Wynik pierwszego starcia przed chińskim sądem był korzystny dla dwóch tamtejszych banków udzielających gwarancji firmie COVEC, z którą Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad latem rozwiązała kontrakt na budowę A2. Po ogłoszeniu decyzji w Polsce natychmiast prawnicy banków wnieśli sprawę o wstrzymanie płatności i uzyskali korzystną decyzję. Kierownictwo GDDKiA odpowiedziało wynajęciem kancelarii.

– Wyboru dokonaliśmy w trybie z wolnej ręki. Na pełną procedurę przetargową nie było po prostu czasu – usłyszeliśmy nieoficjalnie w GDDKiA.

Co ciekawe, o zamówienie warte niemal 500 tys. zł walczyła tylko jedna kancelaria – Wierzbowski Eversheds, która ma swoje oddziały w m.in. Szanghaju i Hongkongu.

– Sprawa ma swoją specyfikę i złożoność. Mogę tylko powiedzieć, że standardy obowiązujące w systemach prawnych Polski i Chin są szokująco różne – powiedział nam wczoraj partner w tej kancelarii Krzysztof Wierzbowski.

Odmówił jednak jakichkolwiek informacji dotyczących szczegółów postępowania. Nie chciał również oceniać szans na odzyskanie pieniędzy.

Podobnie oszczędny w informowaniu jest radca minister polskiej ambasady w Pekinie Bolesław Kościukiewicz. – Obserwujemy tę sprawę i na bieżąco przekazujemy do kraju informacje. Do zakończenia postępowania nie będziemy się jednak wypowiadać.

– Nie wróżę powodzenia nawet tak renomowanej kancelarii. Chiński sąd nie zaszkodzi interesom kontrolowanych przez państwo banków, byłby to niebezpieczny precedens. Krucjata skazana jest na porażkę – mówi „DGP” przedstawiciel krajowego banku, który zna realia Chin i współpracował w przeszłości z The Export Import Bank of China. Dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej GDDKiA dokumenty przetargowe wskazują na to, że Chińczycy chwytają się każdej możliwości, aby nie zapłacić 114 mln zł gwarancji. Zgodnie z obowiązującym prawem banki były zobowiązane do wypłacenia całości gwarancji w ciągu 30 dni od otrzymania takiego żądania od GDDKiA – był to warunek konieczny, aby COVEC w ogóle mógł wystartować w przetargu.

Obowiązek spełnił jedynie Deutsche Bank, który w tym terminie przelał 12 mln zł gwarancji.

Chińskie problemy na budowie A2

Chińskie firmy wdarły się na polski rynek przebojem. W przetargu na 91 km autostrady A2 z Łodzi do Warszawy COVEC w 2009 roku zgarnął aż dwa z pięciu kontraktów, na które rząd podzielił trasę. Drogowa branża przecierała oczy ze zdumienia, bo Chińczycy zadeklarowali, że wybudują 50-km odcinek autostrady za połowę ceny. Gwarantem niskich kosztów miały być własna gotówka, tanie materiały i tania kadra zza chińskiego muru. Nic z tego. Problemy zaczęły się już na etapie kompletowania podwykonawców. Polskie firmy nie chciały współpracować z oskarżanymi o dumping Chińczykami, a jeśli już decydowały się na taki krok, to tylko za podwójną stawkę. Wiosną tego roku COVEC zabrakło pieniędzy, podwykonawcy zastrajkowali, a chiński partner za dokończenie prac zażądał dopłaty. Rząd odmówił, zerwał kontrakt i wybrał nowych wykonawców.

masz