Trzy cysterny wypadły z torów w Zebrzydowicach na Śląsku. Ale to niejedyne zdarzenie, do którego wczoraj doszło. Z niewiadomych przyczyn pociąg Elf Kolei Śląskich nie wyhamował na stacji w Gliwicach (zatrzymał się 80 metrów za stacją). A w niedzielę rano na stacji w Ostrowie Wielkopolskim pociąg towarowy PHU Lokomotiv najechał na pasażerski Przewozów Regionalnych. Ranne zostały cztery osoby. Przyczyny wypadku bada specjalna komisja.

Czarna seria trwa

– Takich zdarzeń może być coraz więcej. Na kolei zachodzi zmiana pokoleniowa. Młodzi niedoświadczeni ludzie zastępują starych, a proces szkolenia pozostawia wiele do życzenia – mówi DGP Wojciech Śmiech, ekspert z portalu „Rynek Kolejowy”. – Do tego dochodzi brak inwestycji w infrastrukturę kolejową – podkreśla.

Ostatnie tygodnie są dla kolei fatalne. Tydzień temu dwie osoby zostały ranne w zderzeniu czołowym dwóch nowoczesnych pociągów Elf i 19 WE – należących do SKM i Kolei Mazowieckich – na stacji PKP Warszawa-Praga. 22 maja na stacji Gdynia Chylonia wykoleił się pociąg trójmiejskiej SKM, uszkadzając peron.

Minister transportu Sławomir Nowak i nowy szef PKP Jakub Karnowski są pod ostrzałem. Opozycja twierdzi, że trwa czarna seria, rozpoczęta tragicznym zderzeniem pociągów pasażerskich PKP Intercity i Przewozów Regionalnych pod Szczekocinami 5 marca, w wyniku którego zginęło 16 osób, a 50 zostało rannych.

– Na kolei mamy do czynienia z rozluźnieniem dyscypliny pracy i przestrzegania procedur. To upadek etosu kolejarza. To był kiedyś dobrze wynagradzany zawód, a teraz powoduje frustrację – ocenia analityk rynku kolejowego Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych „Tor”. Drugi powód to nieporządek w prowadzeniu prac przy remontach torów. Wprowadzane z dnia na dzień zamknięcia odcinków i zmiany rozkładów sprzyjają wypadkom – dodaje.

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak zaapelował wczoraj o zwołanie sejmowej komisji infrastruktury, na której minister transportu Sławomir Nowak miałby przedstawić informację o stanie bezpieczeństwa na kolei przed Euro 2012. Szef komisji infrastruktury Zbigniew Rynasiewicz odpowiedział, że oficjalny wniosek nie wpłynął.

Sterowania ruchem brak

– Gdyby na głównych szlakach w Polsce działały nowoczesne systemy sterowania ruchem ERTMS, do większości ostatnich wypadków z udziałem pociągów by nie doszło – podkreśla ekspert Wojciech Śmiech.

ERTMS to system umożliwiający pociągowi komunikowanie się za pomocą urządzeń pokładowych z nadajnikami na torach. W listopadzie 2011 r. PKP PLK ogłosiły przetarg na ERTMS drugiego poziomu dla modernizowanej linii E65 Warszawa – Gdynia za ponad 700 mln zł. Ale PLK wciąż przekładają termin otwarcia ofert z powodu błędów w specyfikacji przetargowej, którą wciąż się poprawia.

Ministerstwo Transportu zobowiązało się przed KE, że do 2015 r. na wszystkich liniach o znaczeniu międzynarodowym będzie działał ERTMS na poziomie drugim. Tymczasem taki system jest jedynie testowany na linii od granicy z Niemcami w Bielawie Dolnej do Legnicy.

Według Europejskiej Agencji Kolejowej polskie koleje są najbardziej niebezpieczne w UE. W 2010 r. doszło u nas do 449 wypadków kolejowych, w całej UE do nieco ponad 2400. Polska przodowała też w czarnych statystykach śmiertelnych wypadków było ich 283. Dla porównania: w Niemczech 146, w Rumuni 139 (w pozostałych państwach UE ta liczba nie przekroczyła 100).

Śmiertelnych wypadków na kolei mamy dwa razy więcej niż Niemcy