Interbrok funkcjonował w latach 2001–2006, inwestując powierzone mu pieniądze na rynku walutowym. Strata z działalności inwestycyjnej, a przede wszystkim kilkusetmilionowe wypłaty dla wspólników spółki (m.in. za zarządzanie aktywami) i części klientów spowodowały, że w 2007 r. Interbrok stracił płynność i upadł. Firma działająca jak klasyczna piramida finansowa, plajtując, zostawiła na lodzie blisko tysiąc osób, które powierzyły jej swoje pieniądze. W grę wchodzi nawet ok. 1 mld zł.

Interbrok działał bez wymaganego zezwolenia, a jego transakcje obsługiwał BRE Bank. Dlatego teraz poszkodowani skarżą do sądu właśnie tę instytucję.

Sądy zajmowały się sprawą już trzykrotnie. Jeden proces zakończył się po myśli BRE Banku (orzeczeniem Sądu Najwyższego). Dwie pozostałe sprawy trafiły do sądów apelacyjnych, a następnie z powrotem do pierwszej instancji. Procesy są w toku.

BRE Bank nie zawiązał rezerwy na roszczenia klientów Interbroka. – W ocenie banku te roszczenia są bezpodstawne, brak jest bowiem istotnych przesłanek, które pozwalałyby na przyjęcie odpowiedzialności banku w tej sprawie – mówi nam Piotr Rutkowski z biura prasowego BRE. – Nie ma więc podstaw do utworzenia rezerw na przedmiotowe roszczenia – dodaje.

– Chociaż Sąd Najwyższy, rozstrzygając jedną ze spraw, oddalił skargę kasacyjną ze względów proceduralnych, to jednocześnie wskazał, że należałoby się zastanowić nad winą własną banku – wyjaśnia z kolei radca prawny Bogumiła Kowalska z kancelarii Aval, która jest pełnomocnikiem ok. 140 osób poszkodowanych przez Interbrok.

Kilka lat przed Interbrokiem głośno było o aferze WGI, w której pieniądze straciło ponad tysiąc klientów Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. W najbliższych dniach w warszawskim sądzie odbędzie się pierwsze posiedzenie w sprawie karnej przeciwko zarządowi WGI Dom Maklerski (spółki córki Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej). Z kolei na wrzesień wyznaczono termin rozprawy przeciwko zarządowi WGI Consulting, innej spółce z grupy WGI.