy przez zapomnienie albo i głupotę zagrali w pokera bez limitu. A to oznacza, że ten co wygrywa na końcu może puścić wszystkich w skarpetkach, albo i bez. Przez rok, dwa (może i więcej) rozgrywali partie we własnym towarzystwie. Niestety, hazard ma to do siebie, że często przyciąga szulerów. I zawodowcy powinni o tym wiedzieć. Właśnie zawodowcy… W pewnym momencie do stolika przysiedli się nieproszeni goście. Chłopcy Tuska byli tak pewni siebie, że tego nie zauważyli. Nie zwrócili uwagi nawet na to, że bankier jest nie z ich "bajki", a karty były znaczone. I stało się, że szulerzy zawodowcy podbili stawkę, a wiedząc co przeciwnik ma w kartach zagrali all-in. I co? Ch… du… i kamieni kupa, że cytując klasyka. Zostały tylko skarpetki. Ale co z tą opozycją zapytacie? Ano to, że grę rozgrywali chłopcy Donka i szulerzy. Szulerzy postanowili opowiedzieć o tym wszem i wobec. Żeby tego było mało, okazało się, że chłopcy Tuska przepuścili nie swoje pieniądze. Jak już się mleko wylało, ktoś rzucił hasło żeby się odegrać i zniszczyć szulerów, najlepiej wciągając w to innych chłopców. W końcu trzeba wyciągnąć od kogoś nową kasę bo skarpetek w lombardzie nie przyjmują.
    Tak oto opozycja została wciągnięta do zupełnie nie swojej gry.
    Dimitr Wrażliwy

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama