Salony sprzedaży będą oznakowane tak jak dotychczas, a na samochodach znaczki będą takie jak do tej pory. – Obydwie marki pozostają odrębne – zapewnia Dorota Pajączkowska, rzecznik prasowy Peugeot Polska. Mają nad tym czuwać osobne struktury public relations, marketingu i sprzedaży.

Rewolucja na zapleczu

Połączone zostaną działy: finansowy, obsługi klienta oraz serwisu. Według zapewnień przedstawicieli firmy właściciele aut przyjeżdżających do warsztatów na razie tego nie odczują. Skorzystają prawdopodobnie z czasem, bo serwisy Peugeota uzyskają autoryzację Citroena i na odwrót. A to oznacza, że dostęp do sieci serwisowej będzie łatwiejszy.

Dorota Pajączkowska odmawia podania konkretów dotyczących łączenia struktur. – Informacje będą udzielane w odpowiednim czasie – mówi. Przewiduje, że sprawa zakończy się jeszcze w tym półroczu.

Połączenie służy przede wszystkim podwyższeniu rentowności

Z pewnością nie obejdzie się bez zwolnień. Akurat w obszarach, które są łączone, dublowanie etatów nie ma najmniejszego sensu. Pracę może więc stracić nawet kilkadziesiąt osób z liczących po około 100 osób polskich struktur obydwu koncernów. Już wiadomo, kto pokieruje firmą. Szefem obydwu marek będzie Lahouari Bennaoum, któremu będą podlegać: Guillaume Ducrest (odpowiedzialny za markę Peugeot) oraz Jacek Trojanowski (Citroen).

Według ekspertów operacja przyniesie wymierne korzyści właścicielowi obydwu marek. – Problemem koncernów nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie są zbyt wysokie koszty dystrybucji samochodów. Połączenie Citroena i Peugeota służy więc przede wszystkim podwyższeniu rentowności biznesu – mówi Andrzej Halarewicz, szef polskiego oddziału firmy analitycznej JATO Dynamics.

Jakie wyniki finansowe wygenerowały obydwie spółki w zeszłym roku – nie wiadomo. Raczej nie były dobre. Głównie przez słaby popyt na samochody osobowe. Peugeot sprzedał ponad 11 tys. aut, a Citroen 10,5 tys. Wyniki obydwu firm były gorsze niż w 2010 r. aż o 20 proc. Rezultaty podreperowały natomiast nawet 33-proc. wzrosty w segmencie samochodów dostawczych. Obydwie firmy sprzedały po 5 tys. pojazdów i na rynku ustąpiły tylko Fiatowi.

Inni też się konsolidują

Eksperci przypominają, że Francuzi nie są pierwszymi, którzy cementują swoje marki w naszym kraju. Kilka lat temu podobnie uczynił Fiat, włączając w swoje struktury Alfę Romeo oraz Lancię. Obecnie nad tym samym pracuje Volkswagen. Niemiecki koncern po przejęciu dystrybucji od Jana Kulczyka chce połączyć w jednej spółce dotychczasowe zaplecza Audi, Volkswagena ze Skodą. Najprawdopodobniej tak jak w przypadku francuskich marek osobno wciąż funkcjonować będą działy sprzedaży, marketingu i PR.

Można oczekiwać, że połączenie części działalności Citroena i Peugeota przełoży się na działania rynkowe tych marek, zwłaszcza w kontekście agresywnego wejścia Volkswagena. Amatorów francuskich samochodów czekają zatem ciekawe miesiące. Specjalne oferty są tym bardziej możliwe, że model handlowy obydwu marek oparty jest niemal na ciągłych promocjach, w tym często rabatach gotówkowych. Upusty sięgające nawet kilkunastu tysięcy złotych w tych salonach nie należą do rzadkości.