W pierwszych jedenastu miesiącach 2011 r. polskie firmy sprzedały za granicę produkty żywnościowe warte 13,8 mld euro – wynika z danych resortu gospodarki. To wynik o 12 proc. lepszy niż rok wcześniej. Podobna dynamika eksportu utrzymała się również w grudniu, co oznacza, że w całym ubiegłym roku sprzedaż żywności za granicę wyniosła 15,2 mld euro i była prawie trzykrotnie większa niż w 2004 r., gdy nasz kraj wstąpił do Unii Europejskiej. – Te liczby robią wrażenie – mówi Michał Koleśnikow, ekonomista BGŻ.

Specjaliści są zgodni, że wyniki eksportu poprawiły wysokie ceny produktów rolno-spożywczych na rynkach zagranicznych. Sprzyjało mu też osłabienie złotego, które zwiększało konkurencyjność polskiej żywności.

– Nasz eksport był rekordowy – mówi Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity, potentata w branży mleczarskiej. Na szczegółowe dane każe jeszcze poczekać. Ale już teraz Mlekovita spodziewa się skoku o kilkanaście procent. Z oficjalnych danych za jedenaście miesięcy wynika bowiem, że eksport całej branży mleczarskiej wzrósł o 17 proc. i osiągnął wartość ponad 1,2 mld euro.

Polskie mleko robi zawrotną karierę. Największym odbiorcą zagęszczonego mleka i śmietany była w ubiegłym roku Algieria. Na drugim miejscu znalazły się Niemcy, a kolejne pozycje należały do Bułgarii, Belgii i Holandii. Mleczne produkty wysyłamy do Meksyku, Egiptu, Nigerii, Senegalu i na Filipiny.

Coraz więcej eksportujemy również warzyw i owoców. Wprawdzie sprzedaż warzyw na zagranicznych rynkach zahamowało w czerwcu i lipcu rosyjskie embargo związane z wykryciem bakterii E. coli w Niemczech, ale straty nie były znaczące – kilka milionów euro. Tymczasem wartość całego eksportu po 11 miesiącach oszacowano na 700 mln euro. – Bez tak dobrych wyników eksportowych nie przetrwalibyśmy, bo konsumpcja owoców w Polsce spada. Za granicę wysyłamy aż 70 proc. produkcji – ocenia Tomasz Solis, sadownik z woj. lubelskiego, wiceprezes Związku Sadowników RP.

Szybko rośnie też eksport mięsa drobiowego, wołowego i wieprzowego oraz mięsnych produktów. Za granicą sprzedajemy też dużo zboża, cukru, jajek i alkoholu.

Ten rok nie będzie już tak dobry dla eksporterów żywności. – Jego wzrost ograniczą spadające ceny produktów rolno-spożywczych na świecie – ocenia Wiesław Łopaciuk, ekspert z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Nie wiadomo też, czy złoty nie umocni się na tyle, że osłabi eksport żywności. – Dlatego spodziewam się tylko nieznacznego wzrostu eksportu w tym roku. Nie wykluczone, że dojdzie do jego spadku – mówi Koleśnikow. Większym optymistą jest Andrzej Kalicki, kierownik zespołu monitoringu zagranicznych rynków rolnych FAMMU/FAPA. – Przy pogarszającej się koniunkturze na Zachodzie może rosnąć popyt na polską żywność, bo jest ona tańsza niż miejscowa. Choć pod tym względem korzystniejsze ceny oferują dostawcy z Bułgarii, Rumunii czy Chorwacji – twierdzi Kalicki. Ponadto eksportowi mogą sprzyjać międzynarodowe sieci handlowe funkcjonujące w naszym kraju, które wysyłają także za granicę towary zakupione w Polsce.

Jest też bardzo prawdopodobne, że tak jak w latach poprzednich w handlu żywnością uzyskamy dodatnie saldo – w ubiegłym roku wyniosło ono ok. 2,7 mld euro i także było rekordowo duże.