Ta ostatnia firma, kierowana przez Mirosława Godlewskiego, gotowa jest kupić spółkę w całości, ale próbuje zbić cenę poniżej 500 mln euro. T-Mobile może zaakceptować wyższą wycenę, ale może mieć problem z przeprowadzeniem transakcji na Węgrzech, Słowacji i w Rumunii, gdzie ma dominującą pozycję – wynika z ustaleń DGP na podstawie rozmów z osobami znającymi kulisy sprawy.

Negocjacje w sprawie sprzedaży GTS Central Europe trwają od wielu tygodni. Właściciele operatora – głównie fundusze private equity – zdecydowali, że albo zrefinansują obecne finansowanie dłużne, albo znajdą inwestora, który odkupi od nich biznes z premią. Początkowo spółce przyglądało się wiele podmiotów z europejskiego rynku. To, że pozostało tylko dwóch konkurentów, jest głównie efektem struktury operacyjnej GTS. Z powodu działalności na pięciu rynkach spółka jest zbyt duża dla wielu lokalnych podmiotów z Polski, Węgier czy Rumunii. Z gry wypadają też duzi operatorzy narodowi, bo na transakcję nie zgodziłby się urząd antymonopolowy.

– Netia jako jeden z niewielu podmiotów w Polsce byłaby w stanie udźwignąć transakcję GTS – tłumaczy Waldemar Stachowiak, analityk Ipopema Securities.

Ze względu na stagnację na rynku internetu i spadającą sprzedaż Netia szuka nowej strategii, bo jej wycena nie satysfakcjonuje udziałowców. Powiększenie skali przez zakup nowych aktywów to jeden ze scenariuszy.

Jak wynika z naszych informacji, obaj potencjalni kupujący rozważają natychmiastową odsprzedaż aktywów na tych rynkach, na których nie prowadzą działalności (jak Netia) lub mają zbyt dużo udziałów (jak T-Mobile).