10 listopada zakończy się subskrypcja dwóch produktów strukturyzowanych grupy Nordea, które przyniosą zyski, jeśli frank szwajcarski osłabi się w ciągu 2,5 roku względem czterech wybranych walut: dolara amerykańskiego, rubla rosyjskiego, peso meksykańskiego oraz złotego. Dwie oferowane struktury różnią się poziomem ochrony kapitału: jedna zapewnia 100-proc. ochronę, druga 96-proc. Problem w tym, że przez włożenie dolara do koszyka perspektywy zysków z tych papierów nie są duże.

– Produkt ze 100-proc. gwarancją kapitału daje możliwość partycypacji od 50 do 100 proc w spadku kursu CHF. W przypadku minimalnego progu partycypacji, jeśli kurs CHF/PLN spadnie w 2,5 roku z 3,50 do 2,70, czyli o 30 proc., można będzie zarobić 15 proc. Jest to zarobek równy odsetkom bankowym, które można zgarnąć w tym czasie. Dopiero większy poziom partycypacji lub wyższa aprecjacji złotego może dać wyższą stopę zwrotu – mówi Marek Wołos, analityk TMS Brokers.

Frank szwajcarski

Frank szwajcarski

źródło: ShutterStock

Chodzi o to, że wartość dolara nie ulega tak silnym wahaniom, jak peso czy złotego, bo amerykańska waluta jest kluczowa w całym systemie finansowym świata. – Poza tym każdorazowe umocnienie dolara, zwłaszcza w średnim i długim terminie, oznacza osłabienie złotego. Stąd jeśli kurs USD/CHF zacznie notować permanentny wzrost, to moim zdaniem umocnienie złotego w relacji do franka może być utrudnione – mówi Wołos. Dodaje, że według niego należało postawić albo na dolara i główne waluty (euro, brytyjskiego funta, japońskiego jena), albo uzależnić produkt wyłącznie od walut rynków wschodzących.

Wołos przyznaje, że zgadza się generalnie z założeniem, że frank powinien osłabnąć w dłuższym terminie, głównie na skutek działań interwencyjnych szwajcarskiego banku centralnego. – Obecnie mamy w Szwajcarii do czynienia z deflacją, więc bank będzie drukował franki, aż osiągnięty zostanie przedział kursowy EUR/CHF 1,25 – 1,30, do którego utrzymania nieformalnie dąży szwajcarski bank – wyjaśnia Wołos.