Wszyscy obecni na polskim rynku gracze płyną na fali popularności dyskontów i zdecydowali się na zwiększenie aktywności. To oczywiście w głównej mierze zasługa spowolnienia gospodarczego, które sprawia, że Polacy coraz chętniej zaopatrują się w tańszych sklepach. Biedronka – numer jeden wśród polskich dyskontów – na ten rok zapowiedziała otwarcie 250 nowych marketów i dotąd uruchomiła ich ok. 130. W przyszłym tygodniu otworzy dwutysięczną placówkę. Koniunktura sprzyja też pozostałym graczom, wśród których są Netto, Kaufland, Lidl i Aldi.

Netto, które rocznie otwierało po ok. 20 sklepów, w tym stawia na 40, a w 2013 r. na 50. – Jak dotąd otworzyliśmy 23, do końca roku powstanie jeszcze 17 placówek – zapewnia Sławomir Nitek z sieci Netto, liczącej już 257 obiektów. Dodaje, że wyniki firmy są o ponad 10 proc. lepsze od ubiegłorocznych, kiedy przychody wyniosły 2,4 mld zł. Jeśli sieć utrzyma zakładane tempo wzrostu, może zacząć zagrażać drugiemu graczowi na tym rynku – Lidlowi. Ta niemiecka firma ma 420 sklepów. Gdyby wierzyć doniesieniom, w tym roku otworzy 70. Prawda jest jednak taka, że o tyle ma się wzbogacić już kolejny rok z rzędu, a tymczasem liczba jej sklepów wciąż oscyluje wokół 400.

Sukcesem Netto już jest to, że w ciągu zaledwie kilku lat, a dokładnie od wybuchu kryzysu, z sieci regionalnej stała się ogólnopolską. Jeszcze pięć lat temu jej zasięg ograniczał się do Pomorza, gdzie zadebiutowała w 1995 r. – Dziś nie ma nas w zasadzie tylko we wschodniej Polsce, a dokładnie w województwach lubelskim, podkarpackim, kieleckim, podkarpackim – wymienia Sławomir Nitek, dodając, że sieć ma w planach debiut również w Warszawie.

W zwiększeniu zasięgu pomóc ma nowe, trzecie już centrum dystrybucji, które w przyszłym roku ma zostać otwarte w Starogardzie Gdańskim.

Zasięg działania zwiększa też Kaufland, który zaczynał od małych miast. Dziś na mapie ekspansji uwzględnia zarówno małe miasteczka, jak i największe aglomeracje. Chce otwierać rocznie 10 – 15 marketów. W 2011 r. pod marką Kaufland powstało siedem sklepów.

– W przyszłym tygodniu otworzymy ósmy market. Do końca roku powstanie ich jeszcze kilka. Ten rok będzie na pewno lepszy od ubiegłego – usłyszeliśmy w biurze prasowym firmy.

Nie tak dobrze jak konkurencja radzi sobie Aldi, który zadebiutował jako ostatni w 2008 r., kiedy rynek był już mocno podzielony między głównych graczy. Od tego czasu udało mu się otworzyć 60 marketów. Ale na tym nie zamierza poprzestać. Sieć szuka nowych powierzchni pod wynajem oraz gruntów pod budowę sklepów. Niezbyt szybki rozwój marki Aldi mógł zniechęcić firmę GK Specjał od wprowadzenia na rynek kolejnej sieci dyskontowej Cent, działającej na Węgrzech. Wczoraj usłyszeliśmy w GK Specjał, że po przeprowadzonej analizie projekt nie będzie realizowany.

Dyskonty zyskują, bo jak podkreślają eksperci, przejmują w coraz większej części codzienne zakupy Polaków. To możliwe, bo zgodnie z nową strategią są otwierane na osiedlach mieszkaniowych. Do tego wszystkie sieci dyskontowe przeszły modernizację, podczas której palety zamieniły na nowoczesne regały, stając się bardziej przyjazne klientowi. Zainwestowały poza tym w markowe produkty, czym również zwiększyły grono klientów.

– Dzięki temu ich udział w handlu detalicznym od 2007 r. podwoił się do 15 proc. – wylicza Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Biedronka otwiera swoją dwutysięczną placówkę