Ilość negatywnych informacji napływających na rynki finansowe jest dosyć pokaźna. Giełdy mimo ostatnich spadków i tak generalnie od początku roku są na plusie.

Analizując rynki metali czy innych surowców poza ropą można dojść do wniosku, że w przyszłym roku gospodarkę światową czeka spowolnienie. Należy spodziewać się również znacznego ograniczenia w dostępie do kredytów i finansowania. Mogą pojawić się kłopoty w firmach o dużym udziale zobowiązań.

Dodatkowo sytuację komplikuje rynek walutowy. Coraz więcej państw powoli skłania się do zmiany udziałów w swoich rezerwach walutowych. Wymiana dolara na inne waluty mogłaby obecnie wywołać dramatyczne zmiany w kursie. Proces byłby trudny do opanowania, ponieważ decyzje o rezerwach podejmowane są rzadko i mają długoterminowy horyzont. Trudny dylemat może pojawić się przed bankiem centralnym Stanów Zjednoczonych, który może mieć problem z łagodzeniem polityki pieniężnej w obliczu presji inflacyjnej i wycofywania się z aktywów dolarowych.

Dlatego spodziewam się, że w przyszłym roku FED raczej podniesie stopy procentowe mimo presji z rynku akcji i gospodarki. Na krajowym rynku sytuacja bieżąca nie napawa mnie jednak optymizmem mimo silnego złotego i w miarę mocno trzymającego się indeksu WIG20. Wczorajsza aukcja obligacji skarbowych była bardzo słaba. Jeśli chodzi o popyt na przetargu, był on jednym z niższych w ciągu ostatnich lat. Sprawa dotyczy także zaakceptowanych przez Ministerstwo Finansów cen obligacji. Skutkiem tego jest mocna przecena na polskim rynku długu i rosnąca do rekordowych poziomów różnica pomiędzy naszymi i zagranicznymi rentownościami obligacji.

Na krajowym rynku akcji również nie ma dobrego klimatu. Szeroki rynek mocno spada, a jedynie akcje należące do wskaźnika największych firm WIG20, w tym głównie te giełdowe tuzy, opierają się mocniejszej korekcie.

Małe i średnie spółki w ostatnim półroczu straciły po kilkadziesiąt procent bez względu na sytuację fundamentalną. Dodatkowo komplikuje się światowy rynek finansowy, który przez ostatnie kilka lat podążał w jednym kierunku. Ostatnie spadki niekoniecznie muszą oznaczać koniec trendów wzrostowych, ale niepokój wzrasta przy coraz większej zmienności. Końcówka roku może sprzyjać odreagowaniu i polepszaniu wyników inwestycyjnych przez fundusze inwestycyjne (window-dressing), ale ruchy indeksów mogą być bardzo gwałtowne, i to w obie strony.

LESZEK MILCZAREK

zarządzający aktywami w IDMSA