Z pewnością wielu użytkowników nasze rozwiązanie znajdzie też wśród klientów indywidualnych, bo to alternatywa dla oferty instytucji niebankowych, umożliwiających wymianę walut – mówi Konrad Kopciuch, dyrektor departamentu rynków finansowych w Raiffeisenie. Platformy te znajdują klientów głównie wśród osób spłacających kredyty w walutach obcych.

Platformy do wymiany walut w internecie oferuje już kilka innych banków i domów maklerskich, m.in. Alior i TMS Brokers. Przewagą R-dealera jest wprowadzona właśnie możliwość korzystania z niego za pośrednictwem smartfona. Konkurencja umożliwia korzystanie z oferty na przeglądarce internetowej.

Spready, czyli różnice w kursach kupna i sprzedaży dewiz, są porównywalne do konkurencji. Wczoraj po południu za franka szwajcarskiego w R-dealerze trzeba było zapłacić 3,4850 zł. W tym samym czasie w Alior Banku kosztował nieco więcej, bo 3,4948 zł. Jednak na platformie GoCash, należącej do TMS, zapłacilibyśmy 3,4817 zł.

Porównywalne do opisanych wyżej warunki finansowe proponują też firmy kojarzące osoby kupujące i sprzedające dewizy. Należy do nich Walutomat.pl. Ważne jest jednak, że zarówno działalność Raiffeisen Banku, jaki i Aliora oraz TMS Brokers jest kontrolowana przez Komisję Nadzoru Bankowego. Zaś działalność platform typu Walutomat.pl jest poza nadzorem, stąd korzystanie z ich usług niesie pewne ryzyko.

Różnego rodzaju internetowe platformy do wymiany walut zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu po wejściu w życie tzw. ustawy antyspreadowej jesienią ubiegłego roku. Zgodnie z nią klienci banków mogą spłacać kolejne raty swojego zadłużenia bezpośrednio w walucie, w jakiej zaciągnęli kredyt. Dzięki temu mogą oszczędzać na spreadzie. W bankach spready są bardzo wysokie, sięgają kilku procent. Na wolnym rynku walutę można kupić ze spreadem minimalnym, poniżej jednego procenta. Dzięki temu oszczędność na racie kredytowej wynosi nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie.