Polska jest europejskim rekordzistą w wysokości opłat bankowych - 1,6 proc. wartości transakcji. W Unii opłata interchange wynosi średnio ponad dwa razy mniej - 0,7 proc.)

Za każdym razem, gdy na stacji benzynowej lub w sklepie płacimy kartą, sprzedawca odprowadza do instytucji finansowych (organizacji płatniczych Visa, MasterCard i banków wydających karty) opłatę interchange. W sumie do banków trafia w ten sposób 2,2 mld zł rocznie.

Ten obowiązek winduje koszty sprzedawców, którzy odbijają to sobie w wyższych cenach produktów. Banki jednak opłat obniżyć nie chcą. NBP zaproponował, by od 1 stycznia opłata zmalała z 1,6 do 1,1 proc., a potem co roku o 0,1 proc. Kolejne obniżki nastąpiłyby, jeśli NBP zauważy wzrost płatności bezgotówkowych.

W spór sprzedawców z bankowcami może zaangażować się Ministerstwo Finansów. Jego urzędnicy bacznie przyglądają się negocjacjom i jeśli strony się nie dogadają, ministerstwo samo (za pomocą ustawy, która mogłaby powstać w najbliższych miesiącach i jesienią trafić do Sejmu) zmniejszy opłaty interchange. A wtedy obniżka może być bardziej bolesna dla banków, twierdzi "Metro".