Grecki Urząd Statystyczny opublikował w czwartek serię danych opisujących stan gospodarki. Na koniec lutego stopa bezrobocia wyniosła 21,7 proc. Od początku stycznia 2010 roku, kiedy bezrobocie wynosiło ok. 11 proc., prawie dwukrotnie zwiększyła się liczba osób pozostających bez pracy (wśród młodych ludzi stopa bezrobocia wyniosła w lutym 2012 r. 53,8 proc.).

Dynamika produkcji przemysłowej w Grecji nie napawa ekonomistów optymizmem. W marcu dynamika była ujemna i wyniosła -8,5 proc. r/r. (w marcu 2011 r. -8,1 proc.). W największym stopniu przyczyniło się do tego załamanie w sektorze wytwórczym (np. produkcja skór i wyrobów skórzanych spadła rok do roku o 30 proc., górniczym i kopalnictwie (7,9 proc. r/r) oraz produkcji elektrycznej (8,9 proc. r/r).

Jeżeli porównamy te dane do Hiszpanii (innego państwa z grona PIIGS), Grecja radzą sobie lepiej w przypadku produkcji. W marcu 2012 produkcja w Hiszpanii spadła aż o 10,4 proc., a także stopa bezrobocia okazała się wyższa i wyniosła 24,44 proc.

Trzy największe ugrupowania w nowym ateńskim parlamencie nie są wstanie uformować rządu. Już drugie ugrupowanie, lewicowa SYRIZA zrezygnowała z tworzenia koalicji, więc trzy dni szansy na zawiązanie porozumienia otrzyma w czwartek socjalistyczny PASOK. Jeżeli i tym razem nie uda się zawrzeć koalicji, w weekend inwestorzy będą mogli poznać termin nowych wyborów parlamentarnych. Najwcześniej może to mieć miejsce 10 czerwca br.

Pocieszeniem dla inwestorów może być informacja, która popłynęła z Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej. Fundusz zdecydował się na wypłatę Grecji 4,2 mld EUR w ramach pomocy pomimo sprzeciwu części jego członków. W ciągu dnia inwestorzy mogą zwrócić uwagę na dane ze Stanów Zjednoczonych.

O godz. 14.30 zostanie opublikowana liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Ekonomiści prognozują odczyt na poziomie 370 tys. Godzinę później odbędzie się konferencja prasowa Bena Bernanke. Podczas gdy, szef Fed nie za często nawiązuje do spraw europejskich, wyjątkowo za sprawą Grecji może odnieść się do europejskiej kwestii. 

Od początku kwietnia złoty osłabił się do euro ok. 10 groszy. W czwartek o godz. 11.00 czasu warszawskiego inwestorzy płacili za euro ok. 4,2340 PLN. Nie pomogła w zahamowaniu deprecjacji złotego środowa decyzja RPP o podwyżce kosztu pieniądza o 25 punktów bazowych. Złoty pozostaje pod wpływem pesymistycznych nastrojów na światowych rynkach. Ponadto, dopiero w przyszłym tygodniu pojawią się dane makroekonomiczne z Polski, szczególnie inwestorzy powinni zwrócić uwagę na dynamikę inflacji CPI w kwietniu.

Do tego czasu sentyment do złotego i innych walut państw wschodzących może pozostać negatywny . Jeżeli złoty będzie nadal osłabiał się do euro, pierwszym poziomem oporu będzie kurs 4,2810 PLN. W przypadku rynku dolar-złoty oporem będzie kurs 3,3258 PLN.
Radosław Wierzbicki
Noble Securities S.A.