Ton zwyżkom na ogólnoeuropejskim indeksie Stoxx Europe 600 nadają szwedzki eksporter ropy naftowej Lundin Peroleum i brytyjski bank Barclays oraz Bank of Ireland. Sygnały hossy dają znać o sobie akurat w czasie, gdy wierzyciele Grecji toczą spory z politykami w sprawie warunków redukcji zadłużenia, a ekonomiści prognozują na 2012 rok recesję. I wprawdzie indeks wzrósł o 63 proc. od globalnej przeceny akcji w marcu 2009 roku, jest on wciąż o 11 proc. niższy w porównaniu z lutym 2011 roku. 

Walory drożeją po tym, jak europejskie wyceny spadły do najniższego poziomu od 2004 roku w porównaniu z ceną spółek w USA. Analitycy prognozują zyski firm z indeksu Stoxx 600 średnio o 9,5 proc. w okresie najbliższych dwóch lat. Ale trzeba pamiętać, że tylko w zeszłym roku indeks potaniał o 26 proc., podczas gdy Standard & Poor’s 500, najobszerniejszy wskaźnik notowań amerykańskich spółek, skurczył się o 19 proc.

„Inwestorzy wychodzą z zaułka, przeczuwając, że nadszedł czas do włożenia kapitałów w walory o dobrej strukturze” – mówi Hayes Miller, menedżer amerykańskich akcji w Baring Asset Management w Bostonie – „W większości najgorsze scenariusze zostały już bowiem uwzględnione w wycenach”.

Spółki z indeksu Stoxx 600 są wycenianie na poziome 1,44- ej ich średniej wartości księgowej, czyli wartości aktywów po odjęciu zobowiązań. Tymczasem amerykańskie firmy z S&P 500 mogą liczyć na wycenę 2,15-raza większą od wartości księgowej – wynika z danych zebranych przez Bloomberga. Do 23 stycznia europejski indeks przez 69 kolejnych dni był o 30 proc. tańszy, co stanowi najdłuższy okres przeceny od siedmiu lat. A ekonomiści prognozują w 2012 ekspansję amerykańskiego PKB na poziomie 2,3 proc. wobec 0,2-proc spadku PKB w Europie.