W zeszłym roku dilerzy sprzedali 16,8 tys. pojazdów na gaz płynny, o jedną piątą więcej niż w 2010 r. Dynamika znacznie przewyższa wzrost całego rynku. W sumie w 2011 r. na rynku przybyło ponad 183 tys. pojazdów na LPG. Z najnowszych danych Polskiej Organizacji Gazu Płynnego wynika, że liczba aut z instalacjami zwiększa się od trzech lat średnio o 5 proc. rocznie.

Eksperci tłumaczą to cenami paliw. – Autogaz jest o 50 proc. tańszy niż benzyna. Z kolei olej napędowy bardzo mocno zdrożał, co przełożyło się na spadek sprzedaży samochodów z silnikiem Diesla – mówi Jerzy Szablewski, przewodniczący POGP.

Potwierdzają to producenci aut. – Ceny diesla idą w górę, wiec LPG to atrakcyjna alternatywa. Widzimy zainteresowanie takimi autami, zwłaszcza wśród klientów flotowych – mówi Przemysław Byszewski, rzecznik GM Poland.

Według niego do zakupu w salonie klientów przekonują fabryczny montaż instalacji oraz gwarancja identyczna z tą, jaka obowiązuje na tradycyjne silniki. Auto z fabryczną instalacją kosztuje średnio o 10 – 16 proc. więcej niż podstawowy model. Za opla corsę (85 KM) w wersji LPG trzeba zapłacić 52,2 tys. zł, a za astrę (poj. 1,4; 140 KM) – 83 tys. zł. Chevrolet spark przystosowany do montażu instalacji LPG kosztuje 28,9 tys. zł, a chevrolet orlando – od 64,6 tys. zł.– Montaż instalacji firmy BRC odbywa się w punktach dilerskich – podkreśla Urszula Czajkowska z Chevrolet Poland.

W 2011 r. spółka sprzedała 696 samochodów na gaz, cztery razy więcej niż w 2010 r. Równie duży wzrost odnotowała Skoda. Zwiększyła sprzedaż aut z instalacją LPG marki Landi Renzo o 400 proc. Styczeń 2012 r. pod względem sprzedaży takich aut był najlepszy w historii. Skoda ma cztery modele pojazdów LPG, ale już rozważa wprowadzenie kolejnych dwóch jeszcze w tym roku. Nad zaoferowaniem nowego modelu 208 z instalacją LPG zastanawia się także Peugeot.

Co ciekawe, mimo rosnącej sprzedaży aut na gaz płynny (jesteśmy numerem 2 na świecie pod względem ich liczby) spada sprzedaż autogazu. Według POGP w 2011 roku polscy kierowcy zatankowali o 3 proc. mniej gazowego paliwa niż w 2010 r. To trend, który utrzymuje się od czterech lat. – Wszędzie tam, gdzie przybywa aut na LPG, rośnie sprzedaż paliwa. Polska jest wyjątkiem – podkreśla Marek Balawejder, prezes Orlen Gazu.

W POGP tłumaczą to zjawisko szarą strefą. Jego skalę szacują na 50 tys. ton rocznie. Faktycznie na polskim rynku nielegalnego paliwa może być znacznie więcej. – Przemyt do Polski jest marginalny. Głównie chodzi o oszustwa akcyzowe – mówią eksperci organizacji. Proceder polega na tym, że nieuczciwi przedsiębiorcy deklarują zakup nieobciążonego akcyzą gazu do celów grzewczych, po czym sprzedają go na rynku jako autogaz, od którego powinni odprowadzać podatek.