Szef polskiego rządu domaga się także, aby decyzja w sprawie głównego budżetu Unii była podjęta, zanim zapadną decyzje w sprawie odrębnego funduszu dla unii walutowej. Problem w tym, że propozycje konkluzji szczytu, które poznaliśmy, niespecjalnie dają szefowi polskiego rządu możliwość stawiania warunków w sprawie drugiego budżetu.

– Byłoby bezpiecznie, aby wieloletnia perspektywa finansowa została rozstrzygnięta jeszcze w tym roku. Takie stanowisko poza Polską mają także kraje, które są przyjaciółmi spójności, a także Parlament Europejski i Komisja Europejska – tłumaczył premier.

Wczoraj także premier Wielkiej Brytanii David Cameron, którego kraj nie należy do strefy euro, poparł pomysł odrębnego budżetu (w którym Londyn by nie partycypował), zapowiadając, że powinno to prowadzić do ograniczenia głównego budżetu Unii (i tym samym zmniejszenia brytyjskiej składki do kasy Brukseli), czego Tusk nie chce. Projekt konkluzji jutrzejszego szczytu UE zakłada, że nowy budżet strefy euro byłby finansowany z odrębnego podatku, takiego jak od transakcji finansowych. Do tej pory takie rozwiązanie poparło już 11 krajów Eurolandu. Co niepokojące, nowy budżet miałby „wspierać wzrost gospodarczy, spójność społeczną oraz niwelować różnice strukturalne” między gospodarkami strefy euro. Czyli w dużym stopniu dublować obecne funkcje zasadniczego budżetu Unii Europejskiej.

Pomysł powołania odrębnego budżetu dla Eurolandu forsują przede wszystkim Niemcy, które widzą w tym szansę na przekreślenie raz na zawsze debaty o euroobligacjach.

W bardziej korzystnym kierunku dla Polski powinna natomiast zmierzać na szczycie debata nad powołaniem unii bankowej. Tu nie tylko nie dojdzie w tym tygodniu do żadnego porozumienia, lecz także minister finansów Luksemburga Luc Frieden powiedział wczoraj, że jego zdaniem porozumienie nie wejdzie w życie wcześniej niż w styczniu 2014 r.

Premier Tusk stwierdził wczoraj, że dla Polski najważniejsze jest uwzględnienie racji krajów, które „goszczą obce banki”.

– Polska ma w tej sprawie potężnych sojuszników, jak Wielka Brytania i Szwecja. Dlatego projekt unii bankowej zostanie zmodyfikowany w taki sposób, aby kraje spoza strefy euro miały realny wpływ na nadzór prowadzony przez EBC – powiedział DGP Marco Incerti, ekspert brukselskiego Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS). Jego zdaniem coraz bardziej prawdopodobny jest układ, w którym strategiczne decyzje dotyczące nadzoru bankowego, jak odebranie licencji bankowych, będą podejmowane w ramach Europejskiego Urzędu Bankowego. W takim układzie kraje strefy euro reprezentowane przez Europejski Bank Centralny musiałyby wypracować kompromis z jednolitym stanowiskiem 10 krajów UE, które nie należą do strefy euro. David Cameron obawia się, że gdyby ta ostatnia grupa państw występowała osobno, byłaby systematycznie przegłosowywana przez EBC.

Powołanie osobnego budżetu strefy euro i unii bankowej może być tylko etapem w kierunku dalszego wyodrębnienia się Eurolandu. Wczoraj minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble zaapelował o „skok w kierunku integracji” unii walutowej. Miałby on m.in. polegać na utworzeniu stanowiska komisarza ds. budżetu z uprawnieniami do wetowania ustaw budżetowych krajów członkowskich, a także możliwości odrębnych głosowań w Parlamencie Europejskim przez posłów z krajów unii walutowej.