Wartość udziałów Skarbu Państwa w spółkach z głównego indeksu warszawskiej giełdy wynosiła w środę 93,5 mld zł – policzył DGP. W większości z nich rząd chce jednak zachować kontrolę. To oznacza, że nawet po zmianach w statutach spółek, strategii energetycznej i górniczej, w swoich rękach musiałby pozostawić co najmniej 25-proc. pakiet akcji. Wartość takich zbywalnych pakietów pozostaje nadal ogromna i wynosi w sumie ponad 39 mld zł. Lista koncernów, w których Skarb Państwa posiada kilkudziesięcioprocentowe udziały, obejmuje połowę WIG20, indeksu najpotężniejszych przedsiębiorstw. To PGE, Enea, Tauron, Lotos, Orlen, PGNiG, KGHM, JSW, PKO BP oraz PZU.

Najmniej udziałów państwo posiada w Orlenie. Paliwowy gigant był pierwszą spółką, w której Skarb Państwa zdecydował się na zejście do minimalnego poziomu. Dziś posiada on niewiele ponad 27 proc. udziałów, ale w pełni kontroluje spółkę operacyjnie. Dlatego utrzymanie kontroli operacyjnej przy minimalnym zaangażowaniu w akcjonaracie nosi nazwę orlenowskiego mechanizmu.

Jak mówi DGP Mikołaj Budzanowski, minister skarbu państwa, taki wariant będzie stosowany w zależności od zapotrzebowania i popytu na wsparcie rentownych projektów inwestycyjnych przez wehikuł Inwestycje Polskie.

– Nie wykluczamy tego wariantu, choć na dzisiaj obowiązujący poziom zabezpieczenia, by pozyskać kapitał w wysokości kilkunastu miliardów złotych, w zupełności wystarczy – mówi DGP Mikołaj Budzanowski. – To wartość naszych akcji, które są prywatyzowalne. W zależności od zapotrzebowania i popytu na wsparcie rentownych projektów inwestycyjnych będziemy uwalniać kolejne pakiety akcji przeznaczone do prywatyzacji – dodaje szef MSP.

Na pytanie, w których spółkach taki orlenowski mechanizm mógłby zaistnieć w pierwszej kolejności, odpowiada, że w PGE. – Mamy tam 62 proc. udziałów – mówi Budzanowski i zaznacza, że warunkiem do zejścia z akcjonariatu PGE byłaby zmiana polityki energetycznej państwa. Gdyby MSP zdecydowało się na sprzedaż pakietową akcji PGE, uzyskałoby około 12 mld zł.

Rynek finansowy co jakiś czas spekuluje za to, że na sprzedaż wystawione zostaną kilkuprocentowe pakiety akcji takich spółek, jak PZU czy PKO BP. I jeśli na giełdy wróci koniunktura, tak się zapewne stanie. Zejście do 25 proc. w PKO BP i PZU dałoby państwu kolejne 7 mld zł.

Ponad 11 mld zł przyniosłaby sprzedaż ponad 45 proc. z 72-proc. pakietu PGNiG, a Lotos dałby 1,2 mld zł, ale obecnie nie ma planów sprzedaży udziałów w tych firmach.

– W Lotosie mamy pakiet większościowy, ale na dzisiaj nie planujemy tam żadnych dalszych redukcji udziałów. Także w PGNiG nie widzę dziś potrzeby, aby zmniejszać zaangażowanie Skarbu Państwa – wyjaśnia Budzanowski.

Maciej Grelowski, przewodniczący rady BCC, uważa, że państwo powinno śmielej pozbywać się udziałów w wielkich koncernach.

– Nie widzę żadnych powodów, dla których pod jakąkolwiek kontrolą skarbu miałoby pozostawać JSW albo rafinerie. Nawet tak ceniąca sobie wpływ na gospodarkę Francja pozbyła się w nich kontroli – stwierdza Maciej Grelowski. Nie wyklucza jednak utrzymania władztwa w spółkach energetycznych kluczowych dla bezpiecznego funkcjonowania gospodarki jak choćby PGE czy Tauronu.

– Ale taka Energa powinna zostać oddana inwestorowi strategicznemu, co pozwoliłoby uzyskać wyższą cenę – ocenia przewodniczący rady BCC.