Firmy w całej Europie, które zainwestowały gigantyczne pieniądze w fabryki biokomponentów na bazie oleju rzepakowego i zbóż, wkrótce stracą unijne dofinansowanie. Bez tego dalsza działalność nie będzie już tak opłacalna.
ikona lupy />
Biokomponenty w Polsce / DGP
Komisja Europejska nie chce już wspierać biopaliw I generacji, czyli paliw zawierających biokomponenty roślinne, takie jak wytwarzane np. z oleju rzepakowego estry i bioetanol. Szykuje więc regulacje, które za siedem lat sprawią, że branża ta w dotychczasowym kształcie przestanie istnieć. Aby przetrwać, firmy muszą zainwestować w nowoczesne technologie produkcji biopaliw II i III generacji (produkowanych np. z odpadów, słomy, celulozy lub alg). To nie podoba się krajowej branży biopaliwowej.
– Propozycja KE jest nieodpowiedzialna. Zmienia podejście do biopaliw, nie biorąc pod uwagę, że na realizację dotychczasowej polityki biopaliwowej firmy z UE wydały w ciągu ostatnich trzech lat około 14 mld euro – tłumaczy nam Adam Stępień, dyrektor generalny Krajowej Izby Biopaliw. Teraz branża będzie musiała poczynić kolejne kosztowne inwestycje.
Zmianie polityki Brukseli sprzeciwiła się wczoraj Koalicja na rzecz Biopaliw (reprezentująca Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku, Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju i KIB), a także szefowie Izby Zbożowo-Paszowej, Krajowej Rady Gorzelnictwa i Produkcji Biopaliw, Krajowej Rady Izb Rolniczych oraz Federacji Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych. Branża zamierza zwrócić się o pomoc w tej sprawie do rządu. Liczy na to, że uda się zablokować projekt KE w Parlamencie Europejskim.

5 zamiast 10 proc.

Nowe regulacje odbiją się m.in. na takich firmach, jak należąca do Orlenu rafineria w Trzebini, fabryka Lotosu produkująca w Czechowicach estry metylowe, a także licznych zakładach spirytusowych i tłuszczowych. Aby spełnić nowe wytyczne, należałoby właściwie od nowa zbudować przemysł biopaliwowy w Europie.
– Nie jesteśmy technicznie przygotowani do takiej rewolucji – podkreśla Adam Stępień. Jak wyjaśnia, dziś nikt w UE nie produkuje biopaliw II i III generacji na skalę przemysłową. – Działa raptem kilkanaście pilotażowych projektów, ale wytwarzają jedynie po kilkanaście tysięcy ton biokomponentów rocznie. To mniej niż kropla w morzu potrzeb – zaznacza.
Komisja Europejska zamierza ograniczyć zużycie biopaliw I generacji z obecnych 10 do 5 proc. W tym celu po 2020 r. skończy się wsparcie dla biopaliw wytwarzanych na bazie upraw żywnościowych. Cel? Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i promocja biopaliw niekonkurujących o surowiec z żywnością.
Plany Komisji Europejskiej stanowią więc poważny problem dla całej krajowej branży biopaliwowej, opartej głównie na roślinach oleistych i zbożach. Producenci estrów i bioetanolu w Polsce nie są jednak zaskoczeni planami Brukseli.
– Proponowane przez KE rozwiązania nie zmienią ustanowionego dyrektywą z 2009 r. celu 10 proc. udziału energii z odnawialnych źródeł energii. Wprowadzą jedynie 5-proc. próg dla realizacji tego celu za pomocą biopaliw obecnie stosowanych, tj. wytwarzanych np. ze zbóż i jadalnych roślin oleistych – tłumaczy Bogdan Janicki, doradca dyrektora biura relacji międzynarodowych w Grupie Lotos. Cel będzie można realizować biopaliwami II i III generacji.

Gudzowaty stawia na algi

Zdaniem Grzegorza Ślaka, prezesa należącej do Aleksandra Gudzowatego spółki Wratislavia-Bio, decyzja KE jest zrozumiała. – Dziś 80 proc. upraw rzepaku stosowanych jest na cele przemysłowe. Nie ma wątpliwości, że już w 2015 r. biopaliwa I generacji wejdą w fazę schyłkową, zmarginalizują je nowoczesne biopaliwa II i III generacji. Firmy z tej branży muszą być na to przygotowane – podkreśla.
Jak tłumaczy, Wratislavia-Bio już przygotowuje się do tych rewolucyjnych zmian. – Od 2008 r. pracujemy nad produkcją biopaliw z alg morskich. Na razie to faza laboratoryjna, ale liczymy, że przejdziemy do przemysłowej – dodaje.
Również Lotos chciałby ruszyć z nowatorską instalacją wykorzystującą np. odpadowe tłuszcze zwierzęce. – Technologie do zastosowania w tym zakresie są gotowe, istnieją też przygotowane instalacje, brakuje krajowych rozwiązań prawnych – zaznacza Bogdan Janicki.
Ceny paliw mogą wzrosnąć
Ponieważ wszystkie paliwa wprowadzane na rynek muszą zawierać biokomponenty proponowane przez KE, regulacje nie pozostaną bez wpływu również na ten sektor. Jak się dowiedzieliśmy, polskie koncerny analizują właśnie potencjalny wpływ projektu dyrektywy zarówno na branżę biopaliwową, jak i paliwową. A ten może być niekorzystny. Zmiany mogą odbić się bowiem na cenach, bo – jak podkreślają w Orlenie – biopaliwa II i III generacji są trudno dostępne na rynku, a ich produkcja może być znacznie bardziej kosztowna.
Lotos postuluje więc, aby przedefiniować politykę w zakresie Narodowego Celu Wskaźnikowego (obowiązek wprowadzania na rynek określonej ilości biokomponentów). Eksperci z gdańskiej spółki twierdzą, że najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby zamrożenie aktualnego trendu wzrostowego NCW i ustalenie wskaźnika na poziomie 5,65 proc. M.in. dzięki temu nowe unijne regulacje nie wpłynęłyby negatywnie na cenę paliw.