Na razie silni

Sam rząd w ocenach jest dosyć powściągliwy. W przyjętej przez Sejm ustawie budżetowej na 2012 r. założył 2,5-proc. wzrost PKB, a inflację – 2,8-proc. Czyli znacznie poniżej danych za 2011 r. Według GUS nasz ubiegłoroczny wzrost wyniósł 4,3 proc. wobec 3,9 proc. w 2010 r. – Rząd musi być ostrożny w swoich założeniach. Jego prognozy są zwykle o ok. 0,5 pkt proc. niższe od średnich rynkowych – tłumaczy Ignacy Morawski.

Na razie wiele wskazuje na to, że w nowy rok wkroczyliśmy z ciągle dobrze rozwijającą się gospodarką, co było związane m.in. z dużym popytem zagranicznym. – Jak na razie nie widać zatem, aby tempo wzrostu polskiej gospodarki w 2012 r. miało się znacząco obniżyć. Szacujemy, że wyniesie ono 2,9 proc. r./r., czyli, że będzie to scenariusz miękkiego lądowania – uważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. – Czynnikami wspierającymi nasz optymistyczny scenariusz są poprawiające się wskaźniki koniunktury w Niemczech, naszego głównego partnera handlowego, i poprawiający się sentyment na rynku długu w krajach strefy euro. Ale także założenie, że EBC będzie kontynuował zasilanie w płynność sektora bankowego w sytuacji ewentualnego wzrostu rentowności obligacji peryferyjnych krajów strefy euro – dodaje.

W styczniu na rynkach finansowych dało się wyczuć optymizm. Dlatego spadała rentowność polskich obligacji, a złoty rósł w siłę. – Jednak nastroje inwestorów stanowią równocześnie jeden z czynników zagrożenia. Wystarczy napływ złych informacji ze strefy euro czy jakikolwiek sygnał o kłopotach z realizacją budżetu, by zaczęli wyprzedawać polskie papiery – wyjaśnia Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA. – W takiej sytuacji zaczną kupować waluty, co osłabi złotego i przyczyni się do wzrostu inflacji – tłumaczy. Dlatego tak ważne jest, by deficyt za 2011 r. faktycznie nie przekroczył 5,7 proc. PKB i abyśmy zgodnie z obietnicą złożoną Komisji Europejskiej w tym roku starali się zejść z nim poniżej 3 proc.

Oczekiwanie na inwestycje

– Rząd w ustawie budżetowej założył, że średnioroczna inflacja w tym roku wyniesie 2,8 proc. Za to nie założył wpływu do budżetu z zysku NBP. A to mogą być czynniki sprzyjające realizacji budżetu – twierdzi Wiktor Wojciechowski. Wyjaśnia, że wyższa inflacja w krótkim terminie przekłada się na wzrost dochodów podatkowych. Do tego w tym roku kasa państwa powinna zostać zasilona kilkoma miliardami wpływu z zysku z banku centralnego.

Jakie będą wskaźniki gospodarki, zależy od pozyskania funduszy UE

Eksperci są zdania, że inflacja, która w grudniu podskoczyła do 4,5 proc., tak szybko nie spadnie. Do końca roku może utrzymywać się na poziomie powyżej 3 proc. A to poza wyższymi wpływami do budżetu ma również negatywne konsekwencje. – Pod koniec ubiegłego roku z powodu wysokiej inflacji mieliśmy do czynienia ze spadkiem płacy realnej. W konsekwencji konsumpcja spadła z 3,6 proc. w pierwszym kwartale 2011 r. do najprawdopodobniej ok. 2,3 proc. w czwartym. Średnioroczna wyniosła 3,1 proc. i była niższa niż w 2010 r. – wylicza Ignacy Morawski.

Konsumpcja jest jednym z motorów wzrostu polskiej gospodarki. Tymczasem w tym roku jej hamowanie może być ostrzejsze. Zdaniem rządu do 2,9 proc., ale już zdaniem ekonomistów nawet do 2,5 proc. Co będzie nie tylko efektem wysokiej inflacji, lecz także pogorszenia warunków na rynku pracy. Eksperci twierdzą, że w tym roku bezrobocie może wzrosnąć nawet powyżej 13 proc. To prognoza o 0,7 pkt proc. wyższa od założeń rządu. Czy zrealizuje się optymistyczny, czy pesymistyczny scenariusz, zależeć będzie od inwestycji. Do połowy roku ich wzrost ciągnąć będą zadania rządowe związane z Euro 2012. Później wiele zależeć będzie od tego, czy ruszą prywatne. To także pochodna tego, czy rządowi uda się zapewnić polskim firmom kolejne 300 mld zł finansowania do 2014 r. z funduszy unijnych.

Prognozy PKB na 2012 rok
Rząd zakłada na ten rok 2,5-proc. wzrost naszego PKB. Ekonomiści nie są co do tego zgodni. Jedni twierdzą, że rząd jest zbyt optymistyczny. Inni, że te szacunki są za ostrożne. Oto ich prognozy:

Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego – 1,9 proc.
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju – 2,3 proc.
Agata Urbańska, Central & Eastern European Economist HSBC – 2,4 proc.
Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości – 2,7 proc.
Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku – 2,8 proc.
Wiktor Wojciechowski, ekonomista Invest-Banku – 2,9 proc.
Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ – 3 proc.
Bank of America Merrill Lynch – 3 proc.
Mariusz Zielonka, analityk DM TMS Brokers – 3 proc.
Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA – 3,1 proc.