To właśnie w tej walucie firmy zaciągają sporą część kredytów – tłumaczy Wojciech Matysiak, ekonomista Pekao SA.

We wrześniu ubiegłego roku kurs euro wahał się w przedziale 3,95 – 3,97 zł, a w tym między 4,40 a 4,45 zł. – Gdyby wyeliminować efekt zmiany kursu, to wzrost kredytów wyniósłby ok. 10 proc. – wylicza Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

Ekonomiści są przekonani, że w kolejnych miesiącach zobaczymy spowolnienie wzrostu akcji kredytowej. – Już w październiku wpływ kursu walutowego będzie mniejszy, ponieważ złoty się umocnił. Do tego firmy zaczną odczuwać spadek zamówień – wyjaśnia Wojciech Matysiak. Jego zdaniem także dynamika kredytów konsumpcyjnych zacznie hamować. We wrześniu w stosunku do sierpnia przybyło ich 1,7 proc. – do niemal 530,9 mld zł. Roczny wzrost wyniósł 14,5 proc.

Polacy zaczęli też oszczędzać. We wrześniu depozyty zwiększyły się o 1,8 proc. – do 453,2 mld zł, ale przez rok wzrost wyniósł aż 12,5 proc. – Obserwujemy dynamikę najwyższą od niemal dwóch lat, czyli od czasu poprzedniego spowolnienia. Najwyraźniej działa strach przed nadejściem ciężkich czasów – uważa Ignacy Morawski. Jednak w kolejnych miesiącach wraz z malejącą dynamiką wzrostu płac również może zacząć maleć dynamika wzrostu oszczędności.