Koncesje poszukiwawcze tych firm znajdują się w regionach, w których – według najnowszych danych polskich geologów – mogą się kryć największe zasoby ropy łupkowej. Mapy, do których dotarliśmy, wskazują, że spore szanse na jej wydobycie mają też Talisman, Chevron, Realm i PKN Orlen. Wszystkie te firmy wiążą spore nadzieje z niekonwencjonalnym surowcem.

Występowanie ropy w skałach, m.in. przy granicy z obwodem kaliningradzkim, nie jest zaskoczeniem dla Petrolinvestu. Jego spółka Silurian ma tam cztery koncesje poszukiwawcze. To tzw. obszar Basenu Bałtyckiego, który geolodzy uważają za bardzo perspektywiczny. Ich zdaniem może tam być zarówno konwencjonalna, jak i łupkowa ropa oraz gaz. – Można się ich spodziewać poprzez analogię do występowania ropy i gazu w tej samej strukturze geologicznej, tuż za granicą, po rosyjskiej stronie. Tam Łukoil eksploatuje konwencjonalne złoża lądowe i morskie, uzyskując wydobycie o rocznej wartości 500 mln dol. – informuje Petrolinvest.

Bertrand Le Guern, prezes spółki, powiedział nam, że spodziewa się analogicznej sytuacji, jaka ma miejsce w Ameryce, gdzie wartość 1 km kw. koncesji, po potwierdzeniu zasobów, wzrosła nawet kilkunastokrotnie. – W świetle bieżącej, dobrej sytuacji nie zamierzamy sprzedawać aktywów łupkowych – podkreśla. Jak tłumaczy, Petrolinvest skupia się teraz na potwierdzeniu zasobów na posiadanych przez Silurian licencjach.

Pierwsze pozytywne wyniki ma już PGNiG. Jak się dowiedzieliśmy, analizy spółki wskazały na możliwość występowania zasobów ropy z łupków na części jej koncesji. – Liczymy, że analizy te znajdą potwierdzenie w trakcie dalszych prac i umożliwią nam w przyszłości rozpoczęcie wydobycia ropy z łupków – podkreśla Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG.

W Europie do wydobycia ropy ze skał przygotowuje się Serbia.

Gdy tak się stanie, Polska mogłaby – wzorem USA – ograniczyć import ropy konwencjonalnej. To realny scenariusz. Eksperci z firmy Front Core Capital wskazują nasz kraj jako jeden z potencjalnie najciekawszych rynków ropy łupkowej na świecie.

Liderem jest USA. Tylko jedno z niekonwencjonalnych złóż w Stanach Zjednoczonych (na terenie stanów Kolorado, Utah i Wyoming) ma zasoby szacowane na 1,8 – 2,1 bln baryłek. Choć eksperci twierdzą, że uda się wydobyć z niego 800 mld baryłek, to i tak jest to trzy razy więcej, niż wynoszą potwierdzone całkowite zasoby Arabii Saudyjskiej, największego producenta ropy na świecie. Surowca USA wystarczyłoby zatem na 400 lat. Analitycy twierdzą, że w konsekwencji do 2020 r. Amerykanie ograniczą import ropy o 60 proc. A według Adama Czyżewskiego, głównego ekonomisty PKN Orlen, Ameryka Płn. dzięki łupkom w następnym dziesięcioleciu będzie największym producentem ropy.