Taką zapowiedź złożył szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle. Kluczem do budowy tzw. unii stabilności ma być zmiana artykułu 126 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Oto jak ma wyglądać mała unia stabilności według Berlina:

Po pierwsze dzięki zmianie art. 126 na kraje, które przekraczają limit deficytu budżetowego odpowiadający 3 proc. PKB i nie obniżają długu publicznego poniżej 60 proc. PKB, zostałyby nałożone sankcje bez możliwości ich zawetowania. Oprócz tego kraje, które łamią traktat z Maastricht, mogłyby zostać pozwane przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Dodatkowym zabezpieczeniem ma być zobowiązanie państw Eurolandu do wpisania do konstytucji górnego pułapu długu. Biedniejsze kraje UE mogłyby zostać pozbawione część lub całości funduszy strukturalnych, gdyby łamały dyscyplinę budżetową.

Berlin chce zagwarantować sobie bezpośrednią kontrolę nad finansami innych państw poprzez korzystny dla siebie mechanizm podejmowania decyzji przez Europejski Mechanizm Stabilizujący (EMS jest budowany na wzór MFW), nową instytucję, która od 2013 roku będzie zarządzać pomocą dla krajów unii walutowej, którym grozi bankructwo. Decyzje mają być w EMS podejmowane kwalifikowaną większością głosów proporcjonalnie do udziału każdego kraju w kapitale EMS. Rozstrzygnięcie będzie możliwe tylko, jeśli opowiedzą się za nim kraje dysponujące łącznie 80 proc. kapitału EMS. To daje Niemcom prawo weta, bo dziś mają one 27,1 proc. głosów w EMS, a nawet po przyjęciu do strefy euro tak dużego kraju jak Polska, udział ten spadnie do 25 proc. Prawo weta będzie miała też Francja (20,4 proc. kapitału EMS), ale utraci go po poszerzeniu Eurolandu o nasz kraj.

EMS będzie mógł zobowiązać kraje, które są objęte programem ratowania przed bankructwem (bailout), do narzucenia tzw. dewaluacji wewnętrznej, czyli obowiązkowego obniżenia płac i redukcji deficytu poprzez prywatyzację.

Jak zaznacza Westerwelle, proponowane zmiany powinny zostać opracowane najdalej w rok. Jeśli to się nie uda, Niemcy zaproponują porozumienie międzyrządowe w tej sprawie wynegocjowane poza normalnymi instytucjami europejskimi przez same kraje strefy euro.