UZP w swojej propozycji zmian prawa zamówień publicznych postuluje, aby stworzyć rozwiązania, które sprawią, że to właśnie elektroniczne organizowanie postępowań będzie najpopularniejsze. Powody: tak jest taniej, szybciej i bardziej przejrzyście.

Aby taka elektronizacja mogła się upowszechnić, UZP proponuje wiele konkretnych i koniecznych do wprowadzenia zmian. Obecnie w przypadku dużych zamówień zamawiający ma obowiązek żądać dokumentów od wszystkich uczestników. Według nowych propozycji wystarczą tylko oświadczenia wykonawców, na podstawie których będą mogli uczestniczyć w przetargu. Dokumenty dostarczy tylko ten, który wygrał przetarg. Zobowiązanie zamawiającego, by publikował specyfikacje istotnych warunków zamówienia czy wreszcie umożliwienie składania ofert tylko w postaci elektronicznej.

– To oznacza mniej papierologii dla zamawiających i mniejsze koszty dla wykonawców. To powinno się przyczynić do zwiększenia konkurencyjności zamówień publicznych – ocenia Witold Jarzyński, ekspert FOR. – Małe firmy, dla których korzystanie z prawników, zbieranie zaświadczeń i księgowość wiążą się ze zbyt dużymi kosztami, będą chętniej uczestniczyły w przetargach – dodaje.

Nie wszyscy są przekonani, że elektronizacja zamówień publicznych będzie tak bardzo korzystna. – Owszem e-aukcje mają sporo zalet, ale na razie nie da się jeszcze tej metody stosować na szeroką skalę we wszystkich zamówieniach publicznych – studzi Grzegorz Lang, ekspert PPKP Lewiatan. – W dużych infrastrukturalnych zamówieniach publicznych, w których jest bardzo rozbudowana i szczegółowa dokumentacja, na razie nie ma szans na przejście na dokumentację elektroniczną – tłumaczy Lang.

UZP jednak wierzy, że choćby i stopniowo, ale uda się ten plan zrealizować. Najpierw urząd planuje wprowadzić zmiany, które umożliwiłyby udzielanie zamówień wyłącznie w sposób elektroniczny, dopiero po wprowadzeniu sprawnie działającego systemu elektronicznego można myśleć o ustawowym obowiązku prowadzenia postępowania w sposób elektroniczny. I jako przykład podaje skuteczność platformy zamówień elektronicznych, jaka została uruchomiona na początku 2010 roku. Choć pierwsze miesiące jej działalności nie napawały optymizmem (w pierwszym kwartale odbyły się raptem dwie aukcje), to pod koniec 2010 roku nastąpił prawdziwy wysyp. I tak w 2010 roku łącznie aukcji i licytacji odbyło się na niej 524, a w 2011 roku liczba ta niemal została podwojona. Porównanie wyników z tych aukcji z tradycyjnymi pokazuje, że zamawiający zaoszczędzają średnio 33 proc. wartości zamówienia.

Rośnie też liczba odwołań wniesionych drogą elektroniczną do Krajowej Izby Odwoławczej. W 2011 r. już co dziesiąte właśnie w ten sposób wniesiono, gdy rok wcześniej było ich tylko 6 procent.