– To kolejna pozytywna niespodzianka w krajowych danych makroekonomicznych. Potwierdza, że na razie gospodarka jest mocno odporna na negatywne następstwa kryzysu zadłużeniowego w strefie euro – mówi Piotr Bujak, główny ekonomista grupy Nordea.

Przyspieszenie wzrostu sprzedaży detalicznej to w dużym stopniu wynik działania efektów statystycznych – przesunięcia zakupów samochodów z początku 2011 r. na koniec 2010 r., aby uniknąć podwyżki VAT z 1 styczniem 2011 r. Dlatego w styczniu to sprzedaż aut zaliczyła najwyższą dynamikę wzrostu – do 30,1 proc., gdy w grudniu była ujemna i wyniosła -15,9 proc. Eksperci szacują, że mogła dołożyć nawet 5 pkt proc. do poziomu sprzedaży detalicznej. – Nawet biorąc pod uwagę ten efekt, dynamika sprzedaży detalicznej jest solidna, nie następuje osłabienie popytu konsumpcyjnego – podkreśla Piotr Bujak.

Inwestycje

Inwestycje

źródło: ShutterStock

Skoro lepiej sprzedawały się samochody, to i jeden z najwyższych wzrostów miała sprzedaż paliw – ponad 19 proc. r./r. Jednak wpływ na to miały także rosnące ceny surowców przy ciągle słabym złotym.

Zaskoczeniem może być popyt na meble oraz RTV/AGD. Jednym z wytłumaczeń i tu jest efekt niskiej bazy. W styczniu 2011 r. wchodziła podwyżka VAT i klienci przyspieszyli zakup sprzętu. Ponadto sklepy prześcigały się w promocjach telewizorów, pralek, lodówek.

Wzrost sprzedaży, ale także popytu zagranicznego pozytywnie przełożył się na produkcję przemysłową. Nowe zamówienia w przemyśle w Polsce wzrosły w styczniu w ujęciu r./r. o 17,9 proc., po wzroście o ledwie 4,7 proc. w grudniu 2011 r.

Teoretycznie dobre dane za styczeń wskazywałyby, że pomimo wcześniejszych obaw nasza gospodarka rozwija się nadal w dobrym tempie. Jednak ekonomiści są bardzo ostrożni – jak podkreślają, zbyt duży wpływ na te pozytywne informacje miały zdarzenia jednorazowe. – Styczniowe dane wskazywałyby na utrzymanie dynamiki PKB w pierwszym kwartale na poziomie ok. 4 proc. r./r. – mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ. Zastrzega, że dla weryfikacji tej tezy istotne są dane z kolejnych miesięcy, kiedy pogoda nie sprzyjała już tak aktywności gospodarczej, jak w styczniu.