Lewicowe recepty, które padały przy okazji 1 Maja z ust polityków SLD i Ruchu Palikota, okazały się kompletnie niechwytliwe. Pomysły, takie jak 50-proc. podatek dla najbogatszych, ZUS od umów śmieciowych czy nawet ekscentryczny pomysł Janusza Palikota, by państwo budowało fabryki, nie trafiły do przekonania większości ankietowanych.

– To świetny wynik – entuzjazmuje się ekspert Pracodawców RP Piotr Rogowiecki. – To pokazuje, że Polacy nie dają się nabrać na tanie sztuczki ani demagogiczne recepty na poprawę sytuacji gospodarczej – dodaje.

Eksperci wskazują, że lewicowe recepty mogłyby odnieść skutek przeciwny do zamierzonego. Opodatkowanie najbogatszych stawką 50-proc. mogłoby spowodować ucieczkę do rajów podatkowych czy inne formy optymalizacji podatków. Z kolei budowanie przez państwo fabryk wymaga pieniędzy, które będą pochodzić z budżetu, czyli od podatników. Ostania recepta – ozusowanie umów o dzieło – mogłaby mieć sens z punktu widzenia zmniejszenia deficytu w FUS i zapewnienia wyższych emerytur na starość młodym Polakom.

Ale jej wprowadzenie w momencie wysokiego bezrobocia podwyższyłoby koszty pracy i rzutowało na wzrost gospodarczy. Lewica ma zresztą świadomość, że te recepty nie naprawią sytuacji. – Respondenci wiedzieli, że głównym problemem nie jest wprowadzenie trzeciego progu podatkowego czy walka z umowami śmieciowymi, ale pobudzenie rynku pracy – przyznaje Dariusz Joński, rzecznik SLD.

Ekonomiści są zaskoczeni wynikiem sondażu Instytutu Homo Homini dla DGP. – Fantastyczny wynik. Jesteśmy lata świetlne od sytuacji sprzed kilku lat, gdy skłonność do socjalizowania była znacznie większa – komentuje wynik sondażu główna ekonomistka PKPP Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Ekspertów najbardziej cieszy, że większość pytanych wskazała obniżenie podatków jako najskuteczniejszą metodę walki z bezrobociem, bo pokazuje to, że coraz lepiej rozumiemy gospodarkę.

– Postawy roszczeniowe nie są tak powszechne, jak wydaje się tym, którzy forsują populistyczne postulaty. A świadomość ekonomiczna jest niezła – dodaje Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.

Taką tezę potwierdzają szczegółowe wyniki sondażu. Niższe podatki jako główna metoda walki z bezrobociem wspierane są przez Polaków w wieku produkcyjnym. Najmniej zwolenników ta metoda ma wśród emerytów, choć i tu cieszy się największym poparciem. W tej grupie zsumowane poparcie propozycji zgłaszanych przy okazji 1 Maja przez lewicę jest najwyższe i wynosi blisko 60 proc.

Z kolei wśród młodych proporcja jest odwrotna, w grupie wiekowej 25 – 34 lata prawie 70 proc. preferuje niższe podatki i pobudzanie przedsiębiorczości. Niewiele mniej opowiada się za taką metodą wśród najmłodszych respondentów w wieku 18 – 24 lata. Ale tu, co zastanawiające, aż 23 proc. pytanych popiera też proponowaną przez Janusza Palikota budowę fabryk przez państwo.

– Ciekawe, skąd u młodych ludzi ciągoty do przedsiębiorstw państwowych – zastanawia się Starczewska-Krzysztoszek. – Pewnie czują się bezradnie i słyszą jednocześnie o dużych firmach, takich jak KGHM, z dużymi wynagrodzeniami, które wydają się stabilne – komentuje ekonomistka.

Z kolei rozkład opinii według wykształcenia pokazuje, że im lepsze wykształcenie, tym większe zaufanie do przedsiębiorczości, a im niższe wykształcenie, tym większe ciągoty do lewicowych recept. Ciekawe jest także bardzo wysokie poparcie dla niższych podatków i pobudzania przedsiębiorczości wśród osób zarabiających najmniej. – Często są to osoby z szarej strefy, na własnym przykładzie widzące, które metody są najskuteczniejsze – podkreśla Starczewska-Krzysztoszek.

Pytaliśmy także, czy ankietowani zgodziliby się na zmniejszenie zasiłków lub pomocy społecznej, gdyby dzięki temu można było obniżyć podatki. Blisko 60 proc. jest przeciwnych temu pomysłowi. Za jest jedna trzecia. Zdania ekspertów co do tych wyników są podzielone. Zdaniem Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek to efekt typowego dla krajów europejskich przyzwyczajenia do rozbudowanych systemów socjalnych. – Jesteśmy częścią Europy i ważne jest dla nas wpieranie tych, którzy takiego wsparcia potrzebują – ocenia wynik ekonomistka.

Zdaniem Jakuba Borowskiego, podobnie jak ludzie realnie oceniają skuteczność różnych sposobów walki z bezrobociem, tak samo mają świadomość, że zasiłki czy inne formy pomocy społecznej nie są w Polsce na wysokim poziomie. – Ankietowani wiedzą, że system nie jest zbyt hojny i choć pomoc nie powinna zniechęcać do podejmowania pracy, to nie może być też zbyt niska. Musi umożliwiać wiązanie końca z końcem – komentuje Borowski.

Ogólnie wyniki sondażu pokazują, że chwytliwe z pozoru hasła nie przekonują Polaków. Zdaje sobie z tego sprawę sama lewica, która je proponuje. Rzecznik SLD Dariusz Joński mówi, że to jedynie działania uzupełniające. Sojusz szykuje ustawę, która wprowadzi skuteczniejszy model walki z bezrobociem i wymusi na urzędach pracy elastyczną politykę wspierania zatrudnienia.