Sebastian Buczek, prezes zarządu Quercus TFI

W tak zmiennych warunkach rynkowych inwestorzy szukają schronienia dla kapitału. Można oczywiście szukać szczęścia w różnego rodzaju krótkoterminowych transakcjach na rynkach finansowych, ale przy dużej nieprzewidywalności wydarzeń, m.in. natury politycznej, tego typu działania mogą zakończyć się stratami. Dobrym przykładem jest zachowanie kursu akcji KGHM w ubiegłym tygodniu, który najpierw wzrósł po informacji o skupie akcji, by drastycznie spaść w piątek po zapowiedzi opodatkowania wydobycia miedzi i srebra.

Gdzie jeszcze szukać zysku?

Gdzie zatem szukać schronienia? Głównie na lokatach bankowych i w bezpiecznych funduszach inwestycyjnych. Rentowność takich instrumentów wynosi dziś 5 – 7,5 proc. Może nie jest to oszałamiająca stopa zwrotu, ale przynajmniej pozwalająca powiększać kapitał przy dość dużym komforcie, jeśli chodzi o niepodejmowanie ryzyka w niepewnych czasach. Banki prześcigają się w oferowaniu coraz wyżej oprocentowanych lokat, głównie jednodniowych, antybelkowych. Z punktu widzenia inwestorów jest to sytuacja korzystna, z perspektywy całego polskiego systemu bankowego – nie. Lawinowo rośnie bowiem ryzyko niedopasowania struktury czasowej aktywów i pasywów niektórych banków. Sytuacja ta powinna zostać jak najszybciej opanowana przez zmiany prawne i regulacyjne. Dopóki jednak to nie nastąpi, jednodniowe lokaty pozostaną bezkonkurencyjne.

Czego unikać? Produktów finansowych, których nie rozumiemy. Także skomplikowanych rozwiązań, typu połączenie wysoko oprocentowanej lokaty z koniecznością zainwestowania pozostałych środków w produkty o wysokich kosztach wejścia/wyjścia, w których brak jest możliwości wcześniejszego wycofania pieniędzy. Kupując każdy produkt inwestycyjny, powinniśmy dokładnie poznać jego strukturę i wysokość wszystkich opłat.

Obecnie większość inwestorów powinna chronić kapitał, do czego najlepiej nadają się najprostsze produkty – lokaty bankowe i bezpieczne fundusze inwestycyjne. Bardziej doświadczeni inwestorzy mogą nawet zabezpieczać się przed kryzysem za pomocą funduszy short. Ale w I połowie 2012 r. dobrym rozwiązaniem może się okazać systematyczne inwestowanie mniejszych kwot w fundusze zawierające przecenione akcje.