Wielkopolska Izba Turystyczna przestrzega przed kupnem ofert w serwisach grupowych, wiążąc to z falą bankructw w branży turystycznej. „Jest to swoisty »odkurzacz« ściągający pieniądze z rynku i klientów. Dlatego sugerujemy uważne przyglądanie się touroperatorom, z którymi współpracujecie – jeżeli prowadzą sprzedaż również na wspomnianym Grouponie, sugerujemy zerwanie z nimi umowy agencyjnej” – napisał szef izby Włodzimierz Kolat.

Faktycznie z Grouponem współpracowały trzy biura: Alba Tour, Mati World i Feliz Tours, które korzystały także z innych serwisów grupowych, podobnie jak biuro Atena. Łącznie w ten sposób wycieczki kupiło blisko tysiąc klientów. I choć nie ma dowodów, by udział w tej formie sprzedaży doprowadził upadłe biura podróży do problemów finansowych, to na brak zysków lub wręcz straty wynikłe ze współpracy z grupówkami narzeka coraz więcej przedsiębiorców. Warunki im stawiane są ostre.

By oferta była atrakcyjna, powinna być co najmniej o połowę tańsza niż normalnie. Z tego sporą część zabiera serwis (w przypadku Grouponu prowizja to zazwyczaj 50 proc. ceny, niektóre dają lepsze warunki, np. MyDeal 35 proc., a Citeam 10 proc.) – czyli usługodawca nie ma szans, by zarobić. Powinien liczyć co najwyżej na pokrycie kosztów i dobrą reklamę. Ale i tej ostatniej coraz częściej też nie ma.

Na działającym od kwietnia 2011 r. portalu AntyGroupon.pl zbierającym historie osób, które skarżą się na kiepskie, a czasem oszukańcze usługi kupione w serwisach grupowych, jest już ponad 1,2 tys. skarg takich jak ta: „Kupiłem ojcu na urodziny lot w aeroklubie. Dopłacił do dodatkowych kilometrów. W dniu, w którym umówił się na lotnisku (a umówić się nie jest łatwo, nie odbierają telefonów, na e-maile nie odpisują), nie zjawił się nikt o wyznaczonej godzinie. »Przemiły« pan, który łaskawie odebrał telefon, stwierdził, że my traktujemy to jako taksówkę, a jemu się nie opłaca wysłać chociażby SMS-a czy e-maila, skoro ktoś płaci 59 zł za lot!”.

Serwisy grupowe zapewniają, że choć wpadki się zdarzają, to robią wszystko, by były sporadyczne. Zaczynają jednak aktywnie walczyć o poprawę wizerunku. Mocniej wchodzą w nowe nisze, np. coraz częściej sprzedają kupony do sklepów internetowych, poszerzają ofertę turystyczną – jak Citeam zachwalający, że rok do roku obroty w tym segmencie wzrosły aż o 40 proc. – ale także wprowadzają nowe metody na poprawę kontaktów z klientami. Groupon w tym miesiącu ma wystartować z dwoma usługami: Bezpieczny Groupon, czyli lepsze zabezpieczenie praw konsumenta, np. mocniejsze gwarancje zwrotu pieniędzy, jeżeli usługodawca nie wypełnia usługi w odpowiedniej jakości, i Smart Deals – kierowanie ofert dla klientów na podstawie płci, wieku czy miejsca zamieszkania.

– Owszem, moment najszybszych wzrostów w tym modelu biznesowym już się skończył, ale jest jeszcze spora grupa internautów i usługodawców, którzy nie skorzystali z zakupów grupowych. A więc nie mają jeszcze z nimi doświadczeń – ani dobrych, ani złych. I to do nich serwisy teraz będą się starały dotrzeć – ocenia Konrad Latkowski, ekspert rynku e-commerce.

Warto jednak, by o nowych klientów zadbali lepiej niż o dotychczasowych, bo wkrótce liczba zniechęconych może przerosnąć tych nieświadomych.

Pieter-Jan Vandepitte, przez dwa lata był szefem Groupon Holandia, a od kilku miesięcy szefuje całemu regionowi Europy Wschodniej, Afryki i Bliskiego Wschodu

Sukces naszych klientów to sukces Groupona

Czy Groupon jako firma i model biznesowy przetrwa? A może to już zmierzch zakupów grupowych?

Groupon rozwija się bardzo szybko, zanotowaliśmy 42-proc. wzrost rok do roku. To w porównaniu z takimi globalnymi graczami jak Amazon jest bardzo dobry wynik. Ale rzeczywiście mamy problem wizerunkowy. Jest sporo negatywnych komentarzy dotyczących funkcjonowania zakupów grupowych zarówno ze strony analityków, mediów, jak i części niezadowolonych klientów.

Duża część tej krytyki pochodzi od lokalnych, drobnych biznesów, które narzekają, że zakupy grupowe tylko psują rynek.

Wciąż mamy znacznie więcej zadowolonych niż niezadowolonych partnerów. Nie jest tak, że chcemy ich wycisnąć i zostawić bez zysków. Pracujemy nad taką poprawą oferty, by mieli oni z niej jak największy profit. Właśnie opracowaliśmy nowe rozwiązania dla partnerów. Po pierwsze, kładziemy duży nacisk na wyspecjalizowanie naszych pracowników w konkretnych, wąskich branżach. W Polsce takie specjalistyczne zespoły mamy od rynku restauracyjnego w Warszawie i we Wrocławiu. Po drugie, kładziemy nacisk, by nie była to tylko sprzedaż kuponów, ale silniejsza współpraca z przedsiębiorcami.

Co to znaczy?

To odejście od sprzedawania kuponów na rzecz pełnej obsługi przedsiębiorcy. Gdy nie ma strony www, pomagamy ją założyć. Robimy sesje fotograficzne, oferujemy reklamy na naszych billboardach. Możemy pomóc w zatrudnieniu dodatkowych pracowników na czas większego ruchu, gdy sprzedadzą dużo ofert.