Maksymalny poziom długu zapisany w konstytucji, czyli niemiecki model budżetowy – taką receptę na uzdrowienie finansów publicznych Francji zapowiedział wczoraj w programowym przemówieniu w Tulonie prezydent Nicolas Sarkozy. I przynajmniej na chwilę przekonał rynki. Przeprowadzona tego samego dnia emisja francuskich obligacji zakończyła się wyjątkowym sukcesem. Właśnie licząc na taki efekt treść przemówienia z Tulonu Pałac Elizejski wypuścił do mediów kilka godzin przed emisją.

Wybór tego miasta przez Sarkozy’ego nie był przypadkowy. To także w tym śródziemnomorskim porcie w 2008 roku prezydent przedstawił plan uratowania banków po upadku Lehman Brothers. Dwa tygodnie później na szczycie w Brukseli przywódcy Unii uzgodnili program wykupienia wszystkich zagrożonych upadkiem instytucji finansowych.

Oszczędnie i suwerennie

Tym razem Sarkozy chce pokazać, że wciąż ma decydujący wpływ na rozwój Unii. Jeśli tak rzeczywiście jest, jego i Angeli Merkel wizję powinni również zatwierdzić przywódcy UE, którzy spotkają się w Brukseli 8 – 9 grudnia.

Sedno wczorajszego przemówienia sprowadza się do zobowiązania, że w razie zwycięstwa w majowych wyborach prezydenckich Sarkozy przeforsuje w konstytucji zapis o maksymalnym poziomie zadłużenia (tzw. złotą regułę). „Rozwój Francji nie może już opierać się na wzroście długu” – oświadczył prezydent kraju, którego zobowiązania przekraczają już 85 proc. PKB. W ten sposób Paryż chce pójść śladami Berlina, który zapisał do ustawy zasadniczej obowiązek zrównoważenia finansów publicznych od 2016 roku. W zamian jednak Sarkozy oczekuje, że Niemcy zgodzą się na to, aby Europejski Bank Centralny (EBC) gwarantował obligacje najbardziej zadłużonych krajów.

Sarkozy zapowiedział jednak, że niemieckie żądanie umocnienia kontroli Brukseli nad polityką budżetową krajów strefy euro nie może doprowadzić do ograniczenia ich suwerenności. Dlatego opowiedział się za budową wspólnoty międzyrządowej, czyli opartej na dobrowolnym porozumieniu państw narodowych. W układzie tym brukselska centrala miałaby wyłącznie rolę służebną.

Przemówienie Sarkozy’ego ma też uspokoić agencje ratingowe. Pod koniec listopada Standard & Poor’s i Moody’s zapowiedziały, że w najbliższych tygodniach mogą obniżyć ze stabilnej na negatywną perspektywę utrzymania przez Paryż najwyższego ratingu kraju (AAA).

Rynek uwierzył

Na razie wydaje się, że francuski przywódca odnosi sukces. Testem na wiarygodność Paryża była wczoraj emisja 10- i 15-letnich obligacji o łącznej wartości 4,3 mld euro. Jak podaje francuskie ministerstwo skarbu, zamówienia ze strony inwestorów trzykrotnie przekroczyły ofertę. Spadła też rentowność obligacji: dla 10-letnich papierów do 3,18 proc. (wobec 3,22 proc. miesiąc wcześniej) oraz dla 15-letnich do 3,65 proc. (wobec 3,77 proc. w listopadzie). Taki wynik oznacza, że różnica w rentowności między francuskimi i niemieckimi obligacjami spadła do 102 punktów bazowych (1,02 proc.). Tego samego dnia rentowność 10-letnich włoskich obligacji przekroczyła 8 proc.

Hiszpańskie obligacje wciąż niewiarygodne

Hiszpania sprzedała wczoraj całość planowanych obligacji łącznie za 3,75 mld euro, jednak na znacznie gorszych warunkach niż w trakcie poprzedniej podobnej emisji na początku października. Rentowność trzyletnich papierów wartych 1,2 mld euro osiągnęła 5,18 proc. wobec 3,63 proc. dwa miesiące wcześniej. Z kolei rentowność czteroletnich obligacji (wartych 1,4 mld euro) skoczyła z 4,04 do 5,27 proc., natomiast ten sam wskaźnik dla obligacji pięcioletnich (1,15 mld euro) wzrósł z 4,78 do 5,44 proc.

Jednym z powodów nieufności inwestorów do Hiszpanii są coraz gorsze wyniki gospodarcze kraju. Bank centralny w Madrycie przyznał wczoraj, że spodziewa się, iż w IV kwartale tego roku gospodarka kraju wpadnie w recesję. Z kolei zdaniem OECD w 2012 roku Hiszpania będzie balansowała na skraju recesji (jej dochód narodowy zwiększy się o 0,3 proc.). Jeszcze miesiąc temu paryska organizacja spodziewała się, że hiszpański PKB w przyszłym roku wzrośnie o 1,6 proc.