Koncern, który jest właścicielem największej na świecie firmy nagraniowej i producenta gier komputerowych, odkupił w czerwcu zeszłego roku od brytyjskiej Vodafone Group 44 proc. udziałów SFR, żeby przejąć pełną kontrolę nad telekomem. Teraz SFR przymierza się do cięcia kosztów, by stawić czoła spadającym cenom i przychodom po pojawieniu się w styczniu nowego konkurenta na rynku, firmy Iliad.

Wzrasta w Brazylii, spada we Francji

“Mamy dwa filary wzrostu: gry wideo i GVT (serwis szerokiego pasma w Brazylii), ale doświadczamy również wzrostu konkurencji i spadku cen we Francji w działach telekomów i telewizji. Zaciąży to na Vivendi przez dwa lata” – powiedział dzisiaj na konferencji dla specjalistów Jean-Bernard Levy, szef Vivendi.

Po godz. 13 w Paryżu Vivendi nadal traciło, tym razem 7,7 proc. do 14,88 euro za akcję, notując największe starty wśród firm z indeksu CAC 40. Iliad, konkurent SFR, podrożał o 1,6 proc. 

Levy prognozuje, że zysk netto koncernu spadnie w 2012 roku co najmniej o 15 proc. do kwoty 2,5 mld euro. Natomiast zysk telekomu SFR przed opodatkowaniem, opłaceniem odsetek, deprecjacją i amortyzację spadnie 12-15 proc. wobec sumy 3,8 mld euro przed rokiem.

W ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2012 roku SFR straciło 208 tys. abonentów, nieco ponad 1,0 proc. klientów subskrybujących usługi bezprzewodowe. France Telekom do połowy lutego stracił taką samą liczbę abonentów.

Levy, który stara się ukierunkować Vivendi bardziej w stronę biznesów muzycznego i telewizyjnego, oświadczył, że firma obecnie nie planuje żadnych akwizycji, czekając na sfinalizowanie juz ogłoszonych transakcji.

Universal Music Group, należąca do Vivendi, postanowiła w listopadzie przejąć firmę nagraniową EMI Group za 1,2 mld funtów. Komisja Europejska ma wstępnie zdecydować w tej sprawie do 23 marca. Transakcja jest także badana przez Federalną Komisję Handlu USA.