"Chodzi o zapewnienie dodatkowego kapitału, który byłby wymagany od pewnej liczby banków w Europie, potrzebujących takiego bufora w związku z obecną sytuacją na rynku" - wyjaśniło źródło. Chodzi o tzw. banki systemowe, które są filarem europejskiego systemu bankowego, a więc z pominięciem krajowych czy lokalnych banków. Ich listę opracuje Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA), ale - jak przyznało źródło - będzie to zapewne mniej niż 90 banków objętych lipcowymi testami, niewykluczone, że 50.

W Radzie EBA zasiadają przedstawiciele 27 krajów UE, KE oraz Europejskiego Banku Centralnego (EBC).

W lipcowych testach banki musiały wykazać się co najmniej 5-procentowym wskaźnikiem płynności (relacja kapitału banku do jego aktywów ważonych ryzykiem); teraz KE chce tymczasowo zwiększyć ten wskaźnik, jak również zobowiązać banki, by wliczały do niego kapitał o wyższej jakości. KE nie podała jeszcze wysokości tymczasowego wskaźnika, media spekulują o 9 proc. "Jest to jedna z możliwych liczb" - przyznało źródło, choć zastrzegło, że współczynnik ten będzie wynikiem analiz EBA.

Ponadto EBA wraz z krajowymi nadzorcami bankowymi pilniej przyjrzy się posiadanym przez banki obligacjom rządowym. Niedawny upadek francusko-belgijskiej Dexii był spowodowany tym, że bank miał zbyt dużo greckich obligacji, których wartość systematycznie spada. "Chodzi o wprowadzanie ostrożnościowej wyceny długu publicznego (w posiadaniu banków - PAP), tak by odzwierciedlała ona aktualną wartość rynkową (obligacji - PAP)" - wyjaśniło źródło.

Propozycja wchodząca w skład antykryzysowego pakietu, który przewodniczący Jose Barroso przedstawił w środę w PE, przewiduje także wstrzymanie dywidend i premii w przypadku banków, które nie spełnią wymagań w testach. "Wypłata dywidend i bonusów ma być wstrzymana, dopóki bank nie uzyska wymaganego poziomu i jakości kapitału" - wyjaśniło źródło. Propozycje KE i instrukcje EBA mają zatwierdzić przywódcy UE na najbliższym szczycie 23 października.

"Pomoc EFSF dla banków nie będzie bezpośrednia; będzie udzielana w formie pożyczek dla krajów członkowskich"

Propozycjom Komisji sprzeciwiły się banki, które grożą, że gdy będą musiały utrzymywać więcej kapitału, ograniczą akcję kredytową. "Wydaje mi się wątpliwe, by wzrost poziomu własnych funduszy banków był odpowiednią metodą rozwiązania kryzysu długu publicznego" - oświadczył w czwartek w Berlinie szef Deutsche Bank Josef Ackermann. W środę wieczorem niemiecka federacja banków prywatnych (BdB) wyraziła podobną opinię na temat propozycji KE.

"Choć nie przyznają tego publicznie, w głębi serca banki wiedzą, że rekapitalizacja jest potrzebna, by przywrócić zaufanie rynków" - zaznaczyło źródło. Wyjaśniło, że obecny problem w sektorze bankowym polega właśnie na tym, że z powodu braku zaufania na rynku banki mają problem z dostępem do funduszy (m.in. nie pożyczają sobie nawzajem - PAP). "Więc lepiej jest przywrócić to zaufanie, a tym samym poprawić dostęp do finansowania" - podkreśliło.

Jednocześnie, w związku z kryzysem, KE do końca przyszłego roku przedłużyła dozwoloną pomoc państwa dla banków. Wkrótce też, gdy zmiany ratyfikuje Słowacja, rekapitalizację banków będzie mógł wesprzeć fundusz ratunkowy strefy euro (EFSF). Jednak jego środki będą uruchomione dopiero, gdy bank nie będzie w stanie zwiększyć kapitałów za pomocą środków własnych lub zebranych z rynku oraz nie będzie mogło wesprzeć go państwo.

"Pomoc EFSF (dla banków - PAP) nie będzie bezpośrednia; będzie udzielana w formie pożyczek dla krajów członkowskich" - powiedziało inne źródło w UE. Dodało też, że stały mechanizm pomocowy strefy euro (ESM) będzie o wiele lepszym instrumentem, bardziej odpornym na obniżenia ratingów, ponieważ uzyska status instytucji, która będzie gwarantem pożyczek. W przypadku EFSF są to kraje-udziałowcy. Barroso chce przyspieszyć wejście w życie ESM, tak by działał już od połowy 2012 roku. Stały i umocowany w traktacie UE ESM ma zastąpić tymczasowy EFSF, powołany rok temu przez kraje, by nieść pomoc Grecji, Irlandii i Portugalii.