Aplikacje bazujące na geolokalizacji to coraz popularniejsze narzędzie w ręku marketerów. Z możliwości tych korzystają zarówno duże sieci handlowo – rozrywkowe, oferując zniżki, promocje i atrakcyjne oferty, jak również małe i lokalne biznesy, np. z branży usługowej czy gastronomicznej.

Podstawowa zaleta tego systemu to przede wszystkim precyzyjne dotarcie do konkretnego użytkownika, a także wygoda i szybkość działania. Nie bez znaczenia są również czynniki typowo PR-owe - „meldowanie się” w danym miejscu to jedno z najpopularniejszych dziś narzędzi marketingu wirusowego. Czy jednak nie jest to zbyt duża ingerencja w naszą prywatność?

Okazja czai się tuż za rogiem...

Korzyści płynących z geolokalizacji dla indywidualnych użytkowników jest wiele. Logując się do aplikacji, dana osoba otrzymuje powiadomienia na temat aktualnej oferty handlowej i promocyjnej, dotyczącej miejsc w najbliższej okolicy. Informacje wyświetlają się w sposób syntetyczny – użytkownik nie musi przeglądać stron internetowych, lecz całość komunikatu widoczna jest tylko za pomocą przewinięcia ekranu.

Niektóre z programów, pozwalają na przesyłanie klientom kodów promocyjnych lub kuponów rabatowych, uprawniających do promocyjnego zakupu. Natomiast geolokalizacja w formie „check in” urasta dziś do rangi programów lojalnościowych. Meldując się w określonym miejscu, użytkownik może liczyć na zniżki czy oferty premium. „Nie jest tu potrzebna żadna karta klienta, czy inny „identyfikator”. Dane na temat meldunku rejestrowane są w specjalnym systemie, który obsługuje aplikację zintegrowaną z danym miejscem lub lokalem.” wyjaśnia Michał Chołuj z Netface.


„Check in”

Checkinowanie to po prostu oznaczanie przez użytkownika na mapie swojego aktualnego miejsca pobytu. Funkcja ta dostępna jest z poziomu aplikacji mobilnej zintegrowanej z konkretnym serwisem z funkcją geolokalizacji. Miejsce pobytu takiej osoby, wyświetla się w formie znacznika na mapie, wraz z podaniem adresu i nazwy konkretnego miejsca. Korzyść odnosi nie tylko dana osoba, ale także lokal w którym się ona znajduje – meldowanie się, to jeden ze sposobów budowania wizerunku marki oraz bardzo autentyczne i samoczynne narzędzie marketingu szeptanego.

Rozszerzona rzeczywistość

Jeszcze więcej możliwości daje połączenie geolokalizacji z augmented reality. Rozszerzona rzeczywistość, to mówiąc ogólnie połączenie świata rzeczywistego z wirtualnym. Sposób działania tej aplikacji jest następujący: użytkownik, korzystając z aparatu w telefonie komórkowym, może sfotografować dane miejsca, zaś specjalny program wyświetli na wyświetlaczu dodatkowe, komputerowo tworzone, „elementy rzeczywistości”.

Na tej bazie w przeciągu ostatniego roku powstało wiele ciekawych projektów – począwszy od gry miejskiej – gdzie wirtualna mapa wyświetlana jest za pomocą aplikacji mobilnej, trasa do przebycia korzysta z funkcji geolokalizacji użytkownika, zaś cel gry widoczny jest tylko i wyłącznie po „zeskanowaniu” danego miejsca za pomocą aparatu w telefonie komórkowym, aż po opisywanie adresów czy informacji o firmie (w formie chmurki, która pojawia się na wyświetlaczu telefonu po sfotografowaniu danego budynku).


Prywatność na sprzedaż

W kwestiach związanych z geolokalizacją jednym z najbardziej drażliwych tematów jest problematyka prywatności. Dodawanie checkinów sprawia, że miejsce pobytu użytkownika jest widoczne dla wszystkich, którzy również korzystają z danego serwisu i znają login konkretnej osoby. Pewnym rozwiązaniem jest tu nadawanie ograniczeń w udostępnianiu informacji. Użytkownik może określić, którzy z jego znajomych mogą widzieć informacje dotyczące jego aktualnej lokalizacji.

Kto najbardziej skorzysta na geolokalizacji?

Ci użytkownicy smartfonów, którzy skorzystają z aplikacji geolokalizacji z pewnością będą zadowoleni z zakupów po promocyjnych cenach. Jednak to nie oni będą tymi, którzy skorzystają najbardziej na geolokalizacji. Tutaj zwycięzcami są marketingowcy. Zasada stanowiąca fundament skutecznych działań marketingowych brzmi: „Poznaj swoich klientów”. Korzystając z opcji geolokalizacji takie działanie staje się możliwe.

Aplikacje z funkcją geo, zintegrowana z konkretnym serwisem, na którym każdy z użytkowników musi się uprzednio zalogować, to doskonałe narzędzie do zbierania informacji na temat klientów. Poprzez śledzenie checkinów, możemy dowiedzieć się, kto faktycznie korzysta z naszej oferty, oraz jaki jest profil naszych klientów. Pozwala to na redefinicję grupy docelowej oraz jeszcze skuteczniejsze targetowanie działań marketingowych.

Kolejny plus to gwarancja, że konkretna informacja dotrze do określonej osoby. Każdy, kto na swoim smartfonie będzie miał włączoną aplikację otrzyma powiadomienie z konkretną ofertą.

Dochodzimy również do możliwości pełnej automatyzacji programów lojalnościowych – meldowanie się jest rejestrowanie w systemie i nie wymaga posiadania przez użytkownika karty klienta, czy zbierania kodów bądź naklejek. 


Urszula Holik

Plaga konsumpcjonizmu

Jednocześnie należy jednak należy wziąć pod uwagę głos rozsądku. Wszystkie informacje, które marketingowcy zgromadzą na nasz temat wpłyną na to, że w przyszłości jeszcze łatwiej będzie zachęcić nas do kupna kolejnej, tym razem już zbędnej rzeczy – tylko dlatego, że jest w promocji. Baumanowska płynna rzeczywistość staje się z dnia na dzień coraz wyraźniej zarysowana.

Ułatwianie klientom dostępu do tańszych towarów, większych promocji i podanie ich na tacy – również wpływa w znaczącym stopniu na nasze portfele, choćby nawet wydawało nam się, że zakupy są korzystne. Analizując poszczególne „okazyjne” zakupy łatwo dojść, do wniosku, że kolejna rzecz była niepotrzebna.

Warto więc poświecić chwilę na zastanowienie się, czy naprawdę potrzebujemy skorzystać ze wszystkich proponowanych nam ofert.


Monika Kuś