Największy koncern na polskim rynku energii kontrolowany przez Skarb Państwa nie ma się czym pochwalić pod względem zielonych inwestycji. PGE ma dziś jedną 30-MW farmę wiatrową uruchomioną pięć lat temu. To zaledwie 1,5 proc. wszystkich instalacji w Polsce. Wkrótce zacznie się to zmieniać.

– W tym roku planujemy uruchomić farmy o mocy 100 MW i rozpoczniemy budowę kolejnych ponad 100-MW – mówi DGP Paweł Skowroński, wiceprezes PGE. Produkcja energii z wiatru ma ruszyć w dwóch lokalizacjach: Pelplinie i Żurominie. Zdaniem wiceszefa PGE cel zapisany w prospekcie emisyjnym mówiący o eksploatacji farm wiatrowych o mocy 1000 MW w 2015 r. nadal jest realny, choć bardzo ambitny.

– Zakładamy, że w tym roku PGE Energia Odnawialna („zielone” ramię grupy – red.) zdobędzie prawa lub rozwinie samodzielnie projekty kolejnych farm wiatrowych o mocy rzędu kilkuset megawatów, które byłyby budowane w latach 2013 – 2014 – mówi Paweł Skowroński.

Spółka zapowiada, że do 2015 r. postawi farmy wiatrowe o mocy 900 MW. To blisko połowa obecnie działających takich elektrowni. Według najnowszych danych Urzędu Regulacji Energetyki – z końca marca 2012 r. – zainstalowanej mocy w elektrowniach wiatrowych jest 1968 MW. Zgodnie z planami Ministerstwa Gospodarki do 2020 r. Polska powinna posiadać ponad 6 tys. MW takich siłowni. To warunek do ograniczenia emisji CO2, jakiego oczekuje od nas Komisja Europejska.

Zdaniem Krzysztofa Prasałka, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, ten rok będzie dla energetyki wiatrowej stracony. Powód – perturbacje związane z przygotowaniem nowej ustawy o odnawialnych źródłach energii i niepewność co do kształtu wsparcia. Dopiero na dniach Ministerstwo Gospodarki opublikuje projekt 2.0. Jak mówi Prasałek, to powód, dla którego inwestycje praktycznie zamarły i kończą się jedynie te rozpoczęte przed kilkoma laty. W jego opinii w 2012 r. do systemu zostaną przyłączone tylko siłownie wiatrowe o łącznej mocy ok. 400 MW. To najmniej od 2007 r.

– Spodziewamy się zmian w nowej ustawie o OZE, ale sądzimy, że nie zmieniają one zasadniczo naszych celów – mówi Skowroński i dodaje, że energetyka wiatrowa pozostanie sektorem rentownym.

Na budowę i zakup farm wiatrowych PGE do 2015 r. może wydać nawet 6,3 mld zł. To plany zakładające, że 1 MW mocy kosztuje inwestora średnio 7 mln zł. W ciągu czterech lat koncern na inwestycje we wszystkie źródła chce wydać ok. 40 mld zł.

W energetykę wiatrową inwestują też inne grupy energetyczne. W kwietniu Enea kupiła w Bardach farmę wiatrową o mocy 50 MW. Poznański koncern chce mieć do 2020 r. 250 – 350 MW mocy w takich siłowniach. Do końca maja Tauron chce wybrać wykonawcę farmy wiatrowej Wicko o mocy 40 MW. Plany budowy bliźniaczej elektrowni ma też Energa, ostatnia z kontrolowanych przez państwo grup.

W ten sektor inwestują też zagraniczne koncerny obecne na naszym rynku. GDF Suez kontrolowany przez Francuzów uruchomił w maju dwie farmy wiatrowe o łącznej mocy 51 MW. Wiatraki stawia także niemiecki RWE. Od 2009 r. spółka oddała do eksploatacji farmy wiatrowe o mocy 108 MW. Do 2015 r. zapowiada jeszcze ok. 200 MW.