– Pod względem wyniku netto ustaliliśmy rekord Polski, który nawet nam będzie w tym roku trudno pobić – mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Rynek oczekuje, że zysk netto banku wyniesie w tym roku 3,4 – 3,5 mld zł. Analitycy spodziewają się, że bank, ze względu na ostrzejsze zasady przyznawania kredytów, zanotuje spadek sprzedaży w kredytach konsumenckich i hipotekach.

– Lepiej może radzić sobie w segmencie korporacji. W skali banku ich udział w biznesie jest wciąż wyraźnie mniejszy niż kredytów detalicznych. Bank ma tutaj pole do popisu – mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities.

Jacek Obłękowski, wiceprezes PKO BP, przyznaje, że w tym roku wartość nowych kredytów hipotecznych udzielonych przez bank będzie niższa niż w 2011 r., ale nie będzie to istotny spadek sprzedaży. Szacuje, że w I kw. 2012 r. bank będzie sprzedawał miesięcznie kredyty hipoteczne o wartości 450 – 600 mln zł. Ich sprzedaż może być zbliżona do poziomu z IV kw. 2011 r. Bank sprzedał wtedy kredyty za ok. 1,8 mld zł.

Zarząd PKO BP nie podjął jeszcze decyzji co do podziału zysku. O poziomie rekomendowanej dywidendy przesądzą m.in. wyniki firmy w I kwartale br. Polityka PKO BP zakłada przeznaczanie na dywidendę 40 proc. zysku. Zarząd jednak w tym roku chce uelastycznić zasady wypłacania dywidend. Ale, zdaniem analityków, i tak o wysokości wypłat ostatecznie przesądzi Skarb Państwa. Tak było w ub.r., kiedy PKO BP chciał przeznaczyć na dywidendę 41 proc. zysku z 2010 r. Skarb jednak wymógł podniesienie wypłaty z zysku do blisko 75 proc.

Mimo rekordowego wyniku kurs PKO BP spadał od początku wczorajszych notowań. Na zamknięciu sesji jedna akcja banku kosztowała 33,30 zł, o 3,5 proc. mniej niż poprzedniego dnia. Według analityków spadek kursu PKO BP to efekt m.in. gry pod ewentualną podaż akcji firmy ze strony Skarbu Państwa. – Inwestorzy nie chcą na razie angażować się w akcje banku – mówi Tomasz Bursa.