Akcje potaniały do stawki 34,50 dolarów za jeden papier około godz. 13-tej we Frankfurcie w porównaniu z kwotą 36,78 dolarów na wczorajszym zamknięciu w Nowym Jorku.

Szef JPMorgan, Jamie Dimon oświadczył 10 maja, że bank stracił ponad 2 mld dolarów w wyniku spekulacji na rynkach kredytowych realizowanych przez jego biuro inwestycyjne (CIO) w Londynie, a straty mogą w tym kwartale powiększyć się o 1 mld dolarów. Ale Dimon wówczas dodał, że bank nie będzie się spieszył z likwidowaniem swoich pozycji, nawet jeśli niekorzystne ruchy na rynku przyczynią się do powiększenia strat w krótkim terminie. 

Straty jednak wzrosły w ostatnich tygodniach, kiedy JPMorgan starał się wyjść ze swoich holdingów – twierdzi „NYT” powołując się na niezidentyfikowanego byłego tradera oraz menedżerów banku. Według gazety bank zamknął już przeszło połowę pozycji.

“Poruszamy się obecnie w świecie czystych spekulacji” – mówi Christopher Wheeler, analityk Mediobanca w Londynie, który utrzymuje “neutralne” rekomendacje dla JPMorgan – „Ostateczne rozmiary strat zostaną zredukowane przez różne elementy, w tym zyski z nowego oszacowania zadłużenia oraz zyski z tytułu sprzedaży niektórych obligacji rządowych. Chociaż im większa to będzie kwota, tym trudniej będzie zminimalizować jej skutki”.

W tym miesiącu Dimnon powiedział amerykańskim kongresmenom, że bank wykaże się „solidnymi zyskami”, kiedy zaprezentuje kwartalne wyniki 13 lipca. Chociaż straty z handlu derywatami wzrosły ponad 2 mld dolarów, straty netto w oddziale inwestycyjnym wyniosły 800 mln dolarów. Dimon oświadczył, że bank miał 8 mld dolarów zysku z innych portfeli handlowych CIO i z tej sumy wykorzystał 1 mld dolarów dla zrekompensowania strat w portfelu derywatów w Londynie. 

Patrick Burton, rzecznik JPMorgan w Londynie odmówił skomentowania doniesień dziennika „New Jork Times”.