Prześledziliśmy, jak wzrosło zadłużenie państw UE w relacji do PKB od rozpoczęcia kryzysu w 2008 r. do ostatnich dostępnych danych Eurostatu (końcówka I kw. 2013 r.). Na pierwszym miejscu jest Szwecja. W jej przypadku dług w relacji do PKB nie wzrósł prawie wcale, zaledwie o 0,6 proc. PKB. Większy wzrost był w Bułgarii i Estonii – dług do PKB wzrósł o 4–5 proc. PKB. Z kolei w Luksemburgu i na Węgrzech nie przekroczył 10 proc., a nieco ponad 10 proc. wzrósł w Polsce i Austrii.

Grupa tych państw zamyka stawkę. Za nami jest reszta Unii, w tym trzymające fiskalną dyscyplinę Niemcy (14,4 proc.). RFN wyprzedzili przedstawiciele silnej gospodarczo Północy: Dania i Holandia – 11–13 proc. wzrostu długu w relacji do PKB. Dalej (przedstawiani za wzór dla Polski) są Czesi – dług urósł im o 19 proc. PKB, i Słowacja – 27 proc. Na podobnych miejscach są przereklamowane: Litwa i Łotwa.

Najciekawszy przypadek to Szwecja. – To szczególny przykład. Od dawna stosuje regułę wydatkową, która działa antycyklicznie, czyli w dobrych latach odkładamy, a w złych wydajemy więcej. Różnica między Szwecja a Polską polega na tym, że tam jest daleko posunięty konsensus polityczny, by tak zarządzać polityką gospodarczą – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

Każdy przypadek w rankingu jest inny. Węgry wchłonęły do sektora finansów publicznych własne OFE, co im zmniejszyło dług, Łotwa miała recesję i ostre cięcia. W Estonii mimo podobnych warunków wynik był lepszy.

Polska w tym rankingu wypada nieźle. Złożyło się na to wiele czynników: wejście w życie w momencie kryzysu obniżek podatków uchwalonych jeszcze przez PiS, duże pieniądze z Unii i polskie współfinansowanie do nich – co zwiększało dług, ale chroniło wzrost, czy w końcu elastyczny złoty osłaniający eksport.

– Rynki wiedzą, że dług jest w okolicach 60 proc. PKB, ale wiedzą też, że nasza gospodarka rośnie szybciej niż w strefie euro. Więc dług nie powinien tak narastać, bo mamy ten zawór bezpieczeństwa w postaci szybkiego wzrostu – mówi dr Jakub Borowski. W tym roku dług w relacji do PKB znów wzrośnie, ale w kolejnym zapewne spadnie z powodu zmian w OFE. – Bliżej nam będzie do Węgier niż do innych krajów, ale trzeba mieć świadomość, że to nie rozwiąże problemu finansów publicznych, bo sektor ubezpieczeń społecznych nadal jest niezrównoważony. Duży deficyt ma FUS, potrzebne są zmiany – mówi główny analityk Investbanku Wiktor Wojciechowski.

Do zmniejszenia relacji długu do PKB ma także doprowadzić nowa reguła wydatkowa, która blokuje zbyt duży wzrost wydatków w momencie ożywienia gospodarczego. Na razie jednak wzrost jest rachityczny. Obecnie jesteśmy na 13. miejscu, jeśli chodzi o zadłużenie w relacji do PKB i jeszcze przed magiczną barierą 60 proc. długu do PKB.