statystyki

Rostowski się pomylił: W budżecie będzie brakować nawet 27 mld zł. Jak załatamy tę dziurę?

autor: Karolina Topolska, Piotr Pieńkosz, Łukasz Zalewski18.06.2013, 07:00; Aktualizacja: 18.06.2013, 10:00
Jacek Rostowski, wicepremier, minister finansów

Jacek Rostowski, wicepremier, minister finansówźródło: Bloomberg

Deficyt w tegorocznym budżecie wzrośnie o 9–10 mld zł – szacują ekonomiści. To jednak tylko wersja minimum. Bo ubytek w dochodach może być znacznie większy i wynieść nawet 27 mld zł.

Reklama


Reklama


Kierowane przez Jacka Rostowskiego Ministerstwo Finansów powinno już szukać co najmniej 9 mld zł. Tyle zabrakłoby, gdyby tegoroczny budżet napisać jeszcze raz na podstawie ostatnich rządowych prognoz gospodarczych. Mirosław Gronicki, były minister finansów, który wyliczył ten ubytek, tłumaczy, że taki musi być skutek niższego tempa wzrostu gospodarki (1,5 proc., a nie 2,2 proc., jak zakładał rząd, tworząc ustawę) i niższej inflacji (1,6 proc. zamiast 2,7 proc.). Jednak zdaniem byłego szefa resortu dziura w państwowej kasie będzie znacznie większa i dochody w całym roku mogą być nawet o 27 mld zł niższe, niż przewiduje ustawa.

Żeby deficyt wzrósł „tylko” o 9–10 mld zł, czyli do 44–45 mld zł, Ministerstwo Finansów musi załatać przynajmniej część gigantycznego ubytku w dochodach pieniędzmi z innych źródeł lub wypychaniem części wydatków poza budżet centralny.

Nowelizacja Budżetu

Nowelizacja Budżetu

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pesymizm ekspertów ma dwa źródła. Pierwsze: plany dochodów od początku były zawyżone, bo prognozy stanowiące podstawę do napisania budżetu były grubo na wyrost. Rząd pośrednio to przyznał, przyjmując rewizję tych prognoz w założeniach do budżetu na 2014 r. Zamiast 2,2-proc. tempa wzrostu szacuje teraz 1,5-proc. dynamikę. Konsumpcja prywatna nie wzrośnie o 2,2 proc., ale o 1,1 proc. A inflacja nie wyniesie 2,7 proc., tylko 1,6 proc.

Wszystkie te kategorie mają silny wpływ na główne źródło budżetowych dochodów: VAT. A wpływy z podatków pośrednich wyglądają na razie słabo – nawet słabiej, niż wynikałoby to z wyników gospodarki. I to jest drugie źródło niepokojów ekspertów. Z opublikowanych wczoraj danych wynika, że do końca maja podatki pośrednie przyniosły budżetowi 68,4 mld zł. Rok temu było o prawie 8 mld zł więcej. Kłopoty z podatkami przekładają się na mizerię całych dochodów, które nie tylko są mniejsze od ubiegłorocznych (o 5,7 mld zł), lecz także od harmonogramu wykonania budżetu na ten rok (o ponad 3 mld zł).

– Z dochodami jest coś nie tak. Mamy wzrost gospodarczy, a wpływy podatkowe, które zależą przecież od tego wzrostu, są niższe niż rok temu. Ministerstwo Finansów powinno to wyjaśnić, potrzebna jest dyskusja na ten temat. Tymczasem jest cisza – mówi były minister finansów Mirosław Gronicki.

Marcin Mrowiec główny ekonomista Pekao uważa, że rząd nie będzie miał wyjścia i lada dzień przedstawi projekt nowelizacji budżetu. Jego zdaniem resort finansów nie przerzuci całości ubytku w dochodach w deficyt. – Z 14,5 mld zł jakieś 4–5 mld uda się pewnie znaleźć w inny sposób. Dlatego cały czas szacuję, że skala nowelizacji będzie w granicach 10 mld zł – ocenia.

Co może zrobić MF oprócz zwiększenia deficytu? To, co robi już teraz. Po pierwsze, szukać dodatkowych źródeł dochodów. W majowych wynikach budżetu uwagę zwraca duży wzrost wpływów niepodatkowych. Wyniosły one niemal 11 mld zł, o 2,6 mld zł więcej niż przed rokiem. Po drugie, można pozbyć się części wydatków z budżetu centralnego. Prawdopodobnie efektem takiego działania jest niska dotacja do FUS po pięciu miesiącach. Fundusz otrzymał dotąd 14,7 mld zł, o 5,6 mld zł mniej niż przed rokiem.

– Według mnie FUS jest teraz finansowany głównie pożyczkami budżetowymi, które nie są wydatkiem. Stąd ten wynik – twierdzi Grzegorz Ogonek z banku ING. I dodaje, że MF może takimi metodami zasypać nawet połowę z 18-miliardowego ubytku w dochodach szacowanego przez bank. Resztę musi wpisać w deficyt.

Problem jednak w tym, że formalnie resort nie ma zbyt dużego pola manewru do powiększania deficytu. Blokuje go zasada, zgodnie z którą po przekroczeniu przez dług poziomu 50 proc. PKB relacja deficytu do dochodów w budżecie na kolejny rok nie może się powiększyć. Tymczasem w 2012 r. dług publiczny wyniósł 52,7 proc. PKB. A deficyt zapisany w ustawie na 2013 r. (35,6 mld zł) jest tylko o ok. 100 mln zł niższy niż dopuszczalny limit wynikający z relacji do dochodów.

– Intencje Ministerstwa Finansów są jasne: w założeniach do budżetu na 2014 r. stwierdza wprost, że zamierza odejść od tej zasady i zastąpić ją nową regułą wydatkową. Gdyby nie planowali nowelizacji, nie zapowiadaliby takiej zmiany – uważa Marcin Mrowiec.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • iwa(2013-06-18 10:13) Odpowiedz 00

    Jaki wzrost gospodarczy firmy się zamykają jedna po drugiej.W małych firmach brak sprzedaży,i co tu mówić o wzroście.

  • Browarnik(2013-06-18 21:21) Odpowiedz 00

    Ale za to kasa jest dla naszych złodziejnych rządzących . oni ie są warci by by o takich ścierwach mówić i pisać !

  • szary(2013-06-18 12:08) Odpowiedz 00

    Co za problem Kaczyński w okresie prosperity miał 30 mld. i jakoś GP nie wyrywała sobie włosów i nie dzieliła słowa budżet na cztery. Po to mamy Rząd żeby sobie z problemem poradził i nie jest to zmartwienie pismaka.

  • szary(2013-06-18 12:17) Odpowiedz 00

    Jaki będzie deficyt okaże się na koniec roku. Korektę budżetu można przeprowadzić po ustaleniu tendencji w gospodarce. Mielenie jęzorem nic tu nie da , wystawia jedynie ocenę dyskutantom.

  • Realista(2013-06-18 19:41) Odpowiedz 00

    Dziura w budżecie jest i będzie coraz większa bo politycy i multimilionerzy nie mają już z czego kraść!

  • obserwator(2013-06-18 12:29) Odpowiedz 00

    To nie Rostowski się pomylił.On nie ma zielonego pojęcia o budżecie.To nie wiadomo,kto się pomylił,bo Rostowski ma tylu zastepców,że sam już nie wie kto i za co odpowiada. ON jak zwykle za nic.Rostowski ciągnie Polskę w przepaść już nie długo.Grecja to pikuś.

  • emeryt(2013-06-18 13:23) Odpowiedz 00

    NIE PIERWSZY ALE MAM NADZIEJĘ OSTATNI RAZ !!!
    !!!

  • iX(2013-06-18 12:58) Odpowiedz 00

    i OFE już poszło ...

  • AB(2013-06-18 12:39) Odpowiedz 00

    haha ma racje! "POstepowe" matoly niech placa za swoich idoli!

  • Janusz(2013-06-18 12:42) Odpowiedz 00

    Taka "pomyłka" musi go dużo kosztować. Nawet utratę stanowiska, bo gdy zwykły robol zwyczajnie pobłądzi to skarbówka ciąga go ile wlezie, aż go zeszmatławi odbierze ostatni grosz i jest cacy. Tymczasem łoś totalnie umoczył i mu włos z łepetyny nie spadł. Produkt PKB maleje, najlepsi i najpracowitsi wyjeżdżają uciekając od głupków z Wiejskiej to z pustego i SALOMON nie naleje. I będzie sięgał do kieszeni ludu pracującego bo tylko Ten potrafi gospodarką zarządzać. O zgrozo trafił się nam zarządca od 7 boleści, którego z wysp wykopali.

  • kinga(2013-06-18 14:58) Odpowiedz 00

    jak załatać tę dziurę? tak jak zawsze- zabrać tym najbiedniejszym...

  • karo(2013-06-18 15:31) Odpowiedz 00

    Jaki wzrost ??? Juz trzeci rok z rzedu branża budowlana tonie. Wiele firm upadło a reszta ,któóra porzuciał rozwój i inwestycje ledwo dryfuje . Wiekszość gfirm gdyby mogło sie sprzedac zrobili by to natychmist. Bo rosnace z roku na rok podatki, wydatki, pensje minimale i ogromne koszty pracy nie pozwalaja złapac nawet na moment oddechu.

  • Taka sytuacja(2013-06-18 18:17) Odpowiedz 00

    Nie "pomylił" tylko zgodnie z założeniami grupy Bilderberg (w której zebraniu w tym roku uczestniczył) celowo źle wyliczył aby Polska musiała zaciągnąć dodatkowy kredyt lub bardziej zgnębić swoich obywateli.

  • 65 plus(2013-06-18 19:13) Odpowiedz 00

    Za bujdy w sferze finansów państwa kryminał. Problem w tym, że wszyscy ministrowie finansów byliby już na państwowym wikcie.Ciekawa ta sugestia, że coś jest nie tak z dochodami.Mam dochód, nie mam na podatek bo już płacę trzecią karę /dochody pozapodatkowe/.Płacę też po drodze 350,-medycyba pracy /bez paragonu/, 550,- BHP /wydusiłam rachunek/, 600,- plus VAT pomiary.Oj kręci się ta gospodarka, kręci wokół własnej osi.Zlecenia głównie od "upadającej" gospodarki niemieckiej.I nie kupuj paliwa na jazdy po Niemczech, niech klienci sami pofatygują się do Ciebie.Wszak Polak honorny jest.

  • Autor(2013-06-18 22:10) Odpowiedz 00

    Proste - zawiesić płatności dla Wielkiego i Mniejszego Brata :)

  • Lider Analityk RSR(2013-06-18 11:43) Odpowiedz 00

    Obciazyc milosnikow PO, tych ktorzy na PO glosowali i milosnikow kiszki sztolcowej zgrupowaqnych w Ruchu Swinskiego Ryja i nie bedzie brakowac 27 miliardow.

  • Greg(2013-06-18 23:25) Odpowiedz 00

    Spoko podatnicy zapłacą!

  • zyta(2013-06-18 23:37) Odpowiedz 00

    jak sie pomylil to nech placi ze swojego majatku tak jak to robi firma dosc juz zlodziejstwa

  • Zarobiony(2013-06-19 00:27) Odpowiedz 00

    Jaki kraj, taki rząd. Jaki rząd, taki minister. Jaki minister, takie szacunki. Wszystko w tym temacie.

  • JanuszJG(2013-06-19 06:06) Odpowiedz 00

    No jak to, jak załatamy tę dziurę? Rostowski zafunduje nam kolejną POdwyżkę POdatków...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama