Przewaga polskiej gospodarki nad wynikami strefy euro coraz bardziej się zmniejsza. Produkt krajowy brutto wzrasta w tym roku o 2,8 proc. szybciej niż PKB Eurolandu, czyli o 1 proc. wolniej w porównaniu z przeciętną za okres minionych pięciu lat – wynika z danych Bloomberga. Według traderów Belka i jego koledzy z RPP do połowy stycznia obniżą stopy procentowe o 50 punktów bazowych.

Na początku października RPP oświadczyło, że zredukuje koszty zaciągania kredytu, jeśli dane potwierdzą słabnięcie gospodarki, Deklaracja ta zapadła prawie w rok po tym, jak prezes EBC Mario Draghi rozpoczął poluzowywanie polityki monetarnej w celu odrodzenia tempa wzrostu gospodarczego w zachodniej Europie. Ze względu na to, że losy Polski są tak ściśle związane ze strefą euro, cięcia Belki mogą mieć tylko znaczenie symboliczne – podkreśla Michael Ganske, szef badań rynków wschodzących w Commerzbank w Londynie.

„Efektywność polityki banku centralnego jest dość ograniczona” – mówi Ganske – „Strefa euro jest największym znakiem zapytania i ona wskazuje na kierunki działania”.
Według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego. PKB strefy euro, która kupuje 54 proc. polskiego eksportu, cofnie w tym roku o 0,1 proc., zanim odbije się na 0,2 proc. w roku 2013.

“Kraje Europy Środkowej i Wschodniej są najbardziej wystawione na ciosy wśród innych gospodarek wschodzących ze względu na ich bezpośrednie uzależnienie od zachodniej Europy oraz pewne słabości podzielane z peryferyjnymi krajami strefy euro” – podkreślił MFW w swym ostatnim raporcie

Cięcia stop będą skuteczne w podsycaniu wzrostu gospodarczego poprzez poprawę nastrojów i pobudzenie inwestycji – uważa Lars Christensen, analityk rynków wschodzących w Dansker Bank. Fakt, że bank centralny tak niechętnie zabiera się za łagodzenie polityki „najpewniej przyczyniło się do negatywnych nastrojów” – dodaje Christensen.

“Sprawy będą wyglądały lepiej, jeśli dokona się redukcji stop niż wtedy, gdy zostawi się je bez zmian, jednak kluczowe znaczenie ma fakt, że same cięcia stóp niekoniecznie zapewnią ożywienie wzrostu” – mówi Neil Shearing, główny ekonomista rynków wschodzących w Capital Economics w Londynie – „Banki stają się coraz bardziej nerwowe w kwestii akcji pożyczkowych, a wskaźnik oszczędności gospodarstw domowych spadł do rekordowo niskiego poziomu”.