"Polska jest obserwowana (przez rynki finansowe - PAP) nie tyle z niepokojem, ale z nadzieją. Bo my nie doświadczamy kłopotów własnych, to są skutki uboczne cudzych kłopotów" - powiedział Lewandowski, który uczestniczył w obradach Zgromadzenia Federalnego Ruchu Europejskiego w Warszawie.

W jego ocenie, jeśli słowa premiera Donalda Tuska wypowiedziane podczas expose zostaną przełożone na konkretne ustawy, "to nasz kraj może być jednym z bardzo nielicznych, których wycena, czyli tzw. rating, podwyższy się i oby tak się stało, bo to ułatwi nam życie w trudnych czasach".

"Jest to skąpy budżet"

Lewandowski, pytany o ewentualną korektę unijnego budżetu na 2012 rok, co do którego osiągnięto porozumienie tydzień temu, odparł, że jest to wysoce prawdopodobne. "Jest to skąpy budżet, ale wymaga nie tyle renegocjacji, bo to nie jest w regułach gry, tylko w razie wyraźnego braku środków - co jest przewidywalne - wprowadza się tzw. budżet dodatkowy, korygujący. I to jest bardzo wysoce prawdopodobne, tylko w nieco większej wysokości niż w roku bieżącym, kiedy już zabrakło środków" - powiedział.

Dodał, że "niefortunnie się zdarzyło", że lata kryzysu w Europie są jednocześnie latami największych wypłat z budżetu europejskiego. "Na razie martwimy się o wypłacenie wszystkiego, co powinniśmy zrobić z roku 2011. Mamy pewne braki. Później wejdziemy w czas wdrożenia w 2012. I już mam pierwsze narady na temat roku 2013, bo tak szybko zaczyna się ta procedura europejska" - powiedział. "Jesteśmy w warunkach dużego deficytu środków w stosunku do coraz rozleglejszych potrzeb" - podkreślił.

W ocenie Lewandowskiego, kryzys w Europie może wpłynąć nie tylko na przyszłoroczny budżet, ale również na budżet na lata 2014-2020. "Kryzys, z jakim zmaga się Europa, potwierdza nasze obawy, jak trudne będą negocjacje nowej wieloletniej perspektywy finansowej UE na lata 2014-20" - powiedział.

Unijny budżet na 2012 rok jest budżetem oszczędnościowym

Poziom zaangażowania wynosi 147,23 mld euro, czyli 1,12 proc. dochodu narodowego brutto krajów UE, a poziom płatności 129,088 mld euro, czyli zaledwie 0,98 proc. Jest to tyle samo, ile w lipcu proponowały kraje UE.

W ramach kompromisu państwa UE zgodziły się dopłacić do tegorocznego budżetu 200 mln brakujących euro. Jest to nieco mniej niż proponowała KE (550 mln euro), ale wystarczająco, by zmienić proporcje budżetu przyszłorocznego. Po uwzględnieniu dodatkowych wydatków, budżet na 2012 rok będzie co prawda wyższy o 2,3 mld euro od tegorocznego, ale wzrośnie tylko o 1,85 proc., czyli poniżej zapowiedzianych przez KE na przyszły rok 2 proc. inflacji. W liczbach rzeczywistych budżet UE zmniejszy się w stosunku do obecnego.

Budżet musi być jeszcze formalnie przyjęty przez PE i Radę, co ma nastąpić w ciągu najbliższych dwóch tygodni.